Hakan Fidan, szef tureckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, skrytykował „ekspansjonizm Izraela”, nazywając go rosnącym globalnym zagrożeniem. Przestrzega też przed nowym sojuszem, który zdaniem strony tureckiej Izrael miałby zawrzeć z Grecją.
– W każdym zakątku regionu Izrael jawi się jako potężne zagrożenie – z taką tezą wystąpił Fidan na konferencji prasowej kończącej Forum Dyplomatyczne w Antalyi. Według ministra polityka władz w Tel Awiwie dawno przestała być jedynie problemem lokalnym.
Fidan wprost oskarżył Izrael o realizowanie w Strefie Gazy polityki wyludniania poprzez celowe zabijanie lub wypędzanie cywilów, nazywając te działania ludobójstwem. Zauważył, że mimo międzynarodowych nacisków i formalnego przyjęcia zawieszenia broni z Iranem czy Hamasem, Izrael wielokrotnie je łamał, po czym – pod pretekstem eliminacji Hezbollahu – przeniósł ciężar działań zbrojnych do Libanu.
– Oprócz izraelskiej okupacji, która doprowadziła do przesiedlenia ponad miliona osób, widzimy, że Izrael wdraża teraz w Libanie swoją politykę inwazji znaną ze Strefy Gazy. To okupacja, która poważnie wpłynie na stabilność regionu. Izrael stosuje metodę faktów dokonanych, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby to powstrzymać – zadeklarował Fidan.
Kolejnym powodem do niepokoju dla Ankary jest zacieśniająca się współpraca obronna Izraela z Grecją i administracją cypryjskich Greków. Fidan wyraził ostre oburzenie sugestiami premiera Benjamina Netanjahu, który podczas niedawnego szczytu trójstronnego sugerował, że ten nowy europejski pakt uderza w Turcję. Choć Ankara zapewnia, że ma wystarczające siły, by obronić się przed każdym zagrożeniem, minister zaznaczył, że sojusz ten budzi poważne i uzasadnione obawy wśród słabszych państw muzułmańskich w regionie.
Odpowiedzią Ankary na te wyzwania jest zacieśnianie więzi z Pakistanem, Egiptem i Arabią Saudyjską. Przedstawiciele tych czterech państw spotkali się na marginesie forum w Antalyi. Szef MSZ Turcji stanowczo odrzucił jednak izraelskie oskarżenia, że blok ten jest skierowany przeciwko Tel Awiwowi. Jego celem, według oficjalnych zapowiedzi, ma być rozwój gospodarczy, technologiczny i obronny. W myśl zasady, że problemy regionu powinny być rozwiązywane przez państwa z nim związane, bez uzależnienia od sił zewnętrznych.
Turecko-pakistańsko-egipsko-saudyjski kwartet aktywnie włączył się również w działania dyplomatyczne mające na celu utrzymanie amerykańsko-irańskiego zawieszenia broni. Fidan zadeklarował „pełne poparcie” Turcji dla negocjacji, w których głównym mediatorem jest Pakistan.
– Od czasu wprowadzenia zawieszenia broni cały świat odetchnął z ulgą i wiem, że obie strony mają tego świadomość. Negocjacje są mniej więcej zakończone, choć wciąż istnieją rozbieżności w kilku kluczowych kwestiach. Mamy jednak nadzieję, że dzięki presji społeczności międzynarodowej czas trwania rozejmu zostanie przedłużony – stwierdził turecki minister.
Na koniec Fidan przypomniał, że wznowienie wojny oznaczałoby nie tylko powrót do krwawego konfliktu, ale i katastrofalne skutki gospodarcze, które już teraz zdążyły wyrządzić „nieodwracalne straty” w budżetach wielu państw.

