Strona głównaWiadomościŚwiatNowe formy „ekologicznych” pochówków

Nowe formy „ekologicznych” pochówków

-

- Reklama -

W kilku krajach zachodnich widać odwrót od tradycyjnych form pochówku zmarłych. Oficjalnie mówi się o „ekologii”, w rzeczywistości chodzi często po prostu o tańsze koszty pogrzebów. Dla przykładu we Francji, ale też np. w Polsce, wzrasta z roku na rok liczba kremacji.

W Niemczech dorobili do tego „postępową „ideologię”. Można tam już pochować bliskich pod drzewem, bez pogrzebu. Chętnych na taką nową, „ekologiczną” formę pochówku przybywa, a dodatkową zachętą są znacznie mniejsze koszty.

- Reklama -

Niemiecki portal DW.com, wyjaśnia, że ciało ludzkie składa się odpowiedniej biodegradowalnej urnie, umieszczanej w wykopanym pod drzewem dole. Można wykupić własne drzewo lub zdecydować się na miejsce pod tzw. drzewem wspólnym, gdzie może zostać złożonych nawet kilkadziesiąt urn.

- Reklama -

Dla chrześcijanina takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Ilustruje degradację szacunku dla zmarłego, przypomina obrzędy pogańskie, ale też w przypadku tego kraju wzbudza historyczne skojarzenia z brakiem szacunku dla pochówków.

- Reklama -

Niemiecki Instytut Forsa przeprowadził badanie, z którego wynika, że już co czwarty Niemiec chciałby spocząć w takim miejscu. Pierwszy tego typu cmentarz powstał w 2001 r. w Kassel. Formalnie teren musi nadal posiadać status cmentarza, ale ma z nim niewiele wspólnego.

Decydującym elementem są koszty takiego pochówku. Zaczynają się już od ok. 500 euro, co stanowi ponad dwukrotnie mniej, niż najtańszy pogrzeb w Polsce.

Podobna moda przyszła do Czech – urna z prochami zmarłego jest umieszczana w ziemi, wśród korzeni drzewa.

– To miejsce nazywamy Lasem Wspomnień. Przy drzewie kopiemy jamkę i tam wsuwamy ekologiczną urnę z prochami lub rozsypujemy prochy bezpośrednio (do ziemi – PAP) – mówi PAP Blanka Javorova, pomysłodawczyni i założycielka pierwszego w Czechach Lasu Wspomnień.

Pierwsze miejsce tego typu w Czechach powstało 10 lat temu na terenie jednej z większych nekropolii w Pradze – Cmentarza Dablickiego. Ma powierzchnię około jednego hektara, rosną tam 80-letnie drzewa. Bliscy zdecydowali się na pozostawienie tu prochów około tysiąca osób.

– W Czechach mamy do czynienia z kryzysem rytuałów pogrzebowych – mówi Javorova. – Jedna trzecia osób, którym zmarł ktoś bliski, nie żegna się z nim w żaden sposób. Nie ma obrzędu religijnego ani świeckiego pożegnania. Pozwalają jedynie na kremację i to wszystko. Wyjściem stają się Lasy Wspomnień lub powstające na terenie czeskich cmentarzy Łąki Wspomnień.

Javorova studiowała ochronę środowiska na Uniwersytecie w Brnie, a z ekologicznymi pogrzebami spotkała się po raz pierwszy w Anglii, gdzie – jak podkreśla – Lasy Wspomnień są bardzo rozpowszechnione. – W Czechach, inaczej niż w Polsce, można rozsypać popioły zmarłych w naturze, w ogrodzie lub do rzeki. Zawsze trzeba mieć zgodę właściciela terenu, ale jest to dozwolone – mówi. Jak dodaje, zdarzają się pochówki w asyście duchownych, głównie protestanckich, czasem katolickich.

W protestanckiej Anglii Lasy Wspomnień zakładają poszczególne parafie. – Tam jest rzeczą naturalną, że przyjdzie pastor i poświęci cały Las. Dzięki temu pochówek do korzeni drzew lub rozsypanie prochów na łące odbywa się w poświęconej ziemi – zauważa Javorova. Zwraca uwagę, że poza Pragą Lasy Wspomnień powstały też w Brnie, Pilźnie, Hradec Kralove i Karlowych Warach.

W rozmowie z PAP Javorova podkreśla, że Czechy od Polski różni jeszcze jedno zachowanie bliskich. – Spotykamy się z tym, że są ludzie, którzy przez 20 lat trzymają urnę z prochami bliskiej osoby na półce w biblioteczce lub w kredensie. W Czechach nie jest to zakazane. Wynika to chyba z tego, że ludzie nie wiedzą, jak mają się pożegnać, rozstać z bliską osobą. Czasami słyszymy, że dowiadują się o Lesie Wspomnień i decydują się zostawić prochy na naszym cmentarzu, albo rozsypują je w miejscu, o którym wiedzą, że było ważne dla zmarłego – powiedziała.

Założycielka pierwszego Lasu Wspomnień powiedziała PAP, że z jej obserwacji wynika, że Czesi jesienią częściej odwiedzają rozsypane w przyrodzie prochy niż klasyczne groby lub kolumbaria.

Źródło: PCH24/ forsal.pl / dw.com / PAP

Najnowsze