Ulotki promujące narkotyki rozdawano w skrzynkach pocztowych mieszkańców kilku gmin we francuskim departamencie Isère. M.in. mieszkańcy Poisat w Isère otrzymali niedawno w swoich skrzynkach pocztowych ulotki „reklamujące produkty”. Na ulotkach były szczegółowe informacje o cenach i godzinach otwarcia punktów dealerskich.
Nie podano jedynie numerów telefonu i nie oferuje się dostaw do domu. Pewnie z obawy, że rozleniwiona policja francuska mogłaby jednak podania „na tacy” dilerów skorzystać… Działania gangów narkotykowych okazują się nie do zatrzymania. Towrzyszą jednak temu nie tylko „akcje reklamowe”, ale też brutalne porachunki uliczne.
Trup ściele się gesto, np. w Marsylii, gdzie kolejne incydenty tego typu wywołały w ub. roku spektakularne akcje policji i zaangażowanie samego prezydenta Macrona. Wielkie obławy na handlarzy narkotyków miały później miejsce w całej Francji. Z tym, że po zakończeniu takich medialnych akcji, sytuacja wracała do „normy” i handlarze spokojnie wracali do swojego biznesu.
Są już tak rozzuchwaleni, że organizowali nawet dla swoich klientów „tombolę”, czyli loterię fantową z nagrodami. W blokowiskach podmiejskich można znaleźć często wypisywane na ścianach „cenniki”, a znalezienie „sprzedawcy” jest łatwiejsze, niż odszukanie sklepiku z papierosami.
W Isere, na odwrocie ulotki znalazła się nawet informacja, że dostarczane są „produkty, którym możesz zaufać, a serwis spełni Twoje oczekiwania”. Takie reklamy znaleziono też w skrzynkach pocztowych mieszkańców miast Eybens i Saint-Martin-d’Hères. Policja wszczęła dochodzenie.
Mer miasta Poisat, Ludovic Bustos mówi, że dystrybutorzy reklam przesadzili, bo większość mieszkańców jego miasta nie należy do tej „grupy konsumenckiej”, chociaż zapewne mer żadnych danych nie posiada. Mer Poisat nie ma jednak wątpliwości, że „od wielu dziesięcioleci obszar metropolitalny Grenoble zmaga się z taką plagą”, chociaż daje, że ma tu „nadzieję na zmianę”.
Skoro jest podaż, a nawet „reklama” to musi być i popyt. Dla Erica Henry’ego, przedstawiciela związku Krajowego Sojuszu Policji, ta „nielegalna reklama jest prawdziwym afrontem dla policji”. On też dodaje, że „niestety, jest to charakterystyczne dla tych przestępców, którzy czują się wszechwładni i z dnia na dzień zyskują coraz większe wpływy” .
Media przypominają, że w październiku ubiegłego roku, w tym regionie dilerzy rozdawali już ulotki promujące narkotyki na terenie kampusu Uniwersytetu w Grenoble.
