Strona głównaMotoryzacjaPaństwo sprzedaje, państwo oskarża! Kupiła samochód od skarbówki, od razu zapukała policja

Państwo sprzedaje, państwo oskarża! Kupiła samochód od skarbówki, od razu zapukała policja

-

- Reklama -

Historia Pani Agnieszki brzmi jak czarny humor rodem z absurdalnej komedii. Kobieta, która w październiku ubiegłego roku zakupiła Range Rovera Sport na licytacji komorniczej zorganizowanej przez urząd skarbowy w Nowym Sączu, znalazła się na celowniku organów ścigania. Policja oskarżyła ją o paserstwo.

Transakcja początkowo przebiegała podręcznikowo. Skarbówka zorganizowała licytację, pani Agnieszka ją wygrała, wpłaciła 60 tys. zł za samochód, otrzymała komplet dokumentów wraz z kluczykami, a potem dopełniła wszystkich urzędniczych formalności w wydziale komunikacji.

- Reklama -
1,5 proc. dla Fundacji Najwyższy Czas!

Niestety, radość z nowego nabytku nie trwała długo. Tego samego dnia funkcjonariusze policji zapukali do drzwi jej rodziców z informacją, że Pani Agnieszka jest poszukiwana w związku z kradzieżą pojazdu. Jak się okazało, luksusowy Range Rover widniał w Systemie Informacyjnym Schengen (SIS) jako skradziony na terenie Norwegii.

Europa Suwerennych Narodów

Państwo sprzedaje, państwo oskarża

„Dowiedziałam się, że prokuratura wszczęła wobec mnie postępowanie. Nie mogłam korzystać z samochodu, ponieważ stał się on przedmiotem śledztwa. Nie miałam świadomości, że licytuję pojazd wpisany do rejestru SIS. W urzędzie skarbowym nikt o tym nie wspomniał. Zostałam podejrzaną w sprawie o paserstwo” – relacjonowała poszkodowana w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

- XVI Konferencja Prawicy Wolnościowej -

Jakby absurdów było mało, prokuratura w Oświęcimiu wszczęła przeciwko kobiecie postępowanie z artykułu 291 par. 1 Kodeksu Karnego, który przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat za nabywanie rzeczy uzyskanej za pomocą czynu zabronionego. Przez kilka miesięcy Pani Agnieszka nie mogła korzystać z pojazdu, za który zapłaciła niemałą kwotę. „Zamrożone” pieniądze to oczywiście nie koniec nieprzyjemności. Musiała się też mierzyć się z etykietą potencjalnego przestępcy.

Dlaczego skradziony pojazd trafił na licytację

Kulisy tej zawiłej sprawy ujawniła „Gazeta Wyborcza”. Skarb Państwa zajął Range Rovera w sierpniu 2023 roku od osoby zamieszanej w inną sprawę karną. Został wówczas zajęty przez Skarb Państwa. W toku prowadzonego postępowania ani prokurator, ani sąd nie sprawdzili rejestru SIS, co doprowadziło do orzeczenia przepadku pojazdu, a następnie wystawienia go na licytację.

„Zniszczono moją reputację jako przedsiębiorczyni. Zrobili ze mnie potencjalną przestępczynię” – komentuje poszkodowana, która nie zamierza zostawić sprawy bez konsekwencji.

Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich. Dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO, Piotr Mierzejewski, skierował oficjalne zapytanie do Ministerstwa Finansów, domagając się wyjaśnień dotyczących procedur weryfikacji pojazdów wystawianych na licytacje.

Historia skończyła się dla pani Agnieszki szczęśliwie. Ostatecznie samochód wrócił do niej, a sprawę umorzono. Zdrowia, które straciła w ciągu kilku stresujących miesięcy, nikt już jej jednak nie zwróci.

Źródło:wyborcza.pl

Najnowsze