Strona głównaWiadomościPolitykaAwantura w studiu rządowego medium. Poseł PiS został wyrzucony

Awantura w studiu rządowego medium. Poseł PiS został wyrzucony [VIDEO]

-

- Reklama -

W radiowej Trójce doszło do awantury między posłem PiS Marcinem Przydaczem a pracownicą stacji Renatą Grochal, która do rządowych mediów trafiła po zmianie władzy, wcześniej pracując dla sprzyjających KO redakcji. Poszło o partyjność, a skutkiem było skuteczne wyproszenie posła PiS z programu.

Obsadzanie państwowych stołków

Przydacz był gościem w rządowym radiu w programie „Śniadanie w Trójce”, który prowadziła Renata Grochal. Poseł PiS krytykował obsadzanie stanowisk w spółkach skarbu państwa przez obecną władzę.

- Reklama -

Oczywiście, posłowi PiS przeszkadza słusznie, że rząd KO używa de facto partyjnego klucza, by zapewniać utrzymanie na nasz koszt swoim ludziom. Nie widział jednak żadnego problemu, gdy robiła to jego oligarchia.

- Reklama -

Renata Grochal zresztą zapytała w tym kontekście o Daniela Obajtka i jego związki z poprzednim rządem. Polityk PiS odparł, że przecież wtedy „Orlen wtedy przynosił ogromne zyski”. Nie wspomniał jednak, że kosztem Polaków, m.in. poprzez zawyżanie cen paliw na stacjach.

- Reklama -

Praworządność zagrożona, jak rządzą drudzy

Dalej Przydacz przekonywał, że praworządność w Polsce pod rządami KO jest zagrożona.

– W momencie, kiedy PO domknie system, praworządności już w ogóle nie będzie – powiedział Przydacz.

Grochal zapytała wtedy, czy „system nie był domknięty” za rządów PiS.

– Wy mieliście prezydenta i system nie był domknięty? I to towarzyskie odkrycie w TK, przyjaciółka prezydenta – powiedziała Renata Grochal.

– Dlatego, że jest kilka czynników władzy… – zaczął Marcin Przydacz, na co wtrąciła się Grochal.

– Dobrze, wykładów nie będzie – powiedziała.

Awantura Przydacz i Grochal

Poseł PiS zarzucił jej stronniczość i brak możliwości pełnej wypowiedzi.

– Ale pan ciągle nie odpowiada na moje pytania – odpowiedziała.

Marcin Przydacz z PiS nazwał ją wówczas „funkcjonariuszką polityczną”, na co ta się oburzyła.

– Dlaczego pan mnie obraża? Dlaczego pan mnie nazwał funkcjonariuszką polityczną? Albo mnie pan przeprosi, albo opuści pan to studio – odpowiedziała.

– Dlatego że przerywa mi pani szósty raz z rzędu. Jeżeli pani w taką rolę się tutaj wpisuje – mówił polityk PiS.

– Przepraszam bardzo, musi pan opuścić to studio. Ja nie jestem funkcjonariuszką żadnej partii politycznej. Zapraszam do dyskusji wszystkich uczestników życia publicznego. Wszystkie partie są reprezentowane w moich programach. Nie jestem żadną funkcjonariuszką. Nie pozwolę się obrażać, jestem dziennikarką od 20 lat – przekonywała Grochal.

Przyganiał kocioł garnkowi

Z jednej strony poseł PiS zarzucający komuś spoza swojej bańki polityczność to kpina. Doskonale widać bowiem, jak skrajnie propisowskie media serwują toporną propagandę na swoich kanałach i w swoich gazetach, nie znając żadnego umiaru. W czasie ośmioletniego terroru toporność ta była niestety szeroko rozpowszechniania w mediach reżimowych.

Z drugiej strony postawa Renaty Grochal też jest śmieszna. Była przez wiele lat przed zatrudnieniem w reżimówce związana z „Newsweekiem” i „Onetem”, które wyraźnie faworyzują obecną oligarchię rządzącą. W rządowym radiu pracuje od tego roku, czyli de facto od zmiany władzy.

Oczywiście, w pisowskich mediach poziom toporności jest bez cienia wątpliwości większy, niż w wymienionych. „Newsweek” zresztą nawet w czasie kampanii wyborczej potrafił krytykować faworyzowany obóz, choć bardziej na poziomie symbolicznym, niż realnie przyczyniając się do krytyki ugrupowania. Niemniej jednak ciężko zarzucić tym redakcjom „bezstronność” w kwestii poparcia dla tej czy innej partii politycznej.

I tak się PiS ze swoimi przybudówkami przepycha z KO i jej przybudówkami. Oczywiście za nasze pieniądze.

Najnowsze