Strona głównaWiadomościPolskaAdwokat Sebastiana M. wylewa żale w "Gazecie Wyborczej"

Adwokat Sebastiana M. wylewa żale w „Gazecie Wyborczej”

-

- Reklama -

Dopadł mnie hejt stwierdza w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Bartosz Tiutiunik, adwokat Sebastiana M., który najpierw spowodował wypadek na A1, w którym rodzina z małym dzieckiem spłonęła żywcem w samochodzie, a następnie uciekł za granicę.

Mec. Bartosz Tiutiunik wykonuje zawód od 2004 roku i obecnie jest jednym z najbardziej znanych prawników w Łódzkiem.

- Reklama -

Obecnie Tiutiunik reprezentuje Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie wypadku na A1, w którym zginęła 3-osobowa rodzina. M. miał także uciec za granicę. Służbom udało się zatrzymać go w Dubaju.

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” mecenas skarży się, że odczuwa „hejt” w związku ze sprawą, której się podjął.

– Choćby cała Polska krzyczała „Ukrzyżuj!”, decyzja musi się opierać na dowodach i na obowiązującym prawie. Tylko i aż na tym. To między innymi rola adwokata, zwłaszcza na sali rozpraw — mówi adwokat, tłumacząc, dlaczego podjął się obrony M.

Tiutiunik wyznaje, że z powodu obrony Sebastiana M. dostaje niepokojące wiadomości od hejterów.

– Tylko ja znam treść wszystkich komentarzy, które były potem usuwane, tylko ja wiem, co ludzie wypisywali do mnie i o mnie w wiadomościach SMS, MMS czy w mailach, co wykrzykiwali do słuchawki, dzwoniąc do mnie czy do kancelarii. Widziałem też, że nagle osoby, z którymi nigdy nie miałem w swojej praktyce zawodowej styczności, oceniają moją pracę skrajnie negatywnie, nie polecają moich usług, odradzają korzystanie z nich, można nawet powiedzieć, że mnie innym „zohydzają”. […] Dopadł mnie hejt — powiedział „Gazecie Wyborczej”.

Wypadek na A1

Do tragicznego wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu doszło po godz. 19 w sobotę, 16 września. W pożarze auta marki KIA zginęli rodzice oraz ich 5-letni syn. Bezpośrednio po wypadku strażacy przekazali, że „doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych”. 18 września piotrkowska policja wydała komunikat, w którym było napisane, że „kierujący pojazdem kia na chwilę obecną z niewyjaśnionych przyczyn uderzył w bariery energochłonne, następnie auto zapaliło się”. Brak było informacji, że w wypadku uczestniczyło również bmw.

24 września, w kolejnym stanowisku piotrkowskiej policji napisano, że w wypadku „brały udział kia i bmw”. „Policjanci zabezpieczyli szereg śladów, przesłuchali świadków. Dotarliśmy również do szeregu nagrań z kamer, które mamy nadzieję pozwolą wyjaśnić, co było przyczyną tej ogromnej tragedii. Przedmiotem tego śledztwa jest również wyjaśnienie, czy zachowanie kierującego bmw miało bezpośredni wpływ na zaistnienie przedmiotowego zdarzenia”.

Za kierowcą bmw wydano list gończy, ujawniony został wizerunek Sebastiana M. Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim zarzuciła mu spowodowanie śmiertelnego wypadku. Mężczyzna był poszukiwany na podstawie czerwonej noty Interpolu

Najnowsze