Perspektywa ratingu Polski spadła ze stabilnej do negatywnej. S&P Global Ratings 6 listopada nie tylko wysłała ostrzeżenie: obniżyła też ocenę zadłużenia w walucie krajowej, utrzymując rating w walutach obcych. Powodem są przede wszystkim wysokie deficyty, narastający dług i polityczne przeszkody w naprawie finansów. Dla Polaków może to oznaczać droższe finansowanie państwa, presję na złotego i większe ryzyko kolejnych podatków, ale nie automatyczną podwyżkę każdej raty.
Perspektywa ratingu Polski: ostrzeżenie i realna obniżka
Agencja utrzymała długo- i krótkoterminowe ratingi w walutach obcych na A-/A-2. Jednocześnie obniżyła oceny w walucie krajowej z A/A-1 do A-/A-2. Negatywna perspektywa obu długoterminowych ocen sygnalizuje ryzyko dalszego cięcia, nie przesądza jednak, że ono nastąpi. Nie jest to też ogłoszenie niewypłacalności: Polska pozostaje w kategorii inwestycyjnej.
Jak wynika z komunikatu S&P i jego omówienia w „Rzeczpospolitej”, agencja przewiduje deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie 7,1 proc. PKB w 2027 r. oraz 6,2 proc. w 2028 r. Prognozuje też przekroczenie przez dług netto 70 proc. PKB do 2029 r. To prognozy S&P, nie już odnotowane wyniki; długu netto nie należy utożsamiać z krajową miarą zadłużenia stosowaną przy limitach konstytucyjnych.
Wśród źródeł nierównowagi agencja wymienia wydatki obronne, rosnące wydatki socjalne i wynagrodzenia w sektorze publicznym. Wskazuje również na polaryzację polityczną utrudniającą ograniczanie deficytu, w tym weta prezydenta Karola Nawrockiego blokujące plany rządu. Zarazem podkreśla odporność polskiej gospodarki. Powrót do stabilnej perspektywy wiąże z trwałym, znaczącym ograniczeniem deficytów bez poważnego uszczerbku dla wzrostu.
Co może odczuć podatnik i kredytobiorca?
Rating jest oceną wiarygodności dłużnika. Jeżeli inwestorzy zażądają wyższej premii za ryzyko, wzrosną rentowności obligacji i koszt nowego zadłużenia państwa. Więcej pieniędzy pójdzie wtedy na odsetki, a mniej pozostanie na inne cele. Rząd może próbować zapełnić tę lukę podatkami albo kolejnymi pożyczkami, nakręcając problem.
Pod presją może znaleźć się również kurs złotego. Słabsza waluta podraża import, w tym paliwa, co może zwiększać koszty życia. Gorsza ocena ryzyka kraju może też utrudnić firmom finansowanie inwestycji i podnieść koszt nowych kredytów.
Nie znaczy to, że bank od razu podniesie ratę istniejącego kredytu hipotecznego. Zależy ona od umowy, stóp procentowych i rodzaju oprocentowania. Wyższe koszty finansowania mogą natomiast przełożyć się na ofertę nowych kredytów. Opisujemy możliwe kanały oddziaływania, nie potwierdzone ruchy rynku po decyzji. Część ryzyka inwestorzy mogli uwzględnić wcześniej; dalsze obniżki ratingu mogłyby zwiększyć presję.
Rząd powinien ciąć wydatki, nie dociskać podatnika
Z wolnorynkowego punktu widzenia odpowiedzią gabinetu premiera Donalda Tuska powinien być wiarygodny plan ograniczenia wydatków i deficytu, a nie szukanie następnej daniny. Wskazane przez agencję problemy wydatkowe wymagają przeglądu transferów, kosztów administracji i efektywności zamówień, także obronnych.
Należy skończyć z finansowaniem bieżących obietnic stale rosnącym długiem. Potrzebna jest przejrzysta, wieloletnia ścieżka ograniczania deficytu zamiast jednorazowych sztuczek i przesuwania rachunków. Niższe bariery regulacyjne oraz prostsze, mniej obciążające podatki pomogłyby przedsiębiorcom inwestować. To wzrost gospodarki, a nie drenowanie jej kolejnymi opłatami, buduje zdolność spłaty zobowiązań.
Dobrym punktem odniesienia jest dyskusja o tym, jak naprawa finansów wpływa na rating. Polska nie potrzebuje jednak kopiowania obcego modelu w każdym szczególe, lecz własnego, policzalnego programu oszczędności. Im dłużej rząd zwleka, tym większe ryzyko, że cięcia wymusi rynek w najmniej dogodnym momencie.
Źródła: S&P Global Ratings, Rzeczpospolita.


