13-letnia Ukrainka zaatakowała 74-latkę i złamała jej nos. Sąd Rejonowy w Legnicy uznał winę nastoletniej imigrantki i skierował ją do otwartego ośrodka kuratorskiego. Z takim rozstrzygnięciem nie zgadza się poszkodowana, która wskazuje, że jest ono nieadekwatne do skutków ataku. Kobieta do dziś ponosi koszty leczenia.
Do ataku na 74-latkę doszło w marcu w Legnicy. Kiedy kobieta wracała z kościoła, spotkała grupę nastolatek. Jedna z dziewczyn, 13-letnia Ukrainka, uderzyła seniorkę w twarz i w ten sposób złamała jej nos. Z wcześniej podawanych informacji wynika, że nastolatka mogła mieć na dłoni kastet.
Sąd uznał, że 13-latka dopuściła się zarzucanych jej czynów i skierował ją do ośrodka kuratorskiego w Legnicy. Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Ukrainka została zidentyfikowana dzięki zdjęciom wykonanym przez osoby postronne, które udzieliły pomocy zaatakowanej kobiecie.
13-latka, wraz z rodzicami, mieszka w Legnicy. Jak przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Legnicy Jarosław Halikowski, ośrodek, do którego została skierowana Ukrainka, ma charakter otwarty, a co za tym idzie, nie zostanie ona odizolowana od rodziców ani od dotychczasowego środowiska.
Do sprawy w rozmowie z portalem kresy.pl odniosła się poszkodowana 74-latka. W jej ocenie rozstrzygnięcie sądu jest nieadekwatne do poniesionych przez nią szkód. Kobieta do dziś – a więc przeszło pół roku później – odczuwa skutki ataku. Z jej relacji wynika, że po tym zdarzeniu pogorszył jej się słuch, wystąpił stan zapalny ucha, a dodatkowo aparat słuchowy, z którego korzysta, został uszkodzony. Koszt jego naprawy musiała ponieść samodzielnie. 74-latka nie otrzymała żadnego zadośćuczynienia. Kobieta domagała się 15 tys. zł – na pokrycie kosztów leczenia i następstw ataku.
Poszkodowana zwróciła uwagę także na inny aspekt. Jak twierdzi, 13-latka była przygotowana do ataku, na co miały wskazywać jej zabandażowane ręce. Z jej relacji wynika, że nastolatka zagrodziła jej drogę. Co więcej, kobieta oraz Ukrainka mieszkają w tej samej okolicy. 74-latka ocenia, że kiedy dochodzi do przypadkowego spotkania, dziewczyna nie okazuje skruchy.
Ponadto 74-latka nie została zawiadomiona o terminie rozprawy. Jak tłumaczyła, nie może sama zaskarżyć postanowienia sądu w tej sprawie, ale do prokuratury wpłynął wniosek o podjęcie odpowiednich działań. Nie wiadomo, jak sprawa się potoczy. Pokrzywdzona dodała też, że wszczęcie osobnego postępowania cywilnego nie wchodzi w grę, ponieważ wiązałoby się z koniecznością ponownego gromadzenia dokumentacji i przechodzenia przez kolejne postępowanie – a tego, ze względu na przebytą traumę – kobieta chciałaby uniknąć.
Wciąż toczy się jednak postępowanie dotyczące innej nieletniej, która miała namawiać 13-letnią Ukrainkę do ataku na 74-latkę.


