Uzbrojeni po zęby policjanci z wyciągniętą bronią wtargnęli do mieszkania prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Bartosza Malewskiego. Pretekstem był donos, jak się okazało fałszywy, ale realnym celem mogło być zastraszenie niewygodnego adwokata lub prowokacja wymierzona w środowiska patriotyczne. – Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka – alarmuje Malewski. Policja wydała oświadczenie.
Do szokujące interwencji policji doszło w minioną sobotę, 24 października. – Usłyszałem łomotanie do drzwi i okrzyk: „Policja, otwierać!”. Na klatce schodowej zobaczyłem siedmiu funkcjonariuszy w kamizelkach kuloodpornych. Dwóch z nich miało wyciągniętą broń palną – relacjonuje Malewski.
Prawnik został zmuszony do wyjścia na klatkę schodową z rękami na karku. Dopiero po przeszukaniu lokalu i wykluczeniu zagrożenia okazało się, że cała akcja oparta była na fałszywym donosie.
– Usłyszałem, że policja otrzymała zgłoszenie, jakobym miał dokonać przestępstwa i pozbawić życia bliskiej mi osoby. W tym momencie zrozumiałem, co tak naprawdę się wydarzyło – podkreśla zaatakowany adwokat.
Próba złamania niewygodnego obrońcy?
Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że Malewski jest obrońcą pana Piotra, zatrzymanego podczas głośnych protestów pod Trybunałem Konstytucyjnym. Prawnik sugeruje, że ten policyjny nalot może być próbą wpłynięcia na jego działania.
– Traktuję to zdarzenie jako próbę wywarcia presji. Obrońca nie może być nękany w tego rodzaju sposób, a klient musi mieć pewność, że prawnik będzie pełnił swoją rolę bez względu na to, co dzieje się poza salą rozpraw – punktuje prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
To oczywiście jedna z hipotez. Malewski nie wyklucza jeszcze innego podłoża donosu. – Ktoś w związku z organizacją Marszu Niepodległości chciał mnie zastraszyć. Nie mogę też wykluczyć, że zaistniała sytuacja jest efektem działania obcych służb, które mają na celu wprowadzenie chaosu przed 11 listopada – diagnozuje.
Malewski zapewnia, że przygotowania do tegorocznego Marszu Niepodległości idą pełną parą. – To, co spotkało mnie, z pewnością nas nie przestraszy. 11 listopada spotkamy się na rondzie Romana Dmowskiego, przejdziemy dumnie z biało-czerwoną flagą do Stadionu Narodowego i będziemy świętować pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem” – zapowiada stanowczo.
Policja wtargnęła do mojego mieszkania❗️
Czy miało to związek z zbliżającym się Marszem Niepodległości? A może z obroną w głośnej sprawie Pana Piotra?W sobotę, 24 października 2026 r., około południa, padłem ofiarą przestępstw podobnych do tych, których wcześniej doświadczyli dziennikarze, publicyści i inni uczestnicy życia publicznego.
W moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy Policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną. Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: „Policja, otwierać!”. Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem. Policjanci sprawdzili mieszkanie, a po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji zakończyli interwencję. Całość trwała około pół godziny.
Kilka minut wcześniej Policja otrzymała zgłoszenie jakobym w mieszkaniu miał pozbawić życia bliską mi osoby. Zgłoszenie było oczywiście całkowicie fałszywe. Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka. Teraz wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, kto świadomie wprowadził ich w błąd i w jakim celu. Hipotez jest kilka.
Jestem jednym z obrońców Pana Piotra, zatrzymanego 16 października w związku z protestami przy Trybunale Konstytucyjnym. W związku z tym w ostatnich dniach byłem wystawiony na większą ekspozycję medialną. Dzień przed interwencją Policji w moim mieszkaniu, do opinii publicznej trafiła informacja o złożeniu zażalenia na zatrzymanie Pana Piotra. Czy to fałszywe zawiadomienie jest zemstą lub co najmniej próbą wywarcia presji? Tego nie wiem. Wiem jednak, że adwokat ma wykonywać swoje obowiązki także wtedy, gdy sprawa jest głośna, dzieli opinię publiczną i rodzi naciski. Człowiek, którego bronię, musi wiedzieć, że może na mnie liczyć. Od tego zależy, czy prawo do obrony jest realne, czy tylko zapisane w kodeksie. Jeżeli obrońca zaczyna się wahać, czy nie wycofać się ze sprawy z obawy o to, co może go spotkać poza salą sądową, przestaje być w pełni obrońcą. Dlatego o zdarzeniu poinformowałem już Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie, zwracając się o interwencję i monitorowanie sprawy. Bezpośrednio po zdarzeniu osobiście złożyłem oczywiście również na komendzie policji zawiadomienie o przestępstwie, którego padłem ofiarą.
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zdarzenie miało miejsce na 18 dni przed Marszem Niepodległości. To okres intensywnych przygotowań, obejmujących koordynację pracy organizatorów i wolontariuszy oraz zabezpieczenie wydarzenia. W poprzednich latach również otrzymywałem już groźby związane z organizacją Marszu Niepodległości. Tak było w 2024 roku, tak było w 2025 roku, tak było również w czerwcu 2025 roku. Żadna z nich nie została spełniona. Każdą dokumentowałem i o każdej informowałem właściwe organy ścigania. Takie zawiadomienia mogą służyć destabilizacji naszych przygotowań do Marszu Niepodległości i wprowadzeniu ogólnego chaosu – wszak zamiast skupiać się na Marszu Niepodległości, muszę dziś poświęcać czas na zupełnie inne kwestie.
Trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji. W takim scenariuszu narzędziem stają się sami funkcjonariusze: dostają informację o poważnym zagrożeniu, jadą pod wskazany adres, a obrazy z interwencji mogą potem służyć podsycaniu wrogości między policją a obywatelami. Oczekuję, że zostanie to dokładnie zbadane.
Niezależnie od tego zdarzenia Marsz Niepodległości odbędzie się 11 listopada w Warszawie. Przygotowania trwają. Groźby i fałszywe zgłoszenia nie skłonią mnie do rezygnacji z działalności publicznej ani z obowiązków obrońcy.
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 26, 2026
Policja wydała oświadczenie ws. Malewskiego
Do zbrojnego najścia odniosła się już stołeczna policja. Służby tłumaczą swoją akcję procedurami i wpisem opublikowanym w internecie.
Z oficjalnego komunikatu wynika, że na jednej z platform komunikacyjnych zamieszczono anonimową informację o rzekomym morderstwie i planowanym samobójstwie.
„Mając na uwadze konieczność szybkiego działania, ponieważ zgłoszenie odnosiło się do zagrożenia życia i zdrowia ludzi, nie ma możliwości odstąpienia od interwencji” – tłumaczą mundurowi z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.
Policja zaznacza, że funkcjonariusze byli uprzedzeni o możliwości fałszywego alarmu. Mimo to, ze względu na rzekome zagrożenie życia, zdecydowano się na wysłanie patroli i zachowanie „szczególnych zasad bezpieczeństwa”.
Po weryfikacji na miejscu okazało się, że doszło do celowej mistyfikacji wymierzonej w prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
„Przyjęto zawiadomienie o czyny określone między innymi w art. 238 kk (zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie) i art. 107 Ustawy o ochronie danych osobowych” – czytamy w wydanym oświadczeniu.
🚨 Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV przyjęła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę jednego z organizatorów zgromadzenia Marsz Niepodległości.
W sobotę 24 października na jednej z internetowych platform komunikacyjnych zamieszczony został wpis, którego autor informował o popełnieniu zabójstwa i przygotowaniu do targnięcia się na swoje życie.
Dyżurny komendy z warszawskiej Woli skierował pod wskazany we wpisie adres w trybie natychmiastowym kilka patroli. Jednocześnie funkcjonariusze zostali uprzedzeni, że z uwagi na możliwość zagrożenia ludzkiego życia, interwencja otrzymuje status „pilnej”, ale informacja nie jest na tym etapie potwierdzona i może także być próbą wywołania fałszywego alarmu w celu spowodowania reakcji służb ratunkowych. Tym niemniej niezbędne jest zachowanie szczególnej ostrożności i zasad bezpieczeństwa.
Pod wskazanym adresem policjanci zastali prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który poinformowany o przyczynie interwencji, oświadczył, że w mieszkaniu przebywa sam. Mężczyzna powiedział funkcjonariuszom, że podejrzewa, iż interwencja mogła zostać zgłoszona złośliwie z uwagi na jego działalność społeczną lub zawodową.
Policjanci wyjaśnili, że na początkowym etapie obsługi tego typu zgłoszenia – mając na uwadze konieczność szybkiego działania, ponieważ odnosiło się ono do zagrożenia życia i zdrowia ludzi – nie ma możliwości odstąpienia od interwencji. Przyjazd funkcjonariuszy na miejsce pozwala ocenić sytuację i zweryfikować zgłoszenie.
W związku z tym zdarzeniem przyjęto w KRP Warszawa IV zawiadomienie o czyny określone między innymi w art. 238 kk (zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie) i art. 107 Ustawy o ochronie danych osobowych.
Czynności w sprawie prowadzi Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 26, 2026


