Francja szykuje się na kolejne zamieszki. Szef MSW Francji Laurent Nunez poinformował w piątek, że w sobotę w całym kraju zmobilizowanych zostanie 70 tys. policjantów i żandarmów. Na ten dzień zapowiadano kolejne demonstracje, po protestach na tle socjalnym z 17 października, gdy doszło do zamieszek.
Nunez powiedział, istnieje bardzo duże ryzyko zakłóceń porządku publicznego. Dodał, że z uwagi na wydarzenia z minionej soboty władze lokalne będą bardzo uważnie przyglądać się zgromadzeniom i zdecydują, czy na nie zezwolić.
Zapewnił, że na portalach społecznościowych pojawiły się wezwania ze strony ugrupowań ultralewicowych do atakowania budynków publicznych.
Zapowiedział, że siły porządku będą „bezwzględne” wobec sprawców wandalizmu i grabieży i będą działać bardzo stanowczo. Wśród zmobilizowanych w sobotę sił znajdą się jednostki specjalne, takie jak RAID (siły policyjne) i GIGN (żandarmeria). Przygotowano także śmigłowce i drony.
Macron chce załagodzić napiętą sytuację
W piątek prezydent Emmanuel Macron spotkał się ponownie z radą bezpieczeństwa. O godz. 15 przyjął organizacje licealistów, którzy uczestniczyli od września w protestach, domagając się lepszych warunków nauki. Premier Sebastien Lecornu uda się w piątek do Limoges, gdzie podczas zamieszek z 17 października podpalono ratusz.
W sobotę pochód ma się odbyć w Paryżu. W Marsylii i Lyonie władze wydały zakaz demonstracji. Decyzje te zostały zaskarżone i w piątek wypowiedzą się na ich temat sądy administracyjne.
Tymczasem w Orleanie, w centralnej Francji, w weekend ma odbyć się kongres prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN). Oczekuje się, że przybędą tam tysiące kontrdemonstrantów.


