Policja chwali się ukaraniem ponad 20 kierowców, którzy nie zatrzymali się przed znakiem drogowym STOP przed przejazdem kolejowym. Jak podkreślono, do polowania na kierowców i ich portfele wykorzystano drony.
Za niezatrzymanie się przed znakiem drogowym STOP grożą mandat i punkty karne. Policja pochwaliła się wykorzystaniem drona do polowania na kierowców.
„Aż 24 kierowców zignorowało znak STOP na przejazdach kolejowych! Podczas kolejnych działań 'Bezpieczny Przejazd Kolejowy’ policjanci z Policja Ostrołęka wykorzystali policyjnego drona do obserwacji przejazdu na terenie powiatu ostrołęckiego. W ciągu zaledwie kilku godzin ujawnili 24 przypadki niestosowania się do znaku STOP. Niemal wszyscy sprawcy otrzymali mandaty i punkty karne. W jednym przypadku skierowano wniosek o ukaranie do sądu” – poinformowała Mazowiecka Policja na Facebooku.
Zapowiedziano też, że działania z wykorzystaniem drona „będą kontynuowane”.
„Stosujemy zasadę zero tolerancji” – przekonywała policja w opisie wideo.
W uzasadnieniu dla swoich działań przekonywano, że znak STOP może uratować życie. W rzeczywistości jednak zwykle jest wykorzystywany do karania kierowców, którzy nie zatrzymują całkowicie auta, zamiast po prostu zachować ostrożność i ustąpić pierwszeństwa innym pojazdom czy też właśnie pociągom.
Mimo tego nikt z rządzących zdaje się w ogóle nie rozważać zmiany przepisów w celu likwidacji z polskich oznaczeń znaku STOP lub przynajmniej wprowadzenia konkretnych i restrykcyjnych zasad, wedle których znak byłby umieszczany na polskich drogach.
„Przed wjazdem na tory zawsze zatrzymaj się przy znaku STOP, rozejrzyj się i upewnij, że przejazd jest bezpieczny. Pośpiech nigdy nie jest ważniejszy niż życie i zdrowie” – przekonuje policja.


