Strona głównaGŁÓWNYPrzemoc, groźby i narkotyki. "Mówił wielokrotnie, że mnie zabije". Porażające zarzuty pod...

Przemoc, groźby i narkotyki. „Mówił wielokrotnie, że mnie zabije”. Porażające zarzuty pod adresem Kołodziejczaka

-

- Reklama -

Kanał Zero opublikował materiał dotyczący szokujących zarzutów, jakie pod adresem posła Koalicji Obywatelskiej Michała Kołodziejczaka wysuwają m.in. jego współpracownicy i jedna z byłych partnerek. Klub KO poinformował o zawieszeniu posła w prawach członka. 

Kanał Zero w swoim materiale opublikował m.in. fragmenty nagranych rozmów telefonicznych, jakie miały miejsce między Michałem Kołodziejczakiem i jedną z jego partnerek.

- Reklama -

„Podawałeś mi k***a przez śluzówkę narkotyki”

– Bardzo szczerze, nie chcę być złym człowiekiem, nie chcę być. Oczywiście jestem – mówi na nagraniu polityk.

- Reklama -

– Ale to nie wymaże już tego, co się stało. To nie wymaże tego, co się stało, totalnie – twierdził kobieta.

- Reklama -

– Nikt mi tego nie zdejmie. Nikt mi tego nie zdejmie, nie ściągnie, nic. Mogę po prostu nie wiem, co zrobić, nic – odpowiada polityk.

– To jest po prostu, k***a, straszne, mnie to przeraża – mówi kobieta w innym fragmencie nagrania.

– Też mam mieć do niej pretensję, że ćpała ze mną pierwszy raz? – pyta Kołodziejczak.

– Wiesz, co jest, k***a, przerażające? Jak ty mi proponowałeś narkotyki, dziesięć razy ci, k***a, powiedziałam, że nie. Było to nie w porządku, że ja ci mówię, że nie chcę. To ci zarówno powiedziałam, jak i napisałam w wiadomości i w obu kwestiach mnie za to przeprosiłeś. Tylko wiesz, co jest sk**********m największym? – mówi kobieta.

– Bardzo cię przepraszam za to wiesz? – twierdzi polityk.

– Ale wiesz, co jest s************m największym? Że nie branie narkotyków jest przestępstwem, tylko wykorzystywanie, k***a, i proponowanie ludziom narkotyków – to już jest przestępstwo. To po pierwsze – mówi dalej kobieta.

– Po drugie, jak ja odmówiłam, to podawałeś mi k***a przez śluzówkę narkotyki. Wiesz, co jest straszne? Ja potem googlowałam, dlaczego ja się tak poczułam źle. Wiesz, że ty mogłeś mnie zabić, podając mi taką dawkę, w taki sposób? – dodaje.

– Co ja mam zrobić teraz? Co ja mam zrobić, powiedz mi? – mówi polityk.

– I następnego dnia, nie następnego dnia, tydzień później znowu mi proponowałeś narkotyki, mimo że skończyłam u ciebie w łazience – dodaje kobieta.

– Co mam zrobić, powiedz mi, co mam zrobić? – pyta polityk.

– Jak ja mam po prostu nie wierzyć w te słowa, które mi ta kobieta powiedziała? Jak mam nie wierzyć? Skoro ja po prostu sama mniej więcej przeżyłam podobne rzeczy – mówi dalej kobieta.

– Ta kobieta, która ci to opowiedziała, wiesz, co ci powiem? Brała ze mną u niej k***a w domu pierwszy raz narkotyki. Ona ze mną – twierdzi Kołodziejczak.

– Skończyłam przez ciebie na psychotropach. Mam PTSD zdiagnozowane, przez ciebie – mówi w dalszej części nagrania kobieta.

– Mam sobie głowę obciąć? Co ja mam zrobić? Nie chcę robić złych rzeczy, żadnych, k***a, nie mów tak, przestań. Przestań, proszę cię jak człowieka. Przestań. Co ja ci robię teraz? Co ja teraz robię? – mówił z płaczem Kołodziejczak.

„Co chcesz ode mnie?”

W innym fragmencie słychać jak Kołodziejczak odbiera telefon. – Co tam? – pyta.

– (…) powiedziałeś, że masz nagrania ze scen seksu ze mną – mówi kobieta.

– Powiedz mi, co chcesz ode mnie? – pyta Kołodziejczak.

– Powiedziałeś mi tak – podkreśla kobieta.

– 10, 20, 30 tysięcy złotych. Bo ja rano będę w Trójmieście u adwokatów. Powiedz mi, czego chcesz, ja przyjadę do ciebie do domu. Przyjedź do Trójmiasta – mówi polityk.

– Naprawdę uważasz, że pieniędzmi da się wszystko załatwić? Uważasz, że pieniędzmi? – pyta kobieta.

– Aaa kto tu mówi o pieniądzach? – odpowiada polityk.

– Sam mi powiedziałeś: ile chcesz 20, 30 tysięcy? Sam mi to powiedziałeś – podkreśla kobieta.

– Ale nie, ale kto tu chce mówić o pieniądzach – odpiera polityk.

– Sam mi to powiedziałeś przed chwilą, że ile chcesz – mówi kobieta.

– No ale co chcesz? Pracę, zajęcie, uwagę czy co? – pyta Kołodziejczak.

– Ja nie mogę w to uwierzyć po prostu, że ty w takim tonie ze mną rozmawiasz, naprawdę. Ja z tobą rozmawiam, jak z człowiekiem, rozumiesz? Jak z człowiekiem, którego darzyłam szacunkiem, rozumiesz? A nie jak jakąś transakcję po prostu – kwituje kobieta.

Reportaż Kanału Zero

W reportażu Kanału Zero wypowiadały się dwie kobiety – jedna, która nagrała rozmowy telefoniczne z Kołodziejczakiem, jego była partnerka i współpracownica oraz druga współpracownica.

Sam Kołodziejczak zaprzeczał zarzutom dotyczącym narkotyków czy szarpania, jednocześnie uciekając przed reporterką Kanału Zero w Sejmie.

Paranoja i narkotyki

Pierwsza z kobiet najpierw miała robić rolki do mediów dla Kołodziejczaka. Jak mówiła rolki wykonała „może z 3 razy, 2 razy, a tak to była relacja oparta w sumie nie wiem na czym”. Kobieta miała się z nim później spotykać. Wspominała o „paranoicznym zachowaniu” polityka, które miał tłumaczyć m.in. tym, że „jak były negocjacje z Ukraińcami, to że go śledzili ludzie itd.”.

Na początku współpracy Kołodziejczak miał twierdzić, że nie pije alkoholu i stroni od używek, a kobiecie mówić, że ma nie pić nawet energetyków, bo to niezdrowe. W pewnym momencie zobaczyła jednak jego inne oblicze.

– Wyjął narkotyki, mówił, że to jest kokaina – z perspektywy czasu nie wiem tak naprawdę, co to było. No i on wziął przy mnie bardzo dużą ilość i mówił: weź też, weź też, weź też. Ja mówię, że nie. Mówiłam mu to nie raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty, mówiłam to wiele razy, że nie chcę – podkreślała.

– W tamtym momencie po prostu powiedział, że zobaczysz, poczujesz się pewna siebie, ja to biorę, nic mi nie jest. Ja mówię: Michał, ja nie chcę, po prostu nie chcę. Ja bym wolała, żebyśmy się spotykali na trzeźwo – relacjonowała.

Ostatecznie kobieta, pod presją Kołodziejczaka, miała przyjąć narkotyki. Po raz drugi zaś miał jej podać te substancje podczas stosunku, około dwóch-trzech tygodni po pierwszym incydencie i również mimo jej jasnego sprzeciwu. W obu przypadkach miało się to skończyć fatalnym samopoczuciem – kobieta stwierdziła, że czuła się wówczas tak, jakby umierała.

Przemoc i obawa o życie

Pytana, czy w ich relacji dochodziło także do przemocy fizycznej, potwierdziła. – Tak, tylko Michał twierdził, że przypadkowo mnie uderzył, że nie było to celowe – powiedziała. Później relacjonowała, że „wziął jej głowę i po prostu uderzył w ścianę i ta krew poszła na prześcieradło i na ścianę”. – On to tłumaczył psychozą, co to znaczy nie wiem – powiedziała.

Kobieta mówiła też, że Kołodziejczak potrafił przy niej „z 20 kresek wciągnąć i pójść na wywiad, tak o”.

Przyznała, że nagrała dwie rozmowy, już pod koniec ich relacji, ze względu na swoje bezpieczeństwo. Pytana, czego się obawia, odparła: „że mnie zabije”. – Może nie, że on bezpośrednio. On mi mówił wielokrotnie, że mnie zabije – powiedziała.

Pod koniec kobieta miała się dowiedzieć o jeszcze trzech innych dziewczynach, które pozostawały w podobnej relacji z Kołodziejczakiem. Sam polityk miał jednak twierdzić, że było ich więcej.

– Jak się działo coś złego między nami, to on mi płakał w telefon często, mówił też że albo siebie zabije, że nie chce tak żyć, że chce normalnie żyć, że on jest dobrym człowiekiem – opowiadała.

„Potrafił do mnie zadzwonić o 5 rano (…) i powiedzieć, że jestem beznadziejna”

O swoich doświadczeniach opowiedziała także inna współpracownica Kołodziejczaka. Mówiła o tym, że lider AgroUnii miał stawać się przemocowy, agresywny, miał dopuszczać się mobbingu i „wielokrotnie przekraczać granice dobrego smaku (…) współpracy”. W jej relacji pojawiły się m.in. zarzuty o szarpanie czy „podnoszenie ręki” na pracownika, a nawet o groźby pozbawienia życia.

– Potrafił do mnie zadzwonić o 5 rano, obudzić mnie ze snu i powiedzieć, że jestem beznadziejna i że mam, nie wiem, skasować jakiegoś tam tweeta, którego napisałam w imieniu organizacji, krzycząc, że jestem beznadziejna, że się do niczego nie nadaję. Zresztą w nerwach wielokrotnie mnie zwalniał z pracy. Oczywiście później nie było to w ogóle brane pod uwagę – relacjonowała.

– On mi kiedyś powiedział, że jestem jak niewolnik, dlatego że płaci mi tyle, żebym miała na miesiąc życia, ale żebym nie mogła zostawić tej pracy, żeby mnie na drugi miesiąc życia już nie było stać. A jak chciałam odejść, to za każdym razem mi mówił, że zniszczy mnie i powie wszystkim, jaka jestem beznadziejna – mówiła.

„On potrafił powiedzieć, że mnie zabije”

– Ja miałam taką sytuację, że jego bliski współpracownik po prostu groził, że mnie zabije, używając słów „wypatroszę cię”, „powiesz jakieś jedno słowo Michałowi to, cię wypatroszę”, „ja takie jak ty potrafię pierd****ć w łeb” – powiedziała. Kobieta ujawniła, że sprawa tych gróźb doczekała się już prawomocnego wyroku, ale kara była „bardzo niewielka” w postaci niskiej grzywny i 2 tys. odszkodowania dla niej.

– Ja często mówiłam, że on jest po prostu taki sam, jak na tych protestach, jak krzyczał na jakieś tam dziennikarki, czy tam krzyczał na jakichś swoich ludzi, to on tak samo się zachowywał w biurze – stwierdziła.

Kobieta podkreślała też, że Kołodziejczak „wielokrotnie mówił, że ją zniszczy”. – On mówił też, że mnie zabije. W tym szale on potrafił powiedzieć, że mnie zabije. Potrafił powiedzieć, że mnie zniszczy, że nigdzie nie znajdę pracy – dodała.

Stanowisko klubu Koalicji Obywatelskiej

W związku z doniesieniami Kanału Zero głos zabrał klub poselski, do którego należy poseł Michał Kołodziejczak.

„W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi posła Michała Kołodziejczaka, klub Koalicji Obywatelskiej podjął decyzję o jego zawieszeniu w prawach członka. Potępiamy zachowania, które zostały przedstawione w udostępnionych materiałach. Nie akceptujemy żadnej formy przemocy i wyrażamy solidarność z poszkodowanymi kobietami” – napisała na portalu X rzecznik klubu Dorota Łoboda.

Najnowsze