Sławomir Mentzen ogłosił rzekomą potrzebę wprowadzenia natychmiast niewolniczej pracy dla rządu w armii, ładnie zwanego „poborem”. Rzuca przy tym najtoporniejszą propagandą o „rosyjskiej agresji” wobec Polski, a nawet twierdzi, że rozbiory miały miejsce, bo „Polacy nie chcieli walczyć”, a nie z powodu słabości i podatności na wpływy władz państwowych.
„Politycy muszą przestać okłamywać Polaków. Powrót służby wojskowej jest konieczny” – przekonywał na X Sławomir Mentzen.
Załączył do tego fragment nagrania ze swojego kanału na YT.
– Wiecie, że nawet kurs na spawacza trwa dwa do trzech tygodni? A oni chcą w 16 dni zbudować silne i wyszkolone rezerwy? – powiedział Mentzen w załączonym materiale.
– Nasi przodkowie musieli powalczyć po to, żeby istniało znowu niepodległe państwo polskie – przekonywał dalej.
Tu warto zaznaczyć, że „niepodległe państwo polskie” z politologicznego punktu widzenia, popartego zresztą realiami, nie jest niczym niesamowitym. Niepodległym państwem polskim niewątpliwie był PRL i wszystkie państwa bloku wschodniego były niepodległe. Suwerenność natomiast to inna sprawa, o wiele istotniejsza dla normalnych ludzi.
Cóż nam z „niepodległego państwa polskiego”, skoro Polacy są obywatelami II kategorii wobec innego narodu na terytorium „polskiego” państwa, a prawo, przepisy i podatki mają de facto jak we wspomnianych przez Mentzena czasach poziom okupacyjny?
– Wiecie, jak cenny jest na rynku pracy menadżer, który jest w stanie dowodzić ludźmi? – pytał Mentzen.
W całości nagrania Sławomir Mentzen przekonuje, że przymusowe porywanie ludzi do niewolniczej pracy dla rządu w armii – zwane ładnie „poborem” – będzie dobrym rozwiązaniem i jest właściwie koniecznością. Wywołało to potężne oburzenie środowisk wolnościowych, które sądziły niegdyś, że Mentzen reprezentuje jakąś wolnościową ideę.
Politycy muszą przestać okłamywać Polaków. Powrót służby wojskowej jest konieczny!
Więcej na moim kanale na YT. Zapraszam do oglądania! pic.twitter.com/zKvGFz1IW6
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) September 30, 2026
W reakcji pojawiło się wiele głosów krytycznych. Jak podkreślali internauci i komentatorzy, to postulaty właściwe dla skrajnej lewicy, a nie kogoś, kto nazywa siebie wolnościowcem.
Skrytykowano również mieszanie klas społecznych, co ma rzekomo zbudować wspólnotę, ukształtować rzekomo „właściwe postawy” i być tanie.
Ponadto Mentzen nie uzasadnił, czemu rzekomo niewolnicza praca dla rządu w wojsku miałaby być „konieczna”. Zamiast tego przedstawiał emocjonalno-skojarzeniową sofistykę.
W materiale przedstawiono przykład Finlandii. Polska nie ma jednak możliwości stworzenia tego samego w podobnej skali kosztów. Krytycy też podkreślili, że gdyby nawet postulat ten wcielić w życie, to jego realizacja spoczywałaby na kadrach, które Konfederacja obecnie srogo krytykuje. I te osoby odpowiadałyby za życie setek tysięcy młodych Polaków z narodu, który wybito w znacznym stopniu podczas II wojny światowej i który od dekad jest dalej poddawany depopulacji.
Skrytykowano też postulat „kieszonkowego”, czyli symbolicznego wynagrodzenia dla człowieka, który przymusowo zostałby porwany do pracy dla rządu w armii.
Krótko, ale dosadnie skrytykował wyskok Mentzena Artur Dziambor.
„Nie, @SlawomirMentzen, armia musi pozostać zawodowa, o to walczyliśmy już ponad 25 lat temu i przekonaliśmy niecałą dekadę później, tych wtedy u władzy, że tak powinno być” – przypomniał Dziambor.
Nie, @SlawomirMentzen, armia musi pozostać zawodowa, o to walczyliśmy już ponad 25 lat temu i przekonaliśmy niecałą dekadę później, tych wtedy u władzy, że tak powinno być. https://t.co/YjuIiq66Qo pic.twitter.com/GOhBZgGIwi
— Artur E. Dziambor (@ArturDziambor) September 30, 2026
Mentzen jednak – mimo rzęsistej krytyki postulatu niewolnictwa w komentarzach na swoim profilu – nie dał za wygraną i opublikował wpis w którym… straszy Rosją i chwali Ukrainę.
„Każdy kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, tak naprawdę domaga się tego, żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją. Gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś 4 lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór” – napisał Sławomir Mentzen na X.
Należy podkreślić, że to jest bzdura. Ukraina w momencie rozpoczęcia inwazji miała armię poborową, która mimo tego dostawała solidny łomot. Zmieniło się to dopiero po uruchomieniu potężnego wsparcia z państw zachodnich, finansowanego m.in. przez nas, które pozwoliło właśnie sprofesjonalizować szkolenie i sprzęt.
„Jest rzeczą niepojętą, że w sytuacji, gdy każdy może sobie zobaczyć i poczytać, jak wygląda wojna na Ukrainie, ktokolwiek jeszcze mówi jakieś absurdy o armii wyłącznie zawodowej. W przypadku wybuchu wojny, młodzi ludzie i tak zostaną wcieleni do armii. Nie zdążą uciec za granicę. To w ich najlepszym interesie, jest się do tego przygotować. Znacznie zwiększy to ich szanse na przeżycie” – kontynuował Mentzen.
Kreślił też apokaliptyczną wizję, gdzie „miliony ludzi ruszą na zachód, a wojsko potrzebować będzie dróg dla swoich potrzeb, korki zrobią się tak gigantyczne, że ciężko będzie wyjechać z miasta, a co dopiero dotrzeć do Niemiec” i „mało komu uda się uciec”. Co ciekawe, w tym przypadku nie odwołał się już do Ukrainy, gdzie drogi były w gorszym stanie, a mimo tego miliony Ukraińców momentalnie zjawiły się u naszych granic, choć również i sama Ukraina jest znacznie dłuższa do przejechania, niż terytorium Polski.
Poza tym biorąc pod uwagę znaną powszechnie skuteczność administracyjną i komunikacyjną, wojsko zostanie zmobilizowane kilka dni po napaści, a wcześniej ludzie zdążą uciec.
„Chciałbym oczywiście żyć w świecie, w którym wszyscy są młodzi, piękni i bogaci, nie ma wojen, chorób, podatków i złych ludzi. Ale taki świat niestety nie istnieje. A w świecie który istnieje, mamy sąsiada, który poważnie rozważa zaatakowanie nas” – napisał Mentzen, powielając obecną rządową propagandę.
„A mężczyźni z tych państw szkolą się nie po to, żeby bronić polityków, urzędników czy państwa, które ich łupi podatkami. Uczą się walczyć po to, żeby obronić tych, którzy sami tego nie zrobią: swoich kobiet, dzieci, rodziców i dziadków” – przekonywał dalej.
Tu znowu należy stwierdzić, że to nieprawda. Można oczywiście ulec automanipulacji – co zresztą stało się istną modą współczesnego człowieka – i wmówić sobie, że „walczę za ojczyznę” albo „walczę w obronie swojej rodziny”. Ale prawda jest taka, że wojsko walczy o ochronę rządu i zachowania dotychczasowego zasięgu władzy administracyjnej, sprowadzającej się do zakazywania ludziom robienia różnych rzeczy i ściągania z nich haraczów zwanych ładniej „podatkami”. Jeśli wróg postanowi zniszczyć teren, gdzie przebywa rodzina żołnierza, rząd ani wojsko nie kiwną palcem, by zrobić cokolwiek i będą kierowali się strategicznymi celami, a nie próbą ochrony rodziny żołnierza.
Warto też podkreślić, że gdy mężczyźni zostaną porwani do niewolniczej pracy dla rządu, rodziny, kobiety i dzieci pozostawione są bez ochrony. A element przestępczy z okolicy – nie tylko „rodzimy”, ale też imigrancki – z pewnością weźmie to pod uwagę.
Dalej jest jeszcze ciekawiej, bo Mentzen twierdzi, że zabory nie wynikały ze słabości i uległości władzy połączonej z wykorzystaniem sytuacji przez sąsiadów, ale… z lenistwa i/lub tchórzostwa samym Polaków.
„W XVIII wieku Polacy nie chcieli walczyć w polskiej armii, więc stracili państwo i w XIX wieku walczyli w armiach zaborców. Jeżeli nie będziemy chcieli bronić Polski w armii polskiej, nasze dzieci i wnuki będą kiedyś zmuszone wstępować do armii rosyjskiej” – grzmiał Mentzen na X.
„Mamy dziadowskie państwo, mamy beznadziejnych polityków, mamy skomplikowane przepisy i podatki. Ale jeśli nie obronimy tego dziadowskiego państwa, to będziemy żyli w jeszcze bardziej dziadowskim państwie rosyjskim. A tego chyba byśmy bardzo nie chcieli” – twierdził dalej, gdzie ta kwestia właśnie jest coraz bardziej dyskusyjna dla coraz większej liczby osób, czego zwolennicy socjalizmu zdają się nie rozumieć albo nie chcieć dostrzec.
„Powszechne szkolenia dla 19 latków trzeba przywrócić już teraz. A tak naprawdę, to trzeba ich było nigdy nie zawieszać” – podsumował Sławomir Mentzen.
Każdy kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, tak naprawdę domaga się tego, żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją.
Gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś 4 lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór.
Jest…
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) October 1, 2026
Oczywiście, przywróćmy koniecznie pobór! A gdy po szkoleniu taktyk z przełomu XX i XXI wieku przez trepów z PRL-owską mentalnością zostaniemy wysłani do walki z wybrakowanym sprzętem, chwilę przed niepotrzebną śmiercią, która niczego nie zmieni, pamiętajmy, o co walczymy: O subwencje dla partii, które chcą zniewalać ludzi w imię wolności; za rozbuchany system państwowej usługi medycznej i gigantyczne zarobki lekarzy; za setki parlamentarzystów utrzymywanych z naszych pieniędzy i ich rodziny pozatrudniane w instytucjach różnych ministerstw, także za nasze pieniądze; za VIP-owskie saloniki w przychodniach i szpitalach dla polityków i ich rodzin; za to, by imigranci byli traktowani godnie w naszym kraju i wykupowali ziemie, a my abyśmy byli szczuci za to, że nie kłaniamy się w pas obcym i za to, żebyśmy potem w „polskim” państwie byli trzymani za pysk i cenzurowani na podstawie rządowo-prezydenckich ustaw, chociażby wprowadzających DSA; za to, by presstytutki w mediach biorących rządowe dotacje i zlecenia, na które to rząd ma pieniądze po zabraniu ich nam, mogły wyzywać nas od „antyszczepionkowców”, „ruskich onuc”; za to, by politycy mogli tresować nas i nasze dzieci wedle swojego widzimisię.
No i rzecz jasna szykujmy ludzi do wojska przymusowo, ale broń Boże nie ułatwiajmy im dostępu do broni na co dzień. W końcu Polacy to psychopaci i się pomordują. Tylko armia potrafi rzucić zaklęcie aury ochronnej sprawiające, że Polak z bronią zniewolony dla rządu nie będzie mordował innych.


