„Niemiecki rząd zaostrza kurs wobec radykalnego islamizmu. To reakcja na islamistyczny zamach w lipcu w Berlinie podczas Parady Równości” – podaje dw.com. Jak się okazuje, „zaostrzenie kursu” oznacza zwiększenie kary za użycie noża oraz za „szerzenie propagandy tzw. Państwa Islamskiego”.
Niemcy co i raz w ostatnim czasie chwalą Polskę i najwyraźniej postanowiły pójść w ślady naszego państwa, stając się tekturowym kartonem posklejanym wiadomo-czym. Niemieckie media całkowicie nieironicznie poinformowały o „zaostrzeniu kursu wobec radykalnego islamizmu” poprzez zwiększenie kar za atak za pomocą noża.
„To reakcja rządu na islamistyczny zamach, do którego doszło 25 lipca w Berlinie podczas parady Christopher Street Day. W zamachu zginęła Polka, a 31 osób zostało rannych, niektóre ciężko. Surowsze środki powinny dotknąć przede wszystkim znanych policji radykałów” – podał portal dw.com.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt powiedział, że „chcemy zapewnić lepszą ochronę przed osobami stwarzającymi zagrożenie poprzez częstsze stosowanie monitorujących opasek elektronicznych”. Ponadto w celu zapobieżenia zagrożeniom dane o połączeniach IP będą zapisywany nie tylko przez służby federalne, ale też przez organy poszczególnych landów.
„Same ataki nożem mają być zagrożone karą co najmniej roku pozbawienia wolności, co podniesie ten czyn do rangi zbrodni. Minister sprawiedliwości Hubig zapowiedziała z kolei surowsze kary za rozpowszechnianie materiałów propagandowych tzw. Państwa Islamskiego (IS) oraz za zbiórki pieniędzy na rzecz IS” – czytamy.
Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy wprowadzone środki powstrzymają islamistów przed atakami nożem, uspokajamy – nie pomogą ani trochę. Jednak przedstawiona argumentacja pozwala państwu niemieckiemu na zwiększenie poziomu inwigilacji swoich obywateli.


