Biblioteka Publiczna w Piasecznie odwołała spotkanie z Grzegorzem Braunem. Wcześniej takiej cenzury domagali się lewacy z Razem. „Zasadnicze pytanie: dlaczego istnieją te wszystkie biblioteki i domy kultury, skoro tak naprawdę zawsze służą tylko jednej, skrajnie lewackiej opcji politycznej” – napisał na X redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.
Odbieranie możliwości spotkań z Grzegorzem Braunem to nieformalne wyzwanie wśród środowisk lewicowych w Polsce. W Centrum Edukacyjno-Multimedialnym w Piasecznie miało dojść do spotkania z liderem KKP, ale zostało ono odwołane. Informację o tym opublikowano już oficjalnie na facebookowym profilu Biblioteki Publicznej w Piasecznie.
Jak przekonywał administrator, biblioteka „wynajmując na ogólnych zasadach komercyjnych salę widowiskową Organizatorowi spotkania, opierała się na informacji, że ma to być spotkanie autorskie dotyczące książki 'Okruchy historii'”.
„Po przeanalizowaniu pojawiających się w przestrzeni medialnej informacji reklamujących wydarzenie przez Organizatora, który zapraszał na spotkanie dotyczące książki pod innym tytułem – 'Historia bez kłamstw’, Biblioteka podjęła decyzję o nieudostępnianiu sali na potrzeby tego przedsięwzięcia. Decyzja została podjęta z uwzględnieniem obowiązujących zasad udostępniania pomieszczeń Biblioteki, konieczności zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom, użytkownikom i uczestnikom wydarzeń oraz prawidłowej realizacji statutowych zadań Biblioteki” – przekonywano w poście na Facebooku.
„Biblioteka podkreśla, że jej decyzja dotyczy konkretnego wydarzenia i okoliczności związanych z jego organizacją. Nie stanowi natomiast oceny ani stanowiska wobec poglądów politycznych jego uczestników. Biblioteka Publiczna w Piasecznie pozostaje miejscem otwartym dla mieszkańców i realizuje swoją działalność zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zasadami udostępniania swoich przestrzeni” – twierdził administrator profilu.
Tak więc pod pretekstem de facto innego tytułu odwołuje się spotkanie z Braunem. I przy tym zapewnia jednocześnie o „otwartości”.
Do sprawy odniósł się przewodniczący Rady Powiatu piaseczyńskiego Krzysztof Kasprzyk z KO, który – jak podkreślił Tomasz Sommer – miał być jedną z osób naciskających na odwołanie spotkania. Co prawda twierdził, że „nie jest zwolennikiem ograniczania debaty publicznej ze względu na poglądy polityczne jej uczestników”, ale w sumie to dobrze, że Grzegorz Braun został w tym przypadku poddany ostracyzmowi. Dlaczego?
„Nie można jednak udawać, że każda postać życia publicznego i każda treść, z jaką mamy do czynienia, jest obojętna z punktu widzenia standardów, jakie powinny obowiązywać w instytucjach publicznych. W przypadku Grzegorza Brauna mamy do czynienia z polskim posłem, który ma skrajne, niepopularne czy odmienne od większości. To nie ma jednak żadnego znaczenia. Braun to osoba, której Instytut Pamięci Narodowej postawił zarzuty publicznego, dokonanego w świetle kamer, i wbrew faktom zaprzeczania zbrodniom ludobójstwa dokonanym przez funkcjonariuszy III Rzeszy w KL Auschwitz-Birkenau” – twierdził radny na Facebooku.
To fałsz jak i manipulacja. Primo, decyzją o rzekomej słuszności ostracyzmu jest samo postawienie zarzutu. Radny KO defekuje w tym przypadku na jedną z podstawowych zasad cywilizowanego świata, jaką jest zasada domniemania niewinności. Zarzuty bowiem można postawić każdemu za wszystko. Dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, człowiek jest uznawany za niewinnego.
No chyba, że nie podoba się politykowi KO, to wtedy nie.
Secundo – Braun nie negował zbrodni ludobójstwa. Natomiast poddał do dyskusji fakt, że coraz więcej historyków podważa skalę jednej z konkretnych metod uśmiercania ludzi przez Niemców w niemieckim obozie na terenie okupowanej Polski.
„Unieważnił, wymazał, wygumkował w ten sposób świętą, męczeńską śmierć milionów Polek i Polaków” – kontynuował.
Tu też jest pewien „odlot”. Choć śmierć tych osób w sposób oczywisty była okrutna, niezasłużona i poprzedzona koszmarem, Kościół nie kanonizował nigdy „z automatu” ludzi, którzy zostali pomordowani w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau. Do świętych wymordowanych w tamtym miejscu – który swoją drogą nie zginął przecież w komorze gazowej, lecz był przetrzymywany w bunkrze głodowym, a następnie dobity zastrzykiem z fenolu – był św. o. Maksymilian Maria Kolbe OFMConv. Także teza o „wymazywaniu” czy „gumkowaniu” śmierci ludzi jest zwyczajnie odklejona.
Choć można delikatnie z uznaniem wspomnieć, że przynajmniej radny KO nie twierdził tutaj, że w Auschwitz-Birkenau mordowani byli tylko albo głównie Żydzi. Uczciwie stwierdzono tu śmierć milionów Polaków.
„Nie chodzi o cenzurę. Nie chodzi o zakazywanie komukolwiek poglądów nawet skrajnych i kotrowersyjnych. Chodzi o odpowiedzialność za sposób wykorzystywania przestrzeni publicznej i o to, jakie standardy stosujemy w instytucjach finansowanych ze środków publicznych” – przekonywał Kasprzycki z KO, który najwyraźniej uważa, że za sam zarzut – nieważne jak absurdalny – jest powodem do niszczenia ludzi i pozbawiania ich podstawowych praw.
Podobne odwołania spotkań z Grzegorzem Braunem pod pretekstem rzekomego „wprowadzenia w błąd” już się zdarzały. Wystarczy wspomnieć chociażby spotkanie zaplanowane 12 grudnia w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie.
– Ksiądz rektor uznał, że został wprowadzony w błąd co do rzeczywistego charakteru planowanego spotkania – mówił w grudniu ks. kan. dr Krzysztof Łuszczek, rzecznik prasowy kurii szczecińsko-kamieńskiej w rozmowie z KAI, komentując odwołanie spotkania.
Sytuację w Piasecznie skomentował redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.
„I znowu cenzura polityczna w państwowej instytucji. Centrum Edukacyjne w Piasecznie, zbudowane i utrzymywane z pieniędzy podatnika odwołało nasze spotkanie. Poznajmy nazwiska zamordystów z Piaseczna: naciskał Krzysztof Kasprzycki, przewodniczący Rady Powiatu Piaseczyńskiego, decyzję podjęła dyrektorka Biblioteki Publicznej w Piasecznie Sylwia Chojnacka-Tuzimek. Pięknie się uśmiechają cenzorzy z Piaseczna. Nieprawdaż?” – napisał na X Sommer, załączając zdjęcia osób decyzyjnych.
Jak podkreślił, obecnie trwają starania o inną salę, by spotkanie mogło dojść do skutku.
„Powstaje jednak zasadnicze pytanie: dlaczego istnieją te wszystkie biblioteki i domy kultury, skoro tak naprawdę zawsze służą tylko jednej, skrajnie lewackiej opcji politycznej” – zapytał Tomasz Sommer.
I znowu cenzura polityczna w państwowej instytucji. Centrum Edukacyjne w Piasecznie, zbudowane i utrzymywane z pieniędzy podatnika odwołało nasze spotkanie. Poznajmy nazwiska zamordystów z Piaseczna: naciskał Krzysztof Kasprzycki, przewodniczący Rady Powiatu Piaseczyńskiego,… https://t.co/G2t7QueWFP pic.twitter.com/hhBEu6fgkw
— Tomasz Sommer (@1972tomek) September 16, 2026


