Tomasz Sommer zastanawia się, czy masowy napływ imigrantów, zwłaszcza z Ukrainy i obdarzenie ich prawem głosu, mógłby zmienić wyniki wyborów i w Polsce? W Szwecji anno domini 2026 tak się właśnie stało. Tamtejsi socjaldemokraci i blok lewicy zapewnili sobie dzięki przybyszom wygraną.
Eurodeputowany Marcin Sypniewski podaje tu konkretne liczby. Gdyby głosowali tylko Szwedzi, układ sił w parlamencie wyglądałby następująco:
Prawica: 181 mandatów
Lewica: 168 mandatów
Tymczasem rzeczywisty wynik wyborów to:
Prawica: 173 mandaty
Lewica: 176 mandatów i obejmuje władzę.
🇸🇪 Voici le quartier de Rosengård à Malmö en Suède. La 2nde vidéo fut tournée le 7/10.
Ce quartier où plus aucun Suédois ne peut mettre les pieds vient de voter à 98% à gauche.
La Suède n’a jamais colonisé personne. Aujourd’hui le peuple suédois n’est plus souverain chez lui. pic.twitter.com/VfI5V7YLgs
— Antonin Ferreira Roche (@Antonin_FR_) September 14, 2026
Poseł komentuje, że bez głosów imigrantów spoza Europy lewica nie wygrałaby tych wyborów i dodaje, że „właśnie dlatego o skutkach masowej migracji trzeba mówić otwarcie, bez poprawności politycznej i bez zamiatania problemu pod dywan”.
Pełna zgoda, a warto też zastanowić się nad raczej retorycznym pytaniem Sommera…
To już wiecie, po co było przyjmowanie Ukraińców w Polsce. Ten proces trzeba natychmiast zatrzymać. https://t.co/54unBlxKWS
— Tomasz Sommer (@1972tomek) September 14, 2026
Podobnie sądzi zraesztą i Sławomir Mentzen:
W Szwecji lewica prawdopodobnie o włos wygrywa wybory. O wyniku zadecydowały głosy imigrantów, którzy dostawali takie instrukcje głosowania od szwedzkiego odpowiednika PKW!
Musimy jak najszybciej zatrzymać wydawanie polskich obywatelstw, żeby u nas nie doszło do tego samego.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) September 14, 2026


