Nadchodzi najdroższa zima od lat. Rosnące w zastraszającym tempie ceny pelletu, prądu, gazu i węgla postawią miliony gospodarstw domowych pod ścianą. Złudzeń mogą pozbyć się także mieszkańcy bloków. Rachunki za ciepło wzrosną niemal wszystkim, a w najgorszym scenariuszu wydatki na ogrzanie domu sięgną nawet 20 tysięcy złotych.
Wybór źródła ciepła przestał być w Polsce kwestią planowania, a stał się finansową ruletką. Jeszcze kilka lat temu państwo zachęcało do porzucenia tradycyjnego węgla na rzecz tzw. ekologicznych alternatyw, obiecując przewidywalne koszty i czystsze powietrze. Dziś te zapewnienia brutalnie weryfikuje rynek.
Ekologiczna pułapka
Najbardziej jaskrawym przykładem kryzysu jest rynek pelletu. Po latach zapewnień klimatystów, programów dotacyjnych i masowej wymianie kotłów popyt drastycznie przewyższył możliwości producentów.
Z kuluarowych rozmów przedstawicieli branży z Ministerstwem Energii, które przytacza portal bezprawnik.pl, wyłania się czarny scenariusz. Jeżeli cena surowca osiągnie prognozowane 4–5 tysięcy złotych za tonę, sezon grzewczy może pochłonąć w jednym gospodarstwie nawet do 20 tysięcy złotych. Paliwo reklamowane jako „zielony” ratunek dla środowiska staje się towarem luksusowym, poza zasięgiem przeciętnej polskiej rodziny.
Drożeje każde paliwo
Problem nie dotyczy jednak wyłącznie biomasy. Wzrosty cen dotykają wszystkich dostępnych na rynku technologii grzewczych. Oto zestawienie obecnych stawek i prognoz rynkowych:
| Źródło ciepła | Obecne realia rynkowe | Prognoza na sezon 2026/2027 |
|---|---|---|
| Prąd | 495,16 zł/MWh w obecnych taryfach | Wzrost do ok. 590 zł/MWh (+19% wg BM Pekao) |
| Gaz (TTF) | Ceny hurtowe dobijają do 80 euro/MWh | Uwolnienie taryf z początkiem stycznia 2027 r. |
| Pellet | Popyt drastycznie przewyższa produkcję | Skrajne scenariusze: 4000–5000 zł za tonę |
| Węgiel | Średnio 1563 zł/t (orzech/kostka) | Do 1800 zł/t za opał o wysokiej kaloryczności |
W blokach też będzie drożej
Przekonanie, że kryzys dotyczy wyłącznie właścicieli domów jednorodzinnych, jest błędne. Mieszkańcy budynków wielorodzinnych podłączonych do sieci miejskiej również odczują skutki drożyzny.
Przedsiębiorstwa ciepłownicze kupują paliwo i prąd po stawkach rynkowych, a dodatkowo muszą finansować kosztowne modernizacje sieci. Wszystkie te obciążenia trafią ostatecznie do comiesięcznych rachunków lokatorów.
– Osoba mieszkająca w mieszkaniu z miejskim ogrzewaniem nie ma przecież możliwości zmiany kotła na tańszy ani wyboru innego paliwa. Jest uzależniona od systemu – zwracają uwagę analitycy rynkowi.
W przypadku osiedli cios finansowy nadejdzie z opóźnieniem. Polacy najpierw delikatny wzrost odczują w postaci wyższych comiesięcznych zaliczek w czynszu, a po zakończeniu zimy przyjdzie wyrównanie, które dla wielu będzie bardzo bolesne.
Efekt domina w sklepach
Koszty ogrzewania to nie tylko prywatne rachunki obywateli. Droga energia bezpośrednio przekłada się na funkcjonowanie zakładów produkcyjnych, transportu oraz usług komunalnych.
Przedsiębiorcy nie będą w stanie w nieskończoność amortyzować rosnących wydatków własnymi marżami. Ostatecznie wyższe ceny prądu i ciepła odbiją się konsumentom pod postacią droższych towarów na sklepowych półkach, w tym podstawowych artykułów spożywczych.


