„W Polsce wciąż łatwiej potępić sprzeciw wobec gloryfikowania banderyzmu niż jasno powiedzieć, kim byli sprawcy mordów na Polakach” – ocenił Grzegorz Braun. To pokłosie niedawnej akcji europosła, który uderzał w pomnik młotem. Jak się okazało, obiekt jest samowolką.
Przypomnijmy, że 10 września Grzegorz Braun zamieścił w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać, jak m.in. on próbuje uszkodzić pomnik UPA, znajdujący się w Polsce, w gminie Dołhobyczów w powiecie hrubieszowskim.
– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – ocenił polityk.
– Ale jak usłyszeliśmy dzisiaj na dożynkach w pobliskiej miejscowości, uwaga, Polacy się boją. Sugestia z mojej strony, że zadziałać mogłaby właśnie np. jakaś Ochotnicza Straż Pożarna, ta sugestia spotkała się natychmiast z bardzo rzeczową, zdroworozsądkową odpowiedzią, że, cytuję: Obawialibyśmy się, że ich podpalą – dodał Braun.
Braun z młotem ruszył na pomnik UPA pod Hrubieszowem. „Do likwidacji!” [VIDEO]
Instytut Pamięci Narodowej potwierdził, że pomnik UPA, o którym mowa, to samowolka – powstał bez uzgodnień i zezwoleń, z inicjatywy nieznanych osób na przełomie XX i XXI w. W tamtym czasie teren należał do Skarbu Państwa.
Pomnik UPA w gminie Dołhobyczów upamiętnia członków odpowiedzialnej za bestialskie mordy na Polakach formacji, którzy mieli zostać zlikwidowani przez grupę operacyjną NKWD w lutym 1946 r. Jednak związek pomnika z miejscem pochówku nie został potwierdzony.
– IPN nie dysponuje źródłami historycznymi mogącymi potwierdzić, czy członkowie UPA zostali tam faktycznie pochowani i jaki był ich udział w zbrodniach popełnionych na Polakach – powiedział dr hab. Jacek Romanek, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie.
O reakcji na swoją inicjatywę napisał w mediach społecznościowych Braun.
„Reakcja części mediów i środowisk, które natychmiast ruszyły w obronie pomnika UPA w Dołhobyczowie, pokazuje coś bardzo niepokojącego: w Polsce wciąż łatwiej potępić sprzeciw wobec gloryfikowania banderyzmu niż jasno powiedzieć, kim byli sprawcy mordów na Polakach” – ocenił.
„Nie ma naszej zgody na to, aby na polskiej ziemi stawiano na piedestale ludzi, organizacje i symbole związane z ideologią oraz formacjami odpowiedzialnymi za zbrodnie na ludności polskiej.
Ofiary Wołynia i Małopolski Wschodniej nie mogą być spychane na margines, podczas gdy ich oprawców próbuje się przedstawiać jako bohaterów walki narodowej” – oświadczył.
„Nie interesuje nas fałszywe «pojednanie» oparte na przemilczeniu zbrodni.
Nie interesuje nas polityczna poprawność.
Nie interesuje nas wybielanie OUN-UPA pod szyldem «trudnej historii».
Najpierw prawda. Najpierw pamięć o Polakach. Najpierw szacunek dla pomordowanych.
Koniec z przyzwoleniem na banderyzm w Polsce.
Koniec z relatywizowaniem zbrodni.
Koniec z sytuacją, w której Polacy mają milczeć we własnym kraju.
Polska ziemia nie jest miejscem do gloryfikowania formacji odpowiedzialnych za mordowanie Polaków” – skwitował.


