Strona głównaWiadomościPolitykaSejm TO przegłosował. Bosak OSTRO: "Zwolennicy podległości muszą być przedmiotem społecznej pogardy"

Sejm TO przegłosował. Bosak OSTRO: „Zwolennicy podległości muszą być przedmiotem społecznej pogardy”

-

- Reklama -

4 września 2026 r. Sejm uchwalił ustawę o wykonywaniu orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W teorii celem przepisów miałoby być ustanowienie zasad i trybu wykonywania orzeczeń ETPC i usprawnienie tego procesu. W praktyce jednak ustawa dotyka zagadnień znacznie głębszych. „To pełzająca zdrada państwa” – ocenił wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

W głosowaniu nad ustawą brało udział 440 posłów, za było 241, przeciw 161 posłów. Od głosu wstrzymało się 38 posłów. Ustawa trafiła zatem do Senatu.

- Reklama -

Co stoi w uzasadnieniu

Obecnie wykonywanie przez Polskę orzeczeń ETPC reguluje zarządzenie premiera z 2007 r. W uzasadnieniu głosowanej ustawy przekonywano jednak, że aktualne przepisy regulują to „w sposób szczątkowy”. „Brak ustawowej regulacji w tym zakresie skutkuje brakiem możliwości włączenia w proces koordynacji podmiotów publicznych spoza administracji rządowej, podczas gdy wykonanie niektórych orzeczeń może należeć do ich wyłącznej kompetencji” – podkreślono.

- Reklama -

Uchwalona ustawa ma na celu usprawnienie wykonywania orzeczeń ETPC poprzez m.in. opisanie mechanizmu działania, który ma na celu ich wykonanie, oraz określenie terminów poszczególnych działań. Wymienione są w niej także obowiązki podmiotów odpowiedzialnych za wykonywanie orzeczeń Trybunału oraz zasady ich współpracy.

- Reklama -

Ustawa zakłada też, że odpowiedzialność za wykonanie orzeczenia ETPC poza ministrem, którego resort zostanie uznany za odpowiedni ze względu na rodzaj stwierdzonego przez Trybunał naruszenia, będzie mógł ponosić także inny, minimum jeden podmiot publiczny, jeżeli wykonanie takiego orzeczenia będzie znajdowało się w jego właściwości. O przydzieleniu wykonania wyroku danemu organowi decydować będzie szef MSZ. Do jego uprawnień będzie również należało monitorowanie działań podejmowanych przez wyznaczone podmioty.

Zgodnie z ustawą podmiot, który zostanie zobowiązany przez szefa MSZ do wykonania wyroku, będzie miał dwa miesiące na przedstawienie mu tekstu polskiego tłumaczenia wyroku ETPC oraz jego ewentualnego streszczenia. Z kolei w ciągu trzech miesięcy od dnia, w którym wyrok stanie się ostateczny, podmiot ten będzie musiał przedstawić szefowi MSZ plan działań, który doprowadzi do jego wykonania.

Jeżeli plan ten będzie przewidywał konieczność zmiany prawa, to podmiot odpowiedzialny za wykonanie orzeczenia ETPC w ciągu roku od jego przedstawienia będzie musiał zaprezentować szefowi MSZ projekt odpowiedniego aktu normatywnego. Po wykonaniu planu działań konieczne zaś będzie przygotowanie projektu raportu z wykonania wyroku.

Projekt ustawy skierował do Sejmu Senat. Jak wskazywano w uzasadnieniu, konieczność wprowadzenia nowej ustawy wynika z obserwowanego w ostatnim czasie wzrostu liczby orzeczeń ETPC przeciwko Polsce, które cały czas są w trakcie wykonywania. Zdaniem wnioskodawców przyczyną „bolączek” procesu wykonywania orzeczeń ETPC są problemy z doprowadzeniem do szybkiej i trwałej zmiany praktyki stosowania prawa czy też prawodawstwa krajowego.

To natomiast – w ich ocenie – wynika często z braku współdziałania wszystkich podmiotów publicznych, które byłyby odpowiedzialne za podjęcie niezbędnych działań dla rozwiązania problemu, z którego m.in. wyniknęło naruszenie stwierdzone przez ETPC.

Problem też, czytamy w uzasadnieniu, wynika z niewystarczających narzędzi po stronie szefa MSZ (koordynującego proces wykonywania orzeczeń Trybunału) – do wskazywania właściwych działań – i podmiotów publicznych odpowiedzialnych za ich podjęcie.

„Ustawa dotykająca samego rdzenia ustroju państwa”

Inaczej na uchwaloną przez Sejm ustawę patrzy jednak wydawca trybuna.info i dr n. prawnych Piotr Kusznieruk. W jego ocenie nie jest to bowiem „techniczna ustawa”, ale „ustawa dotykająca samego rdzenia ustroju państwa”.

„Projekt przewiduje ustawowy mechanizm koordynowania działań polskich organów w celu wykonywania wyroków ETPC. I właśnie dlatego problem jest znacznie poważniejszy niż próbuje się go przedstawiać” – napisał na portalu X.

„W Polsce najwyższym prawem jest Konstytucja RP. Nie uchwała Rady Europy. Nie interpretacja urzędnika. Nie polityczne oczekiwania Strasburga. I nie zwykła ustawa” – podkreślił.

Kusznieruk przypomniał też, że Polska, ratyfikując Europejską Konwencję Praw Człowieka, zobowiązała się do wykonywania ostatecznych wyroków ETPC w sprawach, w których jest stroną (art. 46). Wskazał też, że nadzór nad ich wykonaniem sprawuje Komitet Ministrów Rady Europy. „To jest rzeczywiste zobowiązanie międzynarodowe i nie należy go negować” – ocenił.

„Ale z tego nie wynika, że ETPC staje się ponadkonstytucyjnym ustawodawcą Polski. Konstytucja wyznacza hierarchię źródeł prawa, sposób związania Polski umowami międzynarodowymi oraz zasady przekazywania kompetencji organizacjom międzynarodowym. Ustawą zwykłą nie można dopisać nowego rozdziału do Konstytucji ani przenieść kompetencji, których Polska wcześniej nie przekazała” – wyjaśnił.

Prawnik odwołał się także do Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w którym wskazano, że różne systemy i tradycje prawne państw członkowskich są szanowane, a współpraca sądowa jest oparta głównie na wzajemnym uznawaniu orzeczeń w określonych przez traktaty unijne dziedzinach. Nie ma natomiast „europejskiego wymiaru sprawiedliwości”.

„I tu dochodzimy do sedna.

Polska podpisywała traktaty określające granice przekazanych kompetencji. Nie podpisywała blankietowego upoważnienia, aby międzynarodowy trybunał mógł poprzez kolejne interpretacje Konwencji faktycznie przepisywać polskie prawo rodzinne, ustrój sądów albo konstytucyjny model organów państwa” – wskazał.

„Można wykonywać wyrok ETPC. Można zmienić ustawę. Można wypłacić odszkodowanie. Można zmienić praktykę administracyjną

„Ale jeżeli wykonanie konkretnego wyroku wymagałoby zmiany materii konstytucyjnej, drogą jest procedura konstytucyjna, a nie stworzenie zwykłą ustawą mechanizmu, który pozwoli obchodzić Konstytucję pod hasłem «wykonywania orzeczeń»” – dodał.

„Najpierw Konstytucja. Potem ratyfikowane umowy międzynarodowe w granicach, na które Polska się zgodziła. Dopiero potem ustawy i mechanizmy ich wykonywania. Inaczej przestajemy mówić o państwie prawa, a zaczynamy mówić o państwie, w którym zakres własnej Konstytucji może być faktycznie modyfikowany poza procedurą jej zmiany” – zaznaczył prawnik.

„Zwolennicy podległości muszą być przedmiotem społecznej pogardy”

Jego wpis skomentował wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

„Polscy politycy są kompletnie beznadziejni z tą manią przekazywania kompetencji władzy poza granice, do różnych zewnętrzych ośrodków. To idzie przez większość elity, choć lewica postkomunistyczna była do tego zawsze pierwsza. Obecnie ze względu na taktykę walki politycznej środowisko KO jest do tego szczególnie chętne. To pełzająca zdrada państwa” – ocenił.

„Pod tę zdradę robiono mentalny grunt przez bardzo wiele lat i swoje za uszami ma także szeroko pojętą prawica. Granice pomiędzy instytucjami państwa i jego ustrojem prawnym a ośrodkami zewnętrznymi rozmyto dziś tak mocno, że duża część elity w ogóle nie widzi sensu w przypominaniu o istnieniu takiej granicy. Większość elity polskojęzycznej, która powinna być elitą państwową, nie ma instynktu państwowego i ma gdzieś balans wpływów pomiędzy różnymi ośrodkami władzy” – zauważył jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość.

W dalszej części wpisu stwierdził, że „to nie jest nawet kwestia korupcji”, a większość z tych, którzy „popierają podległość (rozpisaną na raty likwidację niepodległości) nie ponosi żadnych personalnych korzyści”. „To wypływa z silnego kompleksu niższości, miałkiego poczucia zbiorowej i indywidualnej podmiotowości i jednocześnie chęci podobania się i otrzymywania nienależnej gratyfikacji prestiżowo-emocjonalnej” – ocenił.

„Dopóki sytuacja nie zmieni się na poziomie kulturowym dopóty nie zmieni się na poziomie ustrojowym. Zwolennicy podległości muszą być przedmiotem społecznej pogardy i napiętnowania. Presja podległościowa i współudział w niej muszą skutkować biznesową, polityczną i towarzyską marginalizacja w obrębie wspólnoty narodowej. Ten elementarny mechanizm solidarności i samodyscypliny wspólnoty musi zacząć działać jeśli coś ma się zmieniać na lepsze. Inaczej będziemy się szarpać w sprzecznych tendencjach i karmić wzajemnie wykluczającym poczuciem moralnej wyższości, a Polska będzie przestrzenią zdalnego rozgrywania cudzych interesów” – skwitował Bosak.

Źródło:PAP/X

Najnowsze