Napój energetyczny Skolima nie jest w sklepach objęty kaucją, dzięki czemu państwo nie grabi klientów na 50gr za puszkę. Jak się okazuje, wystarczy tylko chcieć, choć instytucje rządowe zapowiadają, że będzie wywierana presja na przedsiębiorców, by dołączyli do niepotrzebnego i szkodliwego systemu kaucyjnego.
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, poza muzyką coraz mocniej idzie w biznes. W sklepach znajdują się napoje energetyczne z jego pseudonimem.
Na puszkach jednak nie ma symbolu kaucyjnego. Sprawę wybadała „Wirtualna Polska”. Spółka Liner Polska z Ząbek pod Warszawą potwierdziła WP, że napój energetyczny pozostaje poza systemem kaucyjnym.
WP zapytała producenta, czemu nie włączono puszek do systemu kaucyjnego. W odpowiedzi stwierdzono, że chodzi o względy biznesowe.
– Model biznesowy, kalkulacja i tyle – odpowiedział WP.
Nie przedstawiono przy tym szczegółów.
Warto podkreślić, że obecnie to sam producent decyduje, czy chce dołączyć do gnębienia ludzi i włączenia swojego produktu do szkodliwego i niepotrzebnego systemu kaucyjnego. Warto więc pamiętać, kto od samego początku do niego dołączył i jeszcze go chwalił, a kto się sprzeciwiał albo chociaż próbował to robić.
Przystąpienie producenta do systemu kaucyjnego oznacza niedogodności dla klientów. Na każdej puszce lub butelce państwo grabi dodatkowe 50 gr. Pojedynczo to mało, jednak w skali miesiąca potrafi wyjść z tego niemały nieformalny podatek. Jeśli ktoś chce go ominąć, państwo zmusza ludzi do upokarzającego stania przed kaucjomatami oraz marnowania czasu i energii na stanie w kolejkach w celu zwrotu opakowań kaucyjnych.
W przypadku „energetyków” Skolima, nieprzystąpienie do systemu kaucyjnego oznacza, że klient nie dopłaca nic do zakupu, a więc nie musi potem marnować czasu na zwrot opakowania, przedtem magazynując opakowań kaucyjnych, tracąc de facto przestrzeń w mieszkaniu. Wystarczy po prostu zgnieść puszkę i wyrzucić do śmieci.
„Firma pozostająca poza systemem musi natomiast liczyć się z opłatą produktową. W 2026 r. wynosi ona 3 zł za kilogram opakowań dla podmiotów pozostających poza systemem w przypadku nieosiągnięcia wymaganego poziomu zbiórki” – wskazuje portal superbiz.se.pl.
Sprawa jeszcze istniejącej dobrowolności jest rzecz jasna na celowniku urzędników z niepotrzebnego normalnym ludziom Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Instytucja potwierdziła, że monitoruje sytuację firm, które do systemu kaucyjnego nie przystąpiły.
Rzecznik MKiŚ Marek Pogorzelski zapowiedział, ze będzie wzrastać opłata produktowa. W efekcie pozostawanie poza systemem stanie się dla producentów nieopłacalne. A potem – pośrednio zmuszając ludzi do systemu kaucyjnego – państwo ogłosi „sukces” w postaci przystąpienia wszystkich przedsiębiorców do systemu. A
to, że nieprzystąpienie będzie de facto karane finansowo – o tym niedobra mówić.


