Około stu członków hinduskiej organizacji BAPS odwiedzało wieżę Eiffla w sobotę, 6 września. Ta zbiorowa wycieczka okazała się jednak we Francji skandalem. Jej uczestnicy brali wcześniej udział w uroczystości inauguracji świątyni hinduistycznej w podparyskim departamencie Seine-et-Marne.
Była to hinduska delegacja religijna z tradycjonalistycznego ruchu BAPS (Bochasanwasi Akshar Purushottam Swaminarayan Sanstha), którą zaproszono na prywatne zwiedzanie drugiego piętra Wieży Eiffla z okazji uroczystości otwarcie ich pierwszej dużej świątyni we Francji.
Przed wizytą przedstawiciele delegacji zwrócili się do operatora Wieży, firmy SETE z prośbą o zorganizowanie wizyty ich duchowego przedstawiciela, tak, by ograniczyć jego możliwe kontakty z kobietami. Kierownictwo wyraziło zgodę i w tym czasie kobiet na wieżę nie wpuszczano.
Incydent spowodował interwencję związków zawodowych i pracownicy obsługi wieży w poniedziałek rano zastrajkowali, protestując przeciwko „niewidzialności” kobiet. Paryski oddział BAPS napisał na X: „pragniemy szczerze przeprosić wszystkich, którzy mogli zostać poszkodowani lub doznać niedogodności w związku z tą sytuacją”.
Jednak ta decyzja wywołała problemy SETE, firmy zarządzającej Wieżą w imieniu paryskiego ratusza. SETE wydała oświadczenie, w którym przyznano się do błędu i oznajmiono, że ograniczenie obecności kobiet jest „sprzeczne zarówno z wartościami SETE, jak i z zasadami równości kobiet i mężczyzn oraz zasady neutralności (…) Żadne względy protokolarne, kulturowe czy religijne nie mogą usprawiedliwiać jakiegokolwiek odstępstwa od zasady równości kobiet i mężczyzn” – dodano w oświadczeniu SETE.
Związkowcy informowali, że pracownice wieży Eiffla otrzymały polecenie, aby w czasie wizyty delegacji hinduistów starały się usunąć w cień. Dodano, że były zszokowane tym, że znalazły się w sytuacji „głęboko sprzecznej z wartościami równości i niedyskryminacji”. Niektóre kobiety zostały poproszone o opuszczenie swoich stanowisk pracy i przejście do osobnych stref. Na niektórych stanowiskach zostały zastąpione przez mężczyzn. Mleko się rozlało i mer Paryża, Emmanuel Grégoire – miasta będącego właścicielem wieży Eiffla – wezwał do „jak najszybszego wszczęcia śledztwa”.
Sprawa przybrała szybko wymiar polityczny i w mediach społecznościowych Valérie Pécresse , przewodnicząca centrowej partii Republikanie w regionie Île-de-France, oświadczyła, że jest „zszokowana ”. Niektórzy przypominają jednak, że jako przewodnicząca regionu paryskiego, dzień wcześniej, w w czasie inauguracji hinduistycznej świątyni w Bussy-Saint-Georges wychwalała… „historyczny moment”.
„We Francji kobiety nie mogą być proszone o zniknięcie. Żaden dogmat, żadna religia nie jest wyższa od praw Republiki” – oświadczyła z kolei Aurore Bergé, minister ds. równości płci.
Także Marine Le Pen potępiła incydent i napisała, że „we Francji nigdy nie zaakceptujemy, że obecność kobiet będzie „ograniczona”. Cała prawda musi wyjść na jaw”.
Były premier i także kandyudat na prezydenta, Gabriel Attal oświadczył, że „we Francji, żadna kultura, żadna wiara, żaden kult, nic i nikt nie może dyktować kobietom ich miejsca”.
„Nie pozwolę, aby kobiety były zmuszane do zniknięcia w celu zaspokojenia żądań zagranicznych gości ” – protestowała Yaël Braun-Pivet, przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego. Wieża Eiffla przez cały poniedziałek była zamknięta, ale została ponownie otwarta we wtorek rano.


