Skandal wokół pogrzebu we włoskim mieście Como na północy kraju. W tamtejszej nominalnie katolickiej parafii św. Marcina pożegnano buddystkę. Doszło m.in. do odśpiewania z ambony mantry, a z ust proboszcza padła pochwała Buddy.
Uroczystość pogrzebowa odbyła się 20 sierpnia 2026 r. Pożegnano 59-letnią Martę Pezzati, która była buddystką. W katolickiej świątyni pojawili się współwyznawcy zmarłej i dośpiewali z ambony buddyjską mantrę.
Według włoskiego portalu „La Nuova Bussola Quotidiana”, lokalny proboszcz – ks. Giusto Della Valle – jest dobrze znany z zaangażowania na rzecz migrantów. Z doniesień wynika, że buddyści wybrali ten kościół na miejsce pożegnania zmarłej 59-latki, ponieważ wcześniej współpracowali z proboszczem przy akcjach charytatywnych.
Uroczystość nie miała katolickiego charakteru, mimo to proboszcz oraz obecny na miejscu inny ksiądz mieli na sobie szaty liturgiczne. Co więcej, ks. Giusto Della Valle przekonywał, że zmarła szukała Boga „na każdej możliwej drodze”, by ostatecznie znaleźć go rzekomo „w Buddzie, w Oświeconym, który przez wieki oświetlał drogę tak wielu ludziom”. Katolicki kapłan dodał też, że ważne jest, aby zagłębiać się „w korzenie swojego bytu”.
Co szokujące, mimo jawnej herezji nie doszło na razie do żadnej reakcji ze strony władz diecezji Como. Jest to o tyle bulwersujące, że papieże wielokrotnie potępiali postawę indyferentyzmu religijnego, jako niezwykle poważny błąd doktrynalny. Według nauki Kościoła katolickiego zbawienie jest bowiem możliwe jedynie poprzez Jezusa Chrystusa w jego Kościele.


