Strona głównaGŁÓWNYList otwarty Grzegorza Brauna do prezydenta Karola Nawrockiego. "Zagrożenie dla wolności jednostki"

List otwarty Grzegorza Brauna do prezydenta Karola Nawrockiego. „Zagrożenie dla wolności jednostki”

-

- Reklama -

Grzegorz Braun opublikował list otwarty do prezydenta Karola Nawrockiego, w którym apeluje o zawetowanie nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, znanej jako „lex szarlatan”. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego przekonuje, że w ustawie „ogniskują się fundamentalne kwestie dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa Polaków, wolności jednostki, praw rodzicielskich oraz prawa do tajemnicy lekarskiej”.

W liście, który trafił do prezydenta, Braun pisze wprost: „Zwracam się do Pana ze stanowczym apelem o skorzystanie z przysługującego Panu prawa weta wobec Ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (tzw. »Lex szarlatan«)”.

- Reklama -

Zdaniem Brauna sprawa „ma znaczenie daleko wykraczające poza pojedyncze rozwiązania legislacyjne”.

„W jednym akcie prawnym ogniskują się fundamentalne kwestie dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa Polaków, wolności jednostki, praw rodzicielskich oraz prawa do tajemnicy lekarskiej” – pisze prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Polityk apeluje, by prezydent kierował się „przede wszystkim konstytucyjną ochroną praw i wolności obywatelskich oraz szczególną zasadą ostrożności w sprawach dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa”.

Braun powołuje się też na materiały przekazane prezydentowi przez prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP Justynę Sochę oraz mecenasa Arkadiusza Tetelę, twierdząc, że „odnoszą się wprost do istoty problemu”, a ich uwzględnienie „będzie miało fundamentalne znaczenie dla zdrowia i życia Polaków oraz rozwoju wiedzy medycznej w dalszej perspektywie”.

List kończy się apelem o to, by prezydent „stanął na straży Konstytucji, praw rodziców, bezpieczeństwa dzieci i obywateli oraz prawa każdego człowieka do wyboru odpowiadającej mu terapii”.

Zdjęcie

O co chodzi w ustawie „lex szarlatan”?

31 lipca Sejm, po poprawkach Senatu, ostatecznie przyjął nowelizację ustawy potocznie nazywaną „lex szarlatan” lub „lex Big Pharma”. Ustawa trafiła więc na biurko prezydenta. Zgodnie z procedurą konstytucyjną Nawrocki ma 21 dni na podjęcie decyzji o podpisie, wecie lub skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Rząd przekonuje, że dzięki „lex szarlatan” będzie mógł zwalczać medycznych oszustów. Ustawa ma uderzyć w osoby wykonujące czynności medyczne bez uprawnień, w proponowanie pacjentom metod terapeutycznych bez „potwierdzonej skuteczności”, w rozpowszechnianie „dezinformacji zdrowotnej” czy w prowadzenie działalności leczniczej bez wpisu do rejestru.

Milionowe kary z tytułu widzimisię urzędnika, cenzurowanie internetu i odbieranie pacjentom prawa wyboru – tak z kolei w skrócie można przytoczyć argumenty przeciwników „lex szarlatan”.

Rząd serwuje projekt pełen haseł-wytrychów. Pojęcia typu „dezinformacja medyczna” czy „aktualna wiedza medyczna” są tak ogólnikowe, że można podpiąć pod nie absolutnie wszystko. To jawne otwarcie furtki do nadużyć, oczywiście wszystko to w imię „ochrony pacjenta”.

Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł nakładać kary do miliona złotych na „nieodpowiednie” z punktu widzenia aktualnego etapu mądrości podmioty. I to wielokrotnie, z pominięciem wymiaru sprawiedliwości.

Kolejny absurd to jawny atak na wolność słowa. Władza przyznaje sobie prawo do blokowania niewygodnych stron internetowych, co wprost pachnie powrotem cenzury.

Przerażona jest cała branża medycyny naturalnej. Zielarze, naturopaci, homeopaci czy kręgarze ostrzegają, że ustawa uderzy nie tylko w faktycznych oszustów, lecz w cały legalnie działający sektor, łącznie z rolnikami uprawiającymi zioła czy sklepami zielarsko-medycznymi.

Przede wszystkim jednak państwo chce nam dyktować, jak mamy się leczyć. To urzędnik za biurkiem zdecyduje, czy wybrana przez nas terapia jest „słuszna”.

Najnowsze