Strona głównaWiadomościPolskaUderzenie rakiety pod Lublinem. Ukraińcy przyjadą pomóc w oględzinach. "Są to fachowcy"

Uderzenie rakiety pod Lublinem. Ukraińcy przyjadą pomóc w oględzinach. „Są to fachowcy”

-

- Reklama -

Strona ukraińska zaproponowała pomoc w przeprowadzeniu oględzin w Tarnawie-Kolonii (Lubelskie), gdzie nad ranem w czwartek spadł nieznany obiekt, najprawdopodobniej rosyjski pocisk balistyczny. Na miejscu pracuje ok. 100 funkcjonariuszy różnych służb. Spodziewanych jest jeszcze ok. 50 żołnierzy WOT.

Szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie Grzegorz Trusiewicz na briefingu w Tarnawie-Kolonii poinformował, że przed godz. 4.00 mieszkanka powiatu biłgorajskiego powiadomiła służby o głośnym huku. Pierwsza na miejscu zdarzenia była policja, która ujawniła miejsce upadku obiektu. Według szacunku prokuratora krater ma ok. 10 metrów średnicy i ok. 5 metrów głębokości. Szczątki obiektu rozrzucone są na terenie ok. 200 metrów.

- Reklama -

Dopytywany o dotychczasową liczbę szczątków odparł, że „jest ich sporo”. Trudno to aktualnie sprecyzować, bo – jak wyjaśnił – w miejscu upadku znajduje się pole uprawne, nieskoszony rzepak.

– Po zmapowaniu terenu, czyli po wykonaniu czynności dronem, zajmiemy się oględzinami krateru, który powstał w wyniku uderzenia. Następnie w zależności od tego, co tam znajdziemy (…), będziemy poszerzać ten obszar (poszukiwań) do momentu, w którym uznamy, że już tam nie może znajdować się żaden obiekt, które pozostaje w zainteresowaniu prokuratury – podkreślił.

Śledczy ustalają też, z jakiego kierunku nadleciał „obiekt latający o charakterze wojskowym”. Informacje te mają zostać przekazane po potwierdzeniu wstępnych ustaleń prokuratury.

W Tarnawie-Kolonii pracuje ok. 100 funkcjonariuszy różnych służb, w tym wojska i policji. Jest też czterech prokuratorów, którzy bezpośrednio nadzorują oględziny. Wkrótce ma przyjechać ok. 50 funkcjonariuszy WOT, aby pomóc śledczym w przeczesywaniu terenu.

– Dostaliśmy też oficjalny wniosek strony ukraińskiej o pomoc w przeprowadzeniu tych oględzin, ponieważ są to fachowcy, którzy mają najwięcej do czynienia z tego typu zdarzeniami. Aktualnie trwa rozpoznawanie wniosku i niewykluczone jest to, że przyjadą oni tutaj na miejsce i pomogą – również ze służbami polskimi – zidentyfikować ten element, który wleciał do polskiej przestrzeni powietrznej – wyjaśnił prok. Trusiewicz.

Z jego informacji wynika, że to strona ukraińska zaproponowała tę pomoc, tzn. wystosowała pismo do strony polskiej.

Śledztwo Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym, za co grozi do 10 lat więzienia.

W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia – poinformowało w czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Na Lubelszczyznę udał się rano premier Donald Tusk, który zwołał zespół koordynacyjny z udziałem m.in. szefa MON i odpowiednich służb, które – jak zaznaczył szef rządu – „od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”. Szef rządu poinformował, że wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym, a wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku gdyby kontynuował on lot.

Źródło:PAP

Najnowsze