Strona głównaWiadomościPolitykaKoniec telenoweli w PiS. Wiadomo, co z ludźmi Morawieckiego. Kaczyński ogłosił decyzję

Koniec telenoweli w PiS. Wiadomo, co z ludźmi Morawieckiego. Kaczyński ogłosił decyzję

-

- Reklama -

W czwartek o północy minął czas na składanie przez parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości „lojalek”. Takie było ultimatum władz partii – albo członkostwo w ugrupowaniu albo w stowarzyszeniu. W piątkowe południe Jarosław Kaczyński wygłosił oświadczenie.

Prezes PiS zaznaczył, że „rzeczywiście moment jest ważny”. Kaczyński poinformował, że „około trzydziestu kilku (…) posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa”.

- Reklama -

W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości – oświadczył Kaczyński.

Wskazał, że „wszyscy wiedzieli” z czym wiąże się podpisanie lub nie podpisanie „lojalki” – „i podjęli taką decyzję, jaką podjęli”.

Jak mówił, sprawa ta jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem Morawieckiego, „ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię”.

– W tej sytuacji my nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej niż na jako element właśnie tego planu, planu podziału partii – powiedział Kaczyński.

– Myśmy poszli na daleko idące ustępstwa, między innymi zrezygnowaliśmy z żądania rozwiązania tego stowarzyszenia. Chodziło tylko o to, żeby do wyborów jego działalność została zamrożona. To też nie zostało przyjęte – dodał.

Oświadczył, że każdy parlamentarzysta PiS wiedział, „czym jest podpisanie i czym jest niezgoda na podpisanie” oświadczenia. – Różnego rodzaju dziwne, a niekiedy zabawne wytłumaczenia nic tutaj nie zmieniają dodał.

 Jest, można powiedzieć, w jakimś sensie po wszystkim. Pewna formalność jeszcze musi być dokonana, bo my przestrzegamy statutu powiedział prezes PiS nawiązując do zapowiedzianego na wtorek posiedzenia Komitetu Politycznego PiS.

Tarcia w PiS

Przypomnijmy, że po obietnicach Kaczyńskiego w kwietniu ws. porozumienia z Morawieckim i oparcia działalności PiS o „dwa płuca”, za pomocą których partia miałaby dotrzeć zarówno do centrowych, jak i radykalnych wyborców, spór gwałtownie eskalował w ubiegłym tygodniu. Kierownictwo PiS zobowiązało w uchwale swoich działaczy – pod groźbą wykluczenia z partii – do wystąpienia ze stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną” w ramach ugrupowania, czyli m.in. „Rozwój Plus” i „Po pierwsze Polska”.

Termin na podjęcie decyzji przez każdego polityka PiS upłynął w czwartek 23 lipca. Sasin jeszcze pierwszego dnia ogłosił, że jego stowarzyszenie zakończyło działalność. Morawiecki zadeklarował natomiast, że jest w PiS i chce pozostać w obozie patriotycznym, przy czym sygnalizował, że nie zamierza rezygnować z działalności stowarzyszenia.

W czwartek w południe doszło do drugiego w ostatnich dniach spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Jak się okazało, w spotkaniu uczestniczył również m.in. Jacek Sasin; w siedzibie partii obecni byli m.in. Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Antoni Macierewicz. Przed i po spotkaniu z obu stron padały apele o jedność, a wedle rzecznika partii Rafała Bochenka prezes Jarosław Kaczyński był gotów, jak to ujął rzecznik, do daleko idących ustępstw, m.in. na „zamrożenie” stowarzyszenia w miejsce jego likwidacji. Mimo tych deklaracji do przełomu nie doszło, co potwierdził we wpisie na platformie X Bochenek: kierownictwo partii wciąż oczekiwało podpisania oświadczenia o nieprzynależności do stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną” do czwartku do północy, frakcja Morawieckiego deklarowała zaś, że takich oświadczeń nie złoży.

Mateusz Morawiecki oświadczył w piątek, że „żadnej lojalki nie podpisze, bo to mu się bardzo źle kojarzy”. Zaznaczył, że podczas czwartkowego spotkania z Kaczyńskim przedstawił 21 punktów kompromisu, wśród których była m.in. propozycja, że zrezygnuje z funkcji wiceprezesa partii, by być szeregowym członkiem PiS i zająć się przede wszystkim docieraniem do nowych grup wyborców. W piątek ponowił tę propozycję, by „jakiekolwiek niesnaski ustąpiły zdrowemu rozsądkowi”.

Według niego po zaprezentowaniu tych punktów, Kaczyński przyznał, że są one „daleko idącą koncesją, zmianą”. Stwierdził jednak, że w PiS są osoby, które bardzo ciężko pracują i takie, które „zajmują się przede wszystkim intrygami i są w tym dobre”. Dodał, że był umówiony z Kaczyńskim na rozmowę „w cztery oczy”, ale ze zdziwieniem zobaczył tam posła PiS Jacka Sasina. Ocenił, że gdyby jego spotkanie z prezesem PiS odbyło się „w cztery oczy”, rozmowa mogłaby się potoczyć inaczej.

Stwierdził ponadto, że wśród grupy „wichrzycieli” namawiających Kaczyńskiego do wyrzucenia go z partii są osoby, które „chciałyby mieć nawet partię, która ma może 18 proc., 19 proc. (poparcia), ale pod ich kontrolą”.

Źródło:PAP

Najnowsze