Stany Zjednoczone potępiły „niebezpieczne działania” Chin po starciu z filipińską marynarką wojenną. Zaczęło się od tego, że okręt należący do chińskiej milicji morskiej został zauważony w pobliżu rafy Scarborough na spornym Morzu Południowochińskim. Interweniowała filipińska straż przybrzeżna i doszło do starcia. W wyniku incydentu ranny został filipiński oficer straży przybrzeżnej.
Departament Stanu USA potępił 20 lipca „niebezpieczne i agresywne działania” Chin. Napisano, że „Niepokojący schemat prowokacji Chin przeciwko legalnym operacjom morskim Filipin podważa pokój i stabilność w regionie oraz stoi w bezpośredniej sprzeczności z wielokrotnie składanymi przez Chiny zobowiązaniami do pokojowego rozwiązywania sporów”.
Oświadczenie pojawiło się przy okazji wizyty Sekretarza Stanu USA Marco Rubio w Manili. Bierze on udział w szczycie Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), które gromadzi jedenaście państw regionu.
W artykule opublikowanym we wtorek 21 lipca w filipińskiej prasie, Marco Rubio odniósł się do amerykańskiego zaangażowania „na rzecz wolności żeglugi w Azji Południowo-Wschodniej” i potwierdził „defensywny parasol Stanów Zjednoczonych”.
Chińska straż przybrzeżna odpowiedziała na oskarżenia wosobnym oświadczeniu, nazywając wersję wydarzeń przedstawioną w Manili „całkowitym zniekształceniem prawdy”. Pekin rości sobie prawa do suwerenności nad niemal całym Morzem Południowochińskim, będącym ważnym skrzyżowaniem morskich szlaków handlowych.
Na tym jednak nie koniec prowokacji Pekinu. Tokio informuje, że niszczyciel rakietowy klasy Luyang III chińskiej marynarki wojennej przeprowadził ćwiczenia ogniowe z użyciem ostrej amunicji w wyłącznej strefie ekonomicznej (WSE) Japonii. Miało to miejsce 180 kilometrów na południowy zachód od japońskiej wyspy Okinotori. Tokio zaobserwowało flotę czterech okrętów – trzech chińskich i rosyjskiej fregaty – płynącą 330 kilometrów na południowy zachód od wyspy, a rosyjska fregata również znajdowała się w pobliżu, gdy rozpoczęły się ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji.
Ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii miały miejsce na marginesie wspólnych manewrów morskich marynarek Chin i Rosji. Incydent, do którego doszło w niedzielę, jest pierwszym przypadkiem tego typu w japońskiej WSE. Po ćwiczeniach Japonia kontaktowała się z Pekinem za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych, aby poinformować, że ćwiczenia „mogły zagrozić żegludze statków w pobliżu tego miejsca”.
Te rosyjsko-chińskie ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji skłoniły Tokio do mobilizacji własnych okrętów wojennych i samolotów w celu monitorowania i śledzenia sytuacji. Dodajmy, że także na początku tego miesiąca w pobliżu spornych wysp doszło do starcia okrętów japońskiej i chińskiej straży przybrzeżnej. Każda ze stron twierdziła, że odparła ataki okrętów przeciwnika…
Napięcia chińsko-japońskie zaostrzyły się po tym, jak premier Japonii Sanae Takaichi zasugerowała w listopadzie ubiegłego roku, że Tokio może interweniować militarnie, jeśli Chiny zaatakują Tajwan. Od tego czasu Pekin m.in. wezwał swoich obywateli do unikania podróży do Japonii, a także zaostrzył ograniczenia handlowe dla niektórych japońskich firm.
