Ikona duńskiego futbolu Stig Toefting został obłożony podatkiem w wysokości 110 procent za pracę komentatora piłkarskiego w telewizji, po czym nazwał swój kraj „republiką bananową”.
Toefting w latach 1993-2002 rozegrał 41 meczów w reprezentacji narodowej, której był filarem. Jako obrońca był bardzo skuteczny, lecz również twardy i brutalny i media nazywały go „kosiarką”.
Po zakończeniu kariery zajął się działalnością gospodarczą, a dzięki popularności stałym gościem telewizji. Od pięciu lat jest uznanym komentatorem piłkarskim platformy Viaplay.
Jego honoraria stały się jednak podejrzane dla urzędu skarbowego, który w skomplikowany sposób wyliczył mu za rok 2021 zaległy podatek w wysokości 110 procent natychmiast do zapłacenia.
Roczne dochody Duńczyka w 2021 roku wyniosły 174 tysiące euro, a wyliczony podatek wyniósł 190 tysięcy.
Wiadomość ogłoszona w czwartek przez urząd skarbowy stała się tematem numer jeden w duńskich mediach.
Były piłkarz skomentował, że kocha swój kraj i nie wyprowadził się za granicę ze względów podatkowych, jak zrobiło wielu jego kolegów i duńskich sportowców.
– Chyba to był błąd, ponieważ okazało się, że praca nie jest dochodem tylko karą i za możliwość jej wykonywania trzeba dopłacać, więc nagle zdałem sobie sprawę z tego, że jestem obywatelem jakiejś republiki bananowej – powiedział dziennikowi „Ekstrabladet”.
W Szwecji skomentowano wiadomość jako szok i powrót do przeszłości, ponieważ w tym kraju pamięta się podatki w latach 70-tych przekraczające 100 procent.
Dziennik „Expressen” przypomniał, że najgłośniejszą ofiarą szwedzkiego socjaldemokratycznego fiskusa była w 1976 roku słynna pisarka Astrid Lindgren, której wyliczono 102 procent podatku. Od razu napisała satyrę na temat systemu podatkowego o czarownicy Pomperipossa, żyjącej w świecie pieniędzy w kraju Minismania, rządzonym przez bezwzględną dyktaturę jednej partii. Utwór ten zdaniem szwedzkich politologów przyczynił się do upadku socjaldemokratów w tym samym roku po 40 latach rządów.


