W Anglii zaniedbania na oddziałach położniczych stały się przyczyną skandalu na skalę ogólnokrajową. Umieralność noworodków, powikłania u rodzących matek, źle traktowane pacjentki i ich rodziny. Problem wykracza poza kilka szpitali, a wśród ostatnio kontrolowanych oddziałów położniczych, dwa na trzy wykazały poważne uchybienia.
Już nie tylko przestępczość, imigracja, politycznie poprawna policja, ale i służba zdrowia stają się obciążeniem dla rządów Partii Pracy. Teraz spadnie to na Andy Burnhama, który został nowym premierem Wielkiej Brytanii. Na tym stanowisku zastąpił nieudolnego i byłego już szefa Partii Pracy – Keira Starmera.
Na razie Burnham zapowiedział stworzenia dziesięcioletniego planu odbudowy brytyjskiej gospodarki. Zanim to jednak nastąpi, chce zająć się problemem… bezdomności w UK i budową mieszkań komunalnych. Wielka Brytania ma czwartego premiera w ciągu pięciu lat, a od 2016 roku jest to już siódmy szef rządu i te same problemy.
W służbie zdrowia dla wielu angielskich rodzin pobyt w szpitalu położniczym przeradza się w tragedie. Niemowlęta umierają, matki mają powikłania z powodu braku odpowiedniej opieki. Kontrole wykazały, że tysiące zgonów narodzonych dzieci nie powinny się zdarzyć i można było tych tragedii uniknąć.
Okazuje się, ze dwa na trzy oddziały położnicze nie spełniają minimalnych standardów opieki ustalonych przez państwo. Kontrole przeprowadzono po coraz liczniejszych skargach rodziców i po tym, jak skandale zaczęły wybucha c w całym kraju. Matki, które straciły swoje dzieci w szpitalu, złamały tabu i opowiadają o ich traktowaniu w mediach. Pod presją rodzin rząd wszczął dochodzenie krajowe.
W ostatnich latach Wielka Brytania wydała 30 miliardów euro na odszkodowania dla ofiar błędów medycznych przy porodzie. To nawet więcej niż równowartość 20 miliardów euro z budżetu przeznaczonego na funkcjonowanie wszystkich oddziałów położniczych w kraju w tym samym czasie.
