Media francuskie stwierdzają, że ich drużyna musi znaleźć w sobotę w Miami „źródła motywacji”. Pocieszają się, że to samo dotyczy Anglików. Pada też pytanie, dlaczego, pomijając względy finansowe, FIFA uparcie nalega na rozegranie meczu o trzecie miejsce?
Ich zdaniem, nikt nie chce tak naprawdę rozgrywać takiego meczu „wielkich przegranych”. Ich zdaniem, walka o brązowy medal ma sens na igrzyskach olimpijskich, ale w piłce nożnej nie ma zainteresowania, bo „historia pamięta tylko zwycięzców, a za kilka miesięcy nikt nawet nie będzie wiedział, czy Anglia, czy Francja zagarnęła nagrodę pocieszenia”.
Ibrahim Konaté mówi dziennikarzom, że wygrana to „obowiązek” i pytany o motywacje odpowiada -„jako zawodnik reprezentacji Francji nie twierdzę, że jest łatwo, oczywiście nikt nie chce grać, biorąc pod uwagę nasze oczekiwania i wymagania. Chcieliśmy zagrać w finale. Ale nosząc niebieską koszulkę i śpiewając Marsyliankę, mamy obowiązek i będziemy go szanować do końca. Anglia to dobra drużyna, chcemy skończyć sezon w najlepszy możliwy sposób”.
Podobnie mówi kończący pracę z reprezentacją trener Didier Deschamps. W sobotę w Miami rozegra swój ostatni mecz dla Francji. „Nie zagraliśmy meczu, na jaki liczyliśmy, ale pozostaje pewien obowiązek. Mamy zobowiązania wobec milionów Francuzów i Francuzek”.
Po odpadnięciu z reprezentacją Hiszpanii i powrocie do Bostonu, reprezentacja Francji lizała rany. Rozczarowanie jest ogromne i w zawodnikach jest sporo złości. Panuje przekonanie, że zmarnowano szansę po ekscytującym początku turnieju. Wyjazd do Miami nie przywróci już uśmiechów – stwierdzają media.
Podobno większość francuskich zawodników myśli już o wakacjach. Podobne nastroje są u Angliko? Ich niemiecki trener Tuchel, mówi, że „żaden z naszych zawodników nie chce grać w tym meczu”. W meczu pocieszenia, w którym nie będzie żadnej presji, może jednak zawodnicy grający „na luzie” stworzą po prostu ładne widowisko?
