Strona głównaGŁÓWNY85. rocznica zbrodni w Jedwabnem – kłamstwo jedwabieńskie trwa

85. rocznica zbrodni w Jedwabnem – kłamstwo jedwabieńskie trwa

-

- Reklama -

Czas na prawdę o niemieckim mordzie i sfingowanej ekshumacji. 10 lipca 2026 roku mija 85 lat od tragicznych wydarzeń w Jedwabnem. W oficjalnej narracji – tej narzuconej Polakom przez media, część historyków i polityków po 2000 roku – to „polski pogrom Żydów”, w którym okoliczni mieszkańcy mieli spalić żywcem około 340 osób w stodole.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski przeprosił w imieniu Narodu Polskiego, a Instytut Pamięci Narodowej (IPN) w raporcie z 2003 roku potwierdził rzekomą winę Polaków. Jednak dzięki monumentalnej dwutomowej monografii „Jedwabne. Historia prawdziwa” (ponad 2000 stron, Fundacja „Najwyższy Czas!”, pod redakcją dr Tomasza Sommera i prof. Marka Jana Chodakiewicza) oraz filmowi dokumentalnemu o tym samym tytule, prawda wychodzi na jaw. To nie był polski mord. To była niemiecka zbrodnia, a całe „kłamstwo jedwabieńskie” zbudowano na fałszywych świadectwach, przerwanej ekshumacji i politycznych naciskach. Z okazji 85. rocznicy przypominamy fakty, które media establishmentu od lat próbują zatuszować.

- Reklama -

Kłamstwo założycielskie – Gross i Wassersztajn

Podstawą oskarżenia Polaków stała się książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” (2000) oraz wcześniejszy film Agnieszki Arnold. Gross oparł się przede wszystkim na relacji Szmula Wassersztajna (Wassersteina) z 1945 roku – głównego „świadka”, którego zeznanie stało się fundamentem całej narracji. Wassersztajn opisywał, jak Polacy z Jedwabnego i okolic mieli zagnać Żydów na rynek, kazać im burzyć pomnik Lenina, a potem spalić ich w stodole. Według niego ofiary liczyły się w setkach, a mord był spontaniczną, antysemicką orgią polskich sąsiadów. Monografia „Jedwabne. Historia prawdziwa” oraz analizy Tomasza Sommera demaskują to jako zbiór nonsensów i literackiej fikcji. Archeologia i dokumenty IPN pokazują, że relacja Wassersztajna jest wewnętrznie sprzeczna i nie zgadza się z faktami terenowymi. Wassersztajn twierdził np., że grób znajdował się poza stodołą, na cmentarzu, a głowa Lenina leżała gdzie indziej. Tymczasem ekshumacja (nawet ta częściowa) ujawniła, że masowa mogiła była właśnie w stodole, a fragmenty pomnika Lenina znaleziono tam, gdzie powinny być według logiki wydarzeń.

Gross przepisał te absurdalne zeznania bez weryfikacji, a potem media i politycy podchwycili je jako „prawdę historyczną”. Jak podkreśla Sommer w wywiadach i książce, to klasyczne „kłamstwo założycielskie” – mit stworzony po to, by obciążyć Polaków i otworzyć drogę do dalszych roszczeń oraz szantażu moralnego. Relacje innych „świadków” żydowskich, cytowane w tomie II monografii (ponad 260 dokumentów), także okazują się nieścisłe lub sprzeczne. Nie było spontanicznego polskiego linczu. Była niemiecka operacja Einsatzkommando pod dowództwem Hermanna Schapera z Gestapo z Łomży.

Ekshumacja sfingowana na polecenie Lecha Kaczyńskiego i rabina Michaela Schudricha

Największy skandal to przebieg „ekshumacji” w maju-czerwcu 2001 roku. Oficjalnie kierował nią prof. Andrzej Kola z UMK w Toruniu, a śledztwo prowadził prokurator Radosław Ignatiew. W rzeczywistości – jak ujawnił Tomasz Sommer po analizie wszystkich dokumentów IPN – o wszystkim decydował rabin Michael Schudrich (wówczas rabin Warszawy i Łodzi, później naczelny rabin Polski). Schudrich pojawił się na miejscu i zaczął „przyglądać się każdej łopacie”. Żądał, by prace wstrzymywano, gdy on wyjeżdżał. Nie miał na to żadnego formalnego umocowania prawnego – polskie prawo nie przewiduje takiej roli dla przedstawiciela religii w śledztwie prokuratorskim. Pojawił się też rabin Eckstein, który instruował archeologów, jak mają pracować: najpierw tylko pędzelkami, a gdy to szło za wolno – sam brał łopatę. Używano nawet różdżkarstwa do „wykrywania” zasięgu mogiły.

Gdy w grobie błysnęły niemieckie łuski (łuski po nabojach z karabinów Mauser, z datami z 1939 roku i później), ekshumacja została natychmiast przerwana. Prof. Kola potwierdzał, że łuski leżały na głębokości co najmniej 60 cm, więc musiały się tam znaleźć w momencie tworzenia grobu – 10 lipca 1941. Nie mogły być „wciśnięte później”. Znaleziono też fragment płaszcza pocisku. To dowód na obecność niemieckiej broni palnej – nie widły i siekiery polskich chłopów, jak głosiła narracja Grossa.

Rabin Schudrich i inni przedstawiciele środowisk żydowskich naciskali na przerwanie prac. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Lech Kaczyński (ówczesny) osobiście interweniował i wstrzymał ekshumację po spotkaniu ze Schudrichem. Nie ma dokumentu formalnie desygnującego rabina, ale praktyka pokazała, że to on decydował. Sommer wprost mówi: „O wszystkim decydował rabin Schudrich”. Ekshumacja stała się „dziwna, tajemnicza, różdżkarska” – daleka od standardów naukowych.

Kwaśniewski przeprosił, zanim śledztwo się zakończyło. To nie koniec manipulacji

Prezydent Aleksander Kwaśniewski wygłosił przeprosiny w Jedwabnem już 10 lipca 2001 roku – w 60. rocznicę zbrodni – „w imieniu narodu polskiego”. Stało się to, gdy ekshumacja była dopiero co przerwana, a śledztwo IPN trwało dalej (umorzono je dopiero w czerwcu 2003). Premier Jerzy Buzek, prezes IPN Leon Kieres, prymas Józef Glemp i Lech Kaczyński „już wszystko wiedzieli” na długo przed zakończeniem prac.

Kieres w lutym 2001 deklarował w „Rzeczpospolitej”, że sprawcami byli Polacy, choć śledztwo ledwo ruszyło. Glemp wspominał później, że „poważny Żyd” uprzedzał go rok wcześniej o sprawie. Przeprosiny padły pod naciskiem zewnętrznym, zanim archeolodzy i prokuratorzy zdążyli zweryfikować dowody. Monografia Sommera pokazuje chronologię: deklaracje polityków wyprzedzały fakty. To nie przypadek – to element szerszej operacji politycznej.

Prawdziwi sprawcy i niemiecka zbrodnia

Dokumenty zgromadzone w „Jedwabne. Historia prawdziwa” (w tym wcześniej utajnione akta IPN, odtajnione po decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego) wskazują jasno: zbrodnię zaplanowali i wykonali Niemcy z Einsatzgruppe B lub lokalnego Gestapo Schapera. Polacy mogli być zmuszani do udziału (pod groźbą broni), ale nie byli głównymi sprawcami. Liczba ofiar – szacowana na 300–400 – też budzi wątpliwości po częściowej ekshumacji (znaleziono znacznie mniej szczątków). Nie było rabunku (ofiary nie zostały obrabowane), a łuski niemieckie obalają tezę o „chłopskim narzędziu zbrodni”.

Sommer i Chodakiewicz rekonstruują wydarzenia krok po kroku: Niemcy wkroczyli po ataku na ZSRR, wykorzystywali lokalne napięcia (Żydzi kojarzeni z Sowietami po 1939 roku), ale mord był ich operacją. Oficjalna narracja IPN („Polacy pod niemieckim nadzorem”) jest niekompletna i tendencyjna. Monografia obala ją dokument po dokumencie. Film Sommera „Jedwabne. Historia prawdziwa” (z udziałem Grzegorza Brauna i innych) pokazuje to wizualnie – rekonstrukcje, dokumenty, wywiady.

Dlaczego kłamstwo jedwabieńskie trwa? Bo służy konkretnym celom: osłabieniu Polski moralnie, usprawiedliwieniu roszczeń majątkowych (ustawa 447?), budowaniu narracji „polskiego antysemityzmu”. Przez 25 lat media, część elit i zagranica powtarzały wersję Grossa. Tymczasem książka Sommera (wydana w 2021, ale wciąż aktualna i pogłębiana) oraz film są blokowane, a autorzy oskarżani o „antysemityzm”. Procesy, presja „Nigdy Więcej”, ataki na Sommera – to wszystko dowodzi, że prawda boli.

Z okazji 85. rocznicy składamy hołd ofiarom – ale ofiarom niemieckiej zbrodni. Polacy nie są winni. Winni są Niemcy i ci, którzy przez dekady kłamali, by nas obciążyć. Czas dokończyć ekshumację (pełną, naukową, bez rabina z różdżką), odtajnić wszystkie dokumenty i powiedzieć głośno: Jedwabne to niemiecka zbrodnia. Kłamstwo jedwabieńskie musi upaść.

Monografia „Jedwabne. Historia prawdziwa” to przełom. Każdy Polak powinien ją przeczytać. Tomasz Sommer, Marek Jan Chodakiewicz i zespół Fundacji „Najwyższy Czas!” wykonali gigantyczną pracę. Prawda wyjdzie na jaw – nawet jeśli niektórzy tego nie chcą. W 85. rocznicę mówimy: dość kłamstw. Polska prawda o Jedwabnem.

Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 27-28, 29 czerwca – 12 lipca 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

Najnowsze