Wizyta Grzegorza Brauna na Lubelszczyźnie nieoczekiwanie zamieniła się w spektakl uległości władz kościelnych wobec presji politycznych oponentów. Spotkanie z liderem Konfederacji Korony Polskiej było dopięte na ostatni guzik, ale sprzeciw lokalnego polityka Nowej Lewicy wystarczył, by duchowni położyli uszy po sobie i z uzgodnień wycofali się rakiem.
11 lipca Grzegorz Braun spotka się ze swoimi sympatykami w Lublinie. W programie jest m.in. poranna konferencja pod lubelskim ratuszem oraz wieczorne, otwarte spotkanie z wyborcami.
Zgodnie z harmonogramem ogłoszonym przez Bogusława Domańskiego, szefa regionalnych struktur ugrupowania, sympatycy Brauna mieli zgromadzić się 11 lipca o godzinie 18:00 przy Alei Kraśnickiej. Wybór padł na obiekty należące do Parafii Niepokalanego Serca Maryi i św. Franciszka na słynnej lubelskiej Poczekajce.

Jak relacjonują politycy Korony, wszystko zostało transparentnie ustalone. Gospodarz miejsca, proboszcz Mirosław Ferenc, doskonale wiedział, kto będzie gościem wydarzenia i początkowo bez żadnych oporów wyraził zgodę na udostępnienie przestrzeni.
Sytuacja zmieniła się jednak o sto osiemdziesiąt stopni, gdy do akcji wkroczył Wiktor Sawicki. Wiceprzewodniczący lubelskiej Nowej Lewicy przypuścił w przestrzeni publicznej frontalny atak na duchownych. Nie zgadzał się na wpuszczenie na teren kościelny Brauna, którego wprost nazwał „faszystą”. Standardowo też oskarżył prezesa Korony o rasizm, antysemityzm, negowanie zbrodni oświęcimskich oraz sprzyjanie Władimirowi Putinowi.
Tyrada lokalnego polityka Lewicy sprawiła, że władze parafii, zamiast stanąć w obronie zawartej umowy lub choćby podjąć merytoryczną dyskusję, wybrały paniczną rejteradę. Brat Mirosław Ferenc w krótkich komunikatach przekazanych „Dziennikowi Wschodniemu” przekazał, parafia wycofała się z ustaleń. Duchowny zapewnił, że żadnego spotkania z Braunem na terenie kościoła ani w przyległych do niego salkach katechetycznych nie będzie.
Ta nagła wolta wprawiła w osłupienie lokalnych działaczy Konfederacji, którzy z dnia na dzień zostali na lodzie.
– Jestem zaskoczony. Wszystko z proboszczem mieliśmy ustalone. Przekazywałem, kto będzie na spotkaniu obecny. Proboszcz wyraził na to zgodę. A przed chwilą dostałem telefon, że sala została nam wypowiedwypowiedziana. Musimy znaleźć rozwiązanie zastępcze – powiedział na łamach „Dziennika Wschodniego” Domański z Konfederacji Korony Polskiej.
Sytuacja pokazuje przede wszystkim ponury obraz kondycji współczesnych duszpasterzy, którzy w obawie przed medialnym linczem i krzykiem lewicowych aktywistów, wolą wybrać święty spokój za wszelką cenę.
