Strona głównaGŁÓWNYEkipy filmowe w prosektorium Szpitala Południowego i szkolenia na ciałach pacjentów. Ujawniono...

Ekipy filmowe w prosektorium Szpitala Południowego i szkolenia na ciałach pacjentów. Ujawniono szokujące szczegóły

-

- Reklama -

Na jaw wychodzą kolejne wątki afery w Warszawskim Szpitalu Południowym. Mimo prawnego zakazu w placówce miał być prowadzony biznes pogrzebowy, a szef prosektorium miał utrudniać odbieranie ciał zmarłych, jeśli rodzina chciała korzystać z usług innych niż zakładu należącego do jego wspólniczki z innej firmy. Ponadto miał też publikować w sieci zdjęcia rozczłonkowanych ciał.

Kolejny wątek w aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym opisał, ponownie, portal Zero.pl, piórem Piotra Barejka, Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego. Jak czytamy, po serii opublikowanych wcześniej na Zero.pl tekstów do redakcji zgłosiły się osoby, które podniosły wątek ciał zmarłych pacjentów placówki. Wśród nich miały znaleźć się rodziny oraz personel szpitala, a także przedstawiciele warszawskiej branży pogrzebowej.

- Reklama -

„Z tych opowieści wyłania się obraz miejsca, w którym osoby chcące załatwić formalności tuż po śmierci swoich najbliższych były nagabywane do skorzystania z oferty konkretnego zakładu pogrzebowego.

Tymczasem, zgodnie z art. 13 ustawy o działalności leczniczej, w szpitalach zakazane jest świadczenie usług pogrzebowych oraz ich reklama. Wprowadzenie tego przepisu było odpowiedzią ustawodawcy na głośną sprawę «łowców skór» w łódzkim pogotowiu” – czytamy.

„Polecany” zakład pogrzebowy

Prosektorium w Warszawskim Szpitalu Południowym zarządza Artur Habowski, prezes firmy specjalizującej się w sprzedaży sprzętu dla branży funeralnej Pros-med. Połowę udziałów w spółce ma Habowski, a resztę Dominika Jaskuła, która do września 2025 r. była członkiem zarządu i współwłaścicielką zakładu pogrzebowego Sacrum.

W szpitalu miało dochodzić do nietypowych praktyk. Karty zgonu, których rodziny zmarłych potrzebują do załatwienia formalności, miały być wydawane w prosektorium – a nie jak w innych szpitalach np. w dziale statystki albo sekretariacie ordynatora.

Portal Zero.pl zebrał historie kilku osób, zaznaczając, że są one anonimowe, jednak rozmówcy w razie potrzeby potwierdzą je w prokuraturze.

– Kartę zgonu odebrałam w prosektorium. Gdy załatwiałam dokumenty i spytałam, co dalej, Habowski zaczął opowiadać, że jemu też niedawno mama zmarła i ma zakład pogrzebowy, z którego korzystał. Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej, oni wszystko załatwią, a ja nic nie będę musiała robić. Identyfikacja, dwa podpisy i mnie nie ma. Tak to brzmiało. Dał mi namiary, żebym zadzwoniła do zakładu, dał mi też numer do siebie, żebym dała znać, jakbym potrzebowała pomocy. Później dzwonili do mnie z tego zakładu, podali jakąś chorą cenę. Znalazłam więc inny zakład. Nie miałam pieniędzy, więc poszłam tam, gdzie było najtaniej – mówiła jedna z osób.

Później jednak sytuacja się zmieniła. – Kolejny raz zostałam wezwana na identyfikację. Wtedy Habowski już nie był miły i pomocny. To były dwie różne osoby – wspominała.

Jak dodała, przez godzinę czekała na korytarzu. – Zadzwonił do mnie, że muszę wejść z drugiej strony. Musiałam przejść obok trupów, po drodze minęłam kaplicę z ciałem przygotowanym na pożegnanie. Powiedział, że muszę zrobić identyfikację. Nie pytając się nawet, czy jestem gotowa, rozpiął worek i pokazał mi trupa. Zapytał: to pani mama? Jeśli tak, to dziękuję, do widzenia. To było na korytarzu, ten obraz do dziś mam przed oczami. Potem pojechaliśmy po odbiór ciała. Była umówiona godzina, ale staliśmy tam jakieś 40 minut. Wyszedł do nas pracownik i stwierdził, że musimy poczekać – dodała.

Inny rozmówca, którego bliska osoba zmarła w innym szpitalu i została przetransportowana do Szpitala Południowego, wprost przyznał, że „ma bardzo negatywne przeżycia związane z prosektorium tej lecznicy”.

– Okazało się, że jest jakiś regulamin, którego nigdzie nie widziałem, stanowiący, że termin odbioru zwłok należy umawiać z wyprzedzeniem jednego albo dwóch dni roboczych. Nie jest też wydawane ciało, jeżeli nie minęły trzy doby. Wynajęta przez nas firma pogrzebowa przyjechała specjalnie z Podlasia i w zasadzie mogli jedynie pocałować klamkę. Powiedzieli mi, że pierwszy raz spotkali się z takimi utrudnieniami ze strony prosektorium szpitala. Dopiero gdy podniosłem raban i zacząłem straszyć zgłoszeniem sprawy do rzecznika praw pacjenta, postanowiono ustąpić i wydać ciało – dodał.

Według kolejnej osoby, Habowski „usilnie namawiał rodziny pacjentów na usługi firmy Sacrum, w której wspólniczką była jego wspólniczka w Pros-med”. – Rodziny są też atakowane ofertą przygotowywania ciał w szpitalu – powiedział rozmówca.

Z kolei według jednego z pracowników Szpitala Południowego w Warszawie, wcześniej ciała zmarłych odbierały różne domy pogrzebowe. Wszystko zmieniło się, kiedy pojawiła się firma Sacrum. – Było wciskanie na siłę jednego zakładu. Rodziny się skarżyły, zakłady też, ale wszystkie skargi były zamiatane pod dywan. Habowski był chamski, utrudniał wydanie karty zgonu, dostawałem sygnały od zakładów, że kazał rodzinom czekać po dwie, trzy godziny. To był standard – stwierdził.

Inne biznesy w prosektorium

W sprawie pojawia się także inny wątek – pobocznych, prywatnych biznesów Habowskiego, które miał prowadzić w szpitalnym prosektorium. W kwietniu 2024 r. miał on oferować wynajem przestrzeni prosektorium szpitala, należącego do m. st. Warszawy, na lokację filmową.

„Cześć, posiadam lokacje jaka jest PROSEKTORIUM, służę pomocą jako konsultant z zakresu (sekcji zwłok, kryminalistyki, medycyna sądowej, balsamacji, przygotowania zmarłych, zakładów pogrzebowych i wszystkiego co pokrewne). Posiadam również wszystko co niezbędne np narzędzia odnawiani, balsamacji, specjalistyczne kosmetyki i cały sprzęt funeralny. Mam możliwość zorganizowania karawanów, trumien, urn i czego dusza zapragnie :D” – pisał w ogłoszeniu zamieszczonym na Facebooku w grupie „Lokacje Filmowe”.

Co więcej, z relacji jednej z internautek na portalu kliniki.pl wynika, że z tego ogłoszenia korzystano i to w godzinach odbierania kart zgonu. „Szczytem wszystkiego była sytuacja w prosektorium, kiedy w godzinach odbierania kart zgonu kręcony był tam serial i ekipa uciszała rozmawiające rodziny zmarłych !!!!!” – czytamy w komentarzu.

Ponadto z informacji zamieszczonych na profilu Habowskiego na stronie FilmPolski.pl wynika, że był konsultantem siedmiu seriali i filmów – w tym „Różyczki 2” z 2023 r. w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego, męża obecnej marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z KO.

Z ustaleń portalu Zero.pl wynika też, że Habowski ma oferować w ramach prywatnej działalności szkolenia z zakresu przygotowywania i balsamacji zwłok, a niektóre z nich odbywają się na ciałach pacjentów Szpitala Południowego, na terenie placówki. Rodziny płacą za tę usługę, którą wykonują osoby dopiero uczące się takiej działalności. Bliscy zmarłych mieli nie wiedzieć o takim procederze.

Kontrowersyjna działalność

Kolejne kontrowersje narastają wokół profilu Habowskiego na Instagramie, na którym umieszcza zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał – m.in. ludzi spalonych, po ucięciu głowy, z ranami postrzałowymi. „Skąd zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał? Nie wiemy. Jeden z naszych rozmówców, związany ze Szpitalem Południowym, uważa, że mogą to być osoby, które znajdowały się w szpitalnym prosektorium” – czytamy.

Habowski ma także status osoby pokrzywdzonej w postępowaniu prokuratorskim dotyczącym podrobienia 20 kart zgonów w prosektorium między sierpniem a wrześniem 2025 r. Habowski miał odkryć, że dokumenty wystawiono przy użyciu jego pieczątki, mimo że nie było go wówczas w szpitalu. Złożył zawiadomienie, a 12 maja śledczy wszczęli dochodzenie.

Źródło:Zero.pl

Najnowsze