Strona głównaWiadomościŚwiat"Aktywistka antyrasistowska" zdefraudowała ponad milion dolarów. Szokujące kulisy działalności osób "walczących" z...

„Aktywistka antyrasistowska” zdefraudowała ponad milion dolarów. Szokujące kulisy działalności osób „walczących” z ekstremizmem

-

- Reklama -

Amerykańska organizacja znana z walki z „rasizmem” i „nienawiścią”, taki odpowiedni polskiego OMZRiK-u, ma duże kłopoty. Okazuje się, że kreowano sztuczne zagrożenie, dzięki czemu przestraszeni ludzie wpłacali więcej pieniędzy na zbiórki. A ich czołowa „aktywistka antyrasistowska” zdefraudowała 1,2 miliona dolarów. Pieniądze płynęły m.in. do jej kochanka, który oficjalnie infiltrował tzw. „grupy neonazistów”.

Southern Poverty Law Center (SPLC) od dekad kreuje się na głównego „obrońcę ekstremizmu”. Teraz fundacja sama znalazła się na ławie oskarżonych. Dyrektor FBI i zastępca prokuratora generalnego USA rzucili właśnie zupełnie nowe światło na metody działania tzw. „antyrasistów”.

- Reklama -

Zarzuty są miażdżące. Śledczy twierdzą, że zamiast rozbijać grupy nienawiści, SPLC pompowało w nie gigantyczne pieniądze – łącznie ponad 4 miliony dolarów. Cel? Podtrzymanie ekstremistów przy życiu. Sztuczne kreowanie zagrożenia miało napędzać zbiórki fundacji, co pozwoliło jej zgromadzić majątek szacowany na kosmiczne 800 milionów dolarów.

Kochanek z National Alliance

Główną bohaterką skandalu jest najprawdopodobniej 58-letnia Heidi Beirich. Do 2019 roku ekspertka ds. faszyzmu i dyrektor wywiadu w SPLC. Prokuratura określa ją w dokumentach jako „Pracownika-2”.

Kobieta miała przekazać aż 1,2 miliona dolarów z kont darczyńców swojemu kochankowi. Problem w tym, że wybranek był jednocześnie informatorem SPLC (kryptonim „F-9”), głęboko zakonspirowanym wewnątrz „neonazistowskiej” organizacji National Alliance.

Para dzieliła wspólne konto. W latach 2015–2021 trafiło na nie około 140 tysięcy dolarów ze środków operacyjnych SPLC. Beirich rzekomo pokrywała z nich własne koszty utrzymania. Tymczasem jej partner, biorąc ogromne wynagrodzenie od antyfaszystów, aktywnie zbierał fundusze dla neonazistów i pomagał w ich bieżącej działalności.

W 2013 roku National Alliance było organizacją praktycznie martwą. Liczyła zaledwie 20 członków.

Mimo to zaledwie rok później SPLC zaczęło publikować serię mocnych, ostrzegawczych artykułów, sztucznie pompując publiczny wizerunek upadającej grupy. Z garstki ekstremistów na nowo zrobiono potężne, narodowe zagrożenie.

Kradzież, kret i kozioł ofiarny

Aby uwiarygodnić swoją narrację, SPLC nie cofało się przed radykalnymi krokami. Akt oskarżenia opisuje kulisy operacji z 2014 roku – zuchwałej kradzieży 25 kartonów dokumentów z siedziby National Alliance.

Akta wywieziono, skopiowano, a następnie potajemnie zwrócono. Na ich podstawie Beirich napisała głośny artykuł. Aby jednak ochronić tożsamość prawdziwego złodzieja i źródła przecieku, fundacja zapłaciła innemu informatorowi 6 tysięcy dolarów za wzięcie winy na siebie.

Kozłem ofiarnym okazał się niedosłyszący księgowy, którego organizacja bezlitośnie wykorzystała, a potem „zdemaskowała” na własnych łamach jako zdesperowanego uciekiniera. W wyniku tej publikacji rykoszetem oberwał też m.in. jeden z amerykańskich urzędników z Baltimore, który stracił pracę.

Milczenie oskarżonych

Heidi Beirich odmawia komentarza. Kobieta opuściła organizację w 2019 roku podczas roszad kadrowych wywołanych innymi aferami na tle rasistowskim i seksualnym wewnątrz SPLC. Sama fundacja również milczy wobec oskarżeń o oszustwa teleinformatyczne, bankowe i pranie brudnych pieniędzy.

Głos zabrał za to 78-letni szef National Alliance. Potwierdził wersję śledczych i nie szczędził Beirich wulgarnych słów. Przyznał jednak, że tożsamość owianego legendą kochanka-kreta, który przez lata zarobił fortunę, wciąż pozostaje dla niego zagadką.

Jak wskazują amerykańskie media, afera ma znacznie szerszy zasięg. Okazuje się, że na liście płac „antyekstremistycznego” SPLC znajdowali się inni członkowie skrajnie ruchów – w tym aktywni działacze Ku Klux Klanu.

Zamiast z nimi walczyć, organizacja najwyraźniej wolała ich sponsorować, bo to się opłacało. Dzięki temu mogli przestraszeni ludzie wpłacali im więcej pieniędzy, szerokim strumieniem płynęła także państwowa kroplówka. Wszystko to sprawiło, że w czasach prosperity fundacji udało się zgromadzić majątek wart 800 milionów dolarów.

Źródło:nypost.com

Najnowsze