Jaś Kapela w „Porannych Rozmowach” „Kanału Zero” bronił rządowego projektu ustawy nadającemu socjal osobom uznawanym przez rząd za artystów. – Państwo jest wspólnotą i w ramach państwa powinniśmy się wspierać. Zastanawiam się, dlaczego ta przykładowa kasjerka zarabia więcej niż ja po 15 latach pracy intelektualnej? – mówił Kapela.
Rządowy projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów wyrzuca pieniądze Polaków na ubezpieczenie dla tzw. artystów. Stanowczo skrytykował go m.in. Janusz Korwin-Mikke. Poniżej więcej informacji na ten temat.
Co nie dziwi, projektu broni Jaś Kapela. Z rozmowy wynikało, że – na razie – nie będzie beneficjentem programu.
– Jestem jedną z nielicznych osób w tym kraju, które mają odwagę głosić, że potrzebujemy wspierać artystów. Czuję się i jestem artystą, wydałem 12 książek, jestem dwukrotnym stypendystą Ministerstwa Kultury, ale dotacji nie otrzymam, bo większość moich dochodów nie pochodzi z działalności artystycznej = twierdził Kapela.
KZ przypomniał, że Kapela otrzymał jednak stypendium literackie z ministerstwa kultury. Było to roczne wsparcie z naszych podatków za napisanie piosenek do musicalu o historii zakazu mordowania nienarodzonych dzieci w Polsce. Łącznie było to 60 tys. zł miesięcznie. Jak przekonywano, wniosek miał „wysoką ocenę merytoryczną”. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
Na to idą nasze pieniądze. Jaś Kapela zaprezentował piosenkę za pieniądze z Ministerstwa Kultury
Kapela twierdził, że nie będzie w najbliższym czasie korzystał z naszych pieniędzy poprzez ministerstwo. Prowadzący dopytywał o to, kogo obejmie nowy rządowy program.
– Ono przysługuje osobom zarabiającym 120 proc. pensji minimalnej, czyli 1/4 powyżej pensji minimalnej. Artysta zarabiający tyle powinien być traktowany preferencyjnie? Dlaczego nie inne osoby? – dopytał prowadzący program.
Kapela z kolei przekonywał, że projekt pomoże osobom w trudnej sytuacji finansowej. Przywołał przy tym swój przykład.
– Pani na kasie zarabia po roku pracy więcej niż ja po 15 latach w wydawnictwie Krytyki Politycznej. Dostaję tam niecałe 5 tys. na rękę. To rozwiązanie dla osób, które zarabiają bardzo mało – mówił Jaś Kapela.
Dalej mówił, że „prewencja jest tańsza niż leczenie”.
– Niektóre osoby, w tym moi znajomi, nie są objęte ubezpieczeniem NFZ, nie opłacają składek, bo ich na to nie stać. Co stanie się, gdy zachorują? – przekonywał.
Prowadzący odparł, że wiele osób ma problem z ubezpieczeniem, tymczasem program ma objąć ludzi nie zarabiających najmniej.
– Dlaczego osoby, które otrzymują najniższą krajową, mają dokładać się do składek tym, którzy będą zarabiali od nich więcej? – dopytywał.
Kapela szedł w zaparte. Jak twierdził, w przypadku tzw. artystów to realny i specyficzny problem dotyczący dochodów z pracy artystycznej.
– Dlatego że jest to realna sytuacja osób, które zarabiają z działalności twórczej. Możemy to rozwiązać systemowo lub oszukiwać. Podam przykład – Rafał Ziemkiewicz jest lub był ubezpieczony w KRUS-ie. On nie potrzebuje wsparcia od państwa, może płacić wyższe podatki – mówił Jaś Kapela.
Prowadzący nadal próbował uzyskać odpowiedź, czemu mniej zarabiający mają łożyć na ubezpieczenie lepiej zarabiających tzw. artystów.
– Dlaczego osoby zatrudniane w innych zawodach, górnik, fryzjerka, mają się składać na pensje artystów, poetów czy choćby Jasia Kapeli? – dopytywał, na co Kapela odpowiedział pytaniem.
– A dlaczego istnieje służba zdrowia, wojsko? Ktoś wymyślił coś takiego jak solidaryzm społeczny. Państwo jest wspólnotą i w ramach państwa powinniśmy się wspierać. Zastanawiam się, dlaczego ta przykładowa kasjerka zarabia więcej niż ja po 15 latach pracy intelektualnej? – mówił.
Prowadzący odparł, że być może – cóż za dyplomatyczne określenie – praca Jasia Kapeli nie jest społecznie użyteczna albo nie jest wyceniana przez społeczeństwo i gospodarkę.
– Być może tak. Polacy nie szanują artystów. Mnóstwo komentarzy pojawiło się, że nie chcemy dołożyć się do ich wsparcia. Żyjemy w systemie wielkich nierówności. Są tacy artyści, którzy wypełniają stadiony, ale i tacy, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Znam mnóstwo artystów lepszych od Maty czy Sanah, a ledwie wiążą koniec z końcem. Powinniśmy ich kopnąć w d**ę, bo ich twórczość nie broni się na rynku? – przekonywał Kapela.
