Wydawało się, że wojna, którą USA wraz z Izraelem prowadzi przeciw Iranowi, jest doskonałą okazją wzmocnienia nacisku Chińskiej Republiki Ludowej na Tajwan, tymczasem Pekin zaprezentował zupełnie inne stanowisko.
W pierwszej połowie kwietnia doszło do wizyty Cheng Li-wun, przewodniczącej Kuomintangu z Tajwanu w Chinach kontynentalnych. Pani Cheng spotkała się w Pekinie z Xi Jinpingiem, przewodniczącym ChRL, sekretarzem generalnym KPCh oraz jego najbliższymi współpracownikami, a także odwiedziła Szanghaj, którego port jest największym na świecie przeładunkowym portem kontenerów, a giełda jest szósta na świecie pod względem wielkości obrotów.
Przywódczyni Kuomintangu udała się do Nankinu, odwiedzając mauzoleum Sun Yat-sena, pierwszego prezydenta Republiki Chińskiej i założyciela swojej partii. Wizyta w tym miejscu miała podkreślić wspólnotę historyczną Chińczyków, ponieważ prezydent Sun jest uważany za bohatera narodowego Chin przez obie strony. Wizyta szefa Kuomintangu na kontynencie to bardzo rzadki przypadek, ale również sygnał, że Pekin szuka różnych sposobów, nie tylko nacisku, żeby rozciągnąć swoją władzę na Tajwan.
Kuomintang to antykomunistyczna partia chińskich nacjonalistów, którzy w latach 1945–1950 przegrali wojnę domową z komunistami w Chinach i zmuszeni byli ewakuować się na wyspę Tajwan. Tam Kuomintang rządził bez przerwy przez ponad pół wieku (1945–2000), a następnie w latach (2008–2016). Bezsprzeczną zasługą Kuomintangu było uczynienie z Tajwanu jednego z liderów rozwoju gospodarczego w Azji Wschodniej, nazywanych tygrysami. Dziś Tajwan ma PKB per capita większe niż Japonia czy Korea Południowa i ma znakomicie wykształcone społeczeństwo, które zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem odsetek osób z wyższym wykształceniem.
Tajwańskość
Badania przeprowadzane w obecnej dekadzie wskazują, że zdecydowana większość ludności wyspy, ok. 2/3, uważa się za Tajwańczyków. Inne badania czy szacunki mówią nawet o 70 proc.; ok. 30 proc. mieszkańców deklaruje podwójną narodowość tajwańską i chińską, a zaledwie 3 procent uważa się tylko za Chińczyków. Wśród młodych ludzi tylko tajwańskość to niemal norma.
Podobną ewolucję przeszła relacja do zjednoczenia wyspy z kontynentem. Obecnie tę ideę popiera ok. 10 proc. mieszkańców Tajwanu. 80 proc. uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest utrzymanie obecnego statusu państwowego. Tajwan nazywa się formalnie Republiką Chińską i zachowuje formalną ciągłość państwa, które powstało w 1912 r. po obaleniu cesarstwa. Kilka procent uważa, że należy ogłosić niepodległość Tajwanu, co na pewno spowodowałoby gwałtowną reakcję Pekinu, co najmniej w postaci blokady morskiej i powietrznej wyspy, a nie wykluczone, że w formie inwazji.
Inne badania dotyczące patriotyzmu wskazują, że 60–70 proc. Tajwańczyków jest gotowych bronić wyspy przed inwazją sił zbrojnych ChRL, jeśli Tajwan będzie wspomagany przez siły zbrojne USA, a 50–60 proc. deklaruje udział w obronie nawet, jeśli przyjdzie bronić się samemu.
Obecny Kuomintang
Żeby dokonać analizy genezy i skutków podróży liderki antykomunistycznej chińskiej partii do stolicy komunistycznego chińskiego państwa, niezbędne jest uwzględnienie współczesnej sytuacji na Tajwanie i dynamicznych zmian, jakie tam zaszły, a które nie ominęły także partii pani Cheng.
Ta partia jest obecnie w nieciekawej sytuacji. Wyspa Tajwan była zasiedlana przez wieki przez Chińczyków, którzy zdominowali autochtonów. Obecnie ludność etnicznie chińska stanowi ok. 95 proc. mieszkańców wyspy. Jednak izolacja Tajwanu od kontynentu, zupełnie różny system polityczny, różna gospodarka oraz zmiany kulturowe spowodowały narastającą narodową świadomość Tajwańczyków, a ograniczenie autonomii Hongkongu oraz twarda wewnętrzna polityka w ChRL umocniły tendencje antyzjednoczeniowe u mieszkańców Tajwanu.
Powyższe zmiany uderzyły w ideologię i pozycję Kuomintangu, który popiera zjednoczenie wyspy z kontynentem. Paradoksalnie takie stanowisko chińskich antykomunistów z Tajwanu jest zbieżne ze stanowiskiem komunistów z Pekinu. Jedni i drudzy uważają, że istnieją jedne Chiny i że Tajwan to Chiny. Problemem jednak jest, że tak nie uważa większość mieszkańców Tajwanu, a poza tym Kuomintang jest partią opozycyjną, co oznacza, że nie jest w stanie procedować prawnie swoich poglądów. Jest to jednak partia dość silna na szczeblu lokalnym, o bardzo dobrym standingu finansowym (rządzi długo Tajwanem, więc mogli się wzbogacić).
Przeciwnikiem Kuomintangu jest Demokratyczna Partia Postępowa (DPP), z której pochodzi obecny prezydent Lai Ching-te. DPP jest partią o profilu centrolewicowym, liberalną w gospodarce i popierającą niepodległość Tajwanu, którą ze względów pragmatycznych (gniew Pekinu, utrata poparcia Waszyngtonu) jawnie nie głosi. Na Tajwanie obowiązuje system kolokwialnie nazywany półprezydenckim, tzn. że prezydent mianuje premiera, a ten przedstawia ministrów, którzy są mianowani przez prezydenta, a rząd nie musi uzyskać wotum zaufania parlamentu. Dlatego też DPP tworzy rząd, mimo że ma mniejszość w parlamencie, co oczywiście utrudnia rządzenie.
Cele pani Cheng
Wizyta przywódczyni Kuomintangu w ChRL ma poprawić notowania partii u wyborców oraz umocnić postrzeganie tej partii jako organizacji, która potrafi prowadzić rozmowy z Pekinem, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo wyspy, a już na pewno zmniejszyć napięcie między wyspą a kontynentem. Kuomintang może powiedzieć wyborcom: dzięki nam nie ma wojny, dzięki nam możecie bezpiecznie robić interesy. Dlatego też podczas wizyty p. Cheng mówiła wielokrotnie o pokoju i miała podkreślać ideę jednego narodu chińskiego.
Jest też drugi powód. Cheng Li-wun w końcu XX w. była parlamentarzystką z ramienia DPP, ale porzuciła tę partię i wstąpiła do Kuomintangu. Jak większość neofitów musi wykazywać się większą „wiarą w sprawę” niż inni, ze względu na ograniczone zaufanie, jakie ma się do osób zmieniających partyjne barwy. Dlatego też p. Cheng może być uważana za prochińską jastrzębicę.
W partii istnieją dwie główne frakcje, ta prochińska, ale jest też druga, która uważa, że zmiany, które zaszły w ciągu pierwszego ćwierćwiecza XXI w. są nieodwracalne i nieuwzględnienie ich poprzez stawianie na zjednoczenie z ChRL jest politycznym błędem, który będzie skutkował powtarzającymi się wyborczymi porażkami. Wizyta w Pekinie ma wzmocnić jej pozycje poprzez ogłoszenie sukcesu w postaci zgody Pekinu na rozszerzenie współpracy gospodarczej, a tym samym dać jej większy wpływ na układanie list kandydatów w wyborach lokalnych w 2026 r., a potem parlamentarnych w 2028 r.
Cele Pekinu
Władze ChRL działają dwuwektorowo. Z jednej strony prowadzą manewry wokół wyspy, a z drugiej starają się prowadzić dialog z Tajwanem, z tymi, którzy chcą. Pierwszym, bieżącym celem jest pokazanie własnemu społeczeństwu, że się działa i prowadzi rozmowy w sprawie realizacji wielkiego celu, jakim jest zjednoczenie Chin. Pekin znalazł się w trudnej sytuacji w stosunku do Tajwanu, ponieważ swoimi działaniami w sprawie ograniczenia autonomii Hongkongu i przykręcania śruby prywatnemu biznesowi w ChRL wystraszył Tajwańczyków. Jeszcze do niedawna na wyspie część ludności uważała, że zjednoczenie jest możliwe, pod warunkiem że ChRL się zdemokratyzuje. Obecnie i ta koncepcja przestała być aktualna. Pekin o tym wie, więc ma inną koncepcję pokojowego przyłączenia Tajwanu. Stawia na panią Cheng Lu-wen, ogłasza dziesięciopunktowy program rozwoju współpracy gospodarczej, licząc, że liderka Kuomintangu wygra wybory prezydenckie i będzie realizować ten program i zapewne dalsze, które gospodarczo będą uzależniały Tajwan od ChRL. Po pewnym czasie ta zależność będzie na tyle duża, że przełoży się to na zależność polityczną.
Wspomniany, dziesięciopunktowy program zawiera:
Pakiet gospodarczy: połączenia wodne, gazowe, elektryczne i mostowe pomiędzy kontynentem a przybrzeżnymi wyspami należącymi do Tajwanu, ułatwienia dla tajwańskich produktów rolnych, rybnych i żywności.
Pakiet polityczny: ustanowienie stałej komunikacji pomiędzy obiema partiami, wymiana młodzieży partyjnej.
Pakiet kulturowy: ułatwianie wyjazdów turystycznych na Tajwan, dopuszczenie części seriali tajwańskich do rozpowszechniania w ChRL.
Do tego należy dodać propozycje pogłębienia wspólnej tożsamości narodowej i kulturowej, pokojowego rozwoju z uwzględnieniem zasady jednych Chin i współpracę przy projekcie „wielkiego odrodzenia narodu chińskiego”. Nie ulega wątpliwości, że jest to scenariusz wciągnięcia Kuomintangu w orbitę KPCh i uczynienia z tej partii prokurenta interesów ChRL na Tajwanie. Z tych powodów w stolicy ChRL nadano wizycie większe znaczenie niż zazwyczaj. Obecnymi przy rozmowach, oprócz oczywiście Xi Jinpinga, byli: Wang Huning, główny ideolog, uważany za szarą eminencję w partii i Cai Qi, piątą osobą w KPCh oraz Song Tao, szef biura ds. Tajwanu w KPCh.
Czy ten scenariusz ma szansę realizacji? Moim zdaniem tak, przynajmniej jeśli dotyczy to wyborów prezydenckich. W 2022 r. prezydent Lai uzyskał 40 proc. głosów. Drugie miejsce zajął kandydat Kuomintangu Hou You-yi, uzyskując 33,5 proc. głosów. Trzeci był Ko Wen-je z Tajwańskiej Partii Ludowej (TPP), uzyskując 26,5 proc. głosów. Przed wyborami spekulowano, że obaj opozycyjni kandydaci Hou i Ko zawrą porozumienie i tylko jeden z nich wystartuje w wyborach. Tak się nie stało i wygrał Lai. Na Tajwanie nie ma drugiej rundy wyborów. Jeśli w 2028 r. opozycja wystawi jednego kandydata np. z Kuomintangu, to on ma realne szanse na zwycięstwo, ponieważ w ocenie Tajwańczyków DPP rządzi słabo.
Czy w takim przypadku moglibyśmy spodziewać się rozkwitu współpracy gospodarczej Pekin–Tajpej? Na razie w realu można zauważyć odwrotny proces. Władze Tajwanu doszły kilka lat temu do wniosku, że ta współpraca grozi ekonomicznym uzależnieniem wyspy od kontynentu i stopniowo ograniczają ją.
Wizyta Trumpa
Należy podkreślić jeszcze jeden aspekt. Wizyta pani Chang była częścią przygotowań do znacznie ważniejszej wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa. Pekin chce móc powiedzieć: potrafimy porozumiewać się z politykami na Tajwanie i przekonywać prezydenta USA, który i tak nie jest skory do udzielania pomocy Tajwanowi, że nie jest to gra warta świeczki. W tym kontekście trzeba podkreślić, że choć ciągle słyszymy, iż Trump przegrał z Iranem, to po pierwsze wojna w Zatoce Perskiej się jeszcze nie skończyła, a po drugie pozycja Chin się osłabiła. Pekin traci kraje z nim zaprzyjaźnione. Wenezuela odpadła, Kuba i Iran są blokowane. Chiny naciskały do niedawna na Rosję w sprawie obniżki cen ropy, ale obecnie w związku z blokadą Cieśniny Ormuz, rynek ropy przestaje być rynkiem kupującego, a staje się rynkiem sprzedającego.
Ponadto Chiny mają duże problemy związane z udzieleniem kredytów wielu państwom świata. Szacuje się, że ogólna suma kredytów wyniosła gigantyczną kwotę 2 bln 200 mld USD. Według ekspertów 80 proc. tej sumy jest lub może być nieściągalne. W Pekinie nieoficjalnie liczy się na pomoc Waszyngtonu, który ma wpływy w wielu krajach.
Co z kwestią Tajwanu zrobi Trump? Niektórzy uważają, że być może „sprzeda” on Tajwan, tak jak chciał „sprzedać” Ukrainę Rosji. Zobaczymy…
