W głośnej sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1 pojawił się nowy zwrot. Odnaleziono koło zapasowe, które wcześniej miało stanowić jeden z kluczowych elementów linii obrony Sebastiana M. Problem w tym, że – według ustaleń biegłych – zabezpieczony element nie potwierdza dotychczasowej wersji wydarzeń. Obrona zaczęła więc podnosić nowe wątpliwości dotyczące materiału dowodowego.
Jeden z najbardziej kontrowersyjnych wątków procesu Sebastiana M. właśnie może się rozsypać. Chodzi o teorię obrony, zgodnie z którą samochód ofiar tragicznego wypadku na autostradzie A1 miał poruszać się na kole dojazdowym, a to właśnie jego stan miał doprowadzić do katastrofy. Problem w tym, że – według ustaleń biegłych – zabezpieczone koło nie nosi śladów użytkowania w czasie jazdy.
Koło miało było kluczowym argumentem obrony
W procesie dotyczącym tragedii na A1 obrona Sebastiana M. próbowała przekonywać, że odpowiedzialność za wypadek nie leży wyłącznie po stronie kierowcy BMW.
Jednym z głównych elementów tej narracji była teza, że samochód ofiar miał poruszać się na kole zapasowym (dojazdowym), a jego awaria miała doprowadzić do zmiany toru jazdy i w konsekwencji do zderzenia. Ta interpretacja od początku budziła ogromne kontrowersje.
Biegli obejrzeli dowód. Wnioski są niekorzystne dla obrony
Jak opisał portal brd24.pl, biegli dokonali oględzin odnalezionego koła dojazdowego pochodzącego z wraku auta ofiar.
Według ustaleń nie stwierdzono na nim śladów mocowania do pojazdu. To ma podważać wcześniejszą linię argumentacji, zgodnie z którą właśnie na tym kole samochód miał poruszać się w chwili tragedii.
To istotna zmiana, bo ten element był wcześniej przedstawiany jako jeden z kluczowych argumentów podważających ustalenia śledczych.
Obrona zmienia kierunek. Pojawiła się nowa sugestia
Według relacji z rozprawy pełnomocnik Sebastiana M. zakwestionował już nie tyle samą teorię koła dojazdowego, ile sposób zabezpieczenia materiału dowodowego.
Padła sugestia, że mogło dojść do nieprawidłowości i pojawiło się pytanie, czy zabezpieczone koło to rzeczywiście ten sam przedmiot, który znajdował się w samochodzie.
Jak relacjonowano z sali sądowej, pojawiło się pytanie: „Czy to jest to samo koło, czy są dwa koła”.
Proces trwa, ale ten wątek może mieć znaczenie
Sebastian M. jest oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
Proces trwa i ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu. Jednocześnie najnowsze ustalenia dotyczące koła dojazdowego mogą okazać się ważne dla oceny jednej z najbardziej nagłaśnianych linii obrony w całej sprawie.
