Strona głównaGŁÓWNYTajny pakt anty-Braun

Tajny pakt anty-Braun

-

- Reklama -

Nowe „taśmy Mraza” ujawniają, że w opinii byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który uciekł do Stanów Zjednoczonych, premier Mateusz Morawiecki od razu po przegranych wyborach parlamentarnych na jesieni 2023 r. porozumiał się z Donaldem Tuskiem na odgrywanie fikcyjnej opozycji. Jak dziś mówią nieoficjalnie posłowie w sejmowych kuluarach, obecnie Tusk postawił przed Morawieckim kolejne zadanie – nie dopuścić do władzy obu Konfederacji, a zwłaszcza partii Grzegorza Brauna.

Nowe „taśmy Mraza”, czyli zapisy rozmów ministra Romanowskiego z jego najbliższym współpracownikiem Tomaszem Mrazem, który – jak się okazało – nagrywał wszystkie rozmowy z szefem, a obecnie jest świadkiem koronnym w procesach wytaczanych mu przez prokuratorów obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, pojawiły się w dziennikarskim obiegu na początku maja. Jedna z rozmów odbyła się kilka tygodni po wyborach, pod koniec listopada 2023 r., tuż przed objęciem funkcji premiera przez Donalda Tuska. Kiedy spotkanie poświęcone temu, jak mają się zachowywać pracownicy Romanowskiego w przypadku nasłania na nich śledczych, dobiegło końca, Mraz i Romanowski wsiedli do samochodu, a tam zaczęli rozmawiać o kryzysie w PiS. Były wiceminister stwierdził, że „przestało go to interesować”, ale wskazał, że jego zdaniem „Morawiecki nadal jest największym zagrożeniem”.

„Jest dogadany z Tuskiem i ma tworzyć koncesjonowaną opozycję. Ewidentnie tak to wygląda” – ocenił Romanowski.

Funkcje „koncesjonowanej opozycji”

Tworzenie koncesjonowanej opozycji miało w rozumieniu Tuska podzielić opozycję na dwie kategorie: tę, z jego punktu widzenia „cywilizowaną”, czyli PiS i tę „niecywilizowaną”, czyli Konfederację. Ta pierwsza miała współpracować z Tuskiem, gdyby zaszła taka potrzeba. Ta druga byłaby izolowana.

Plan ten spalił jednak na panewce z powodu awantury o obsadę funkcji wicemarszałkowskich. PiS chciał mieć dwóch wicemarszałków, w tym Elżbietę Witek, na co nie zgodziła się rządząca koalicja. W efekcie po dziś dzień PiS, mimo że ma największy klub w sejmie, nie ma ani jednego marszałka. Jakakolwiek współpraca pomiędzy PiS a ówczesną PO nie była już możliwa. Grę kartą Morawieckiego trzeba było odłożyć na inną okazję.

Prawica zastępcza i obrotowa

„Nowe zadaniowanie Morawieckiego zaczęło się, gdy sondaże ustabilizowały się na poziomie, który uniemożliwia powstanie innej koalicji poza układem: obie Konfederacje plus PiS – mówi „NCz!” wpływowy poseł opozycji. – Aby do takiego układu nie doszło, Tusk musi zdestabilizować którąś z tych organizacji, a najlepiej wszystkie. Jednak sama destabilizacja nie wystarczy, musi powstać jakiś nowy erzac prawicy” – dodaje.

„Przy takiej konstrukcji Morawiecki jest wykonawcą jak znalazł. Powinien spowodować rozpad PiS, wyjść z »rozsądnymi posłami«, a następnie połączyć się z PSL, gwarantując grupie Władysława Kosiniaka-Kamysza przejście przez próg wyborczy. W zamian za realizację takiego scenariusza Tusk proponuje odpuszczenie Morawieckiemu procesów sądowych szykownych mu przez psy łańcuchowe ministra Żurka” – dodaje nasz rozmówca.

Rzeczywiście kilka przeprowadzonych sondaży daje potencjalnej partii Morawieckiego od 6 do 8 proc. poparcia. To trochę za mało, by iść samodzielnie. Jednak mariaż z PSL-em dawałby mu dosyć pewne 10 proc. Słowem, Morawiecki zastąpiłby zgranego obecnie Szymona Hołownię.

„A po wyborach hulaj dusza, piekła nie ma. Morawiecki idzie na marszałka sejmu, jego partia idzie do koalicji z Tuskiem, PiS-u już nie ma, a Konfederacje są zablokowane. Chociaż nie do końca – Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka jak najbardziej może w takim układzie też wziąć udział, choć najsłabszym ogniwem byłby tu Mentzen znany z politycznego egoizmu i gry na siebie, który mógłby nie chcieć brać udziału w takim wielostronnym mariażu z uwagi na to, że nie grałby w nim pierwszych skrzypiec” – mówi nam inny znany poseł.

Grzegorz Braun „słyszał te plotki”

„Tak, w sejmowych kuluarach snute są takie plany – mówi dla „NCz!” szef Korony, Grzegorz Braun. – Chodzi oczywiście o blokadę Konfederacji Korony Polskiej, którą naszym politykom zlecają główne ambasady, a zwłaszcza amerykańska, izraelska i niemiecka. Ja ze swojej strony powtarzam, że jestem otwarty na współpracę na prawicy, sam pierwszy apelowałem o pakt senacki na prawicy, jeśli jednak do niej nie dojdzie, to jestem także gotowy na przyspieszone wybory, po wyborach w 2027 r., gdyby jednak skierowanego przeciwko nam układu nie udało się przy udziale inicjatywy byłego premiera Morawieckiego stworzyć” – kończy.

Paroksyzmy w PiS

Tymczasem Mateusz Morawiecki zdaje się nie zasypiać gruszek w popiele i akcję destabilizacji PiS wprowadził w życie, zakładając stowarzyszenie dla swoich partyjnych sojuszników. Następnie odbył wielogodzinne spotkanie z prezesem Kaczyńskim, z którego wyszedł z deklaracją niewystępowania z PiS, ale jednocześnie zapowiedział kontynuację prac organizacyjnych nad własną strukturą. Na początku maja, podczas spotkania komitetu politycznego PiS doszło jednak, jak to opisywała prasa, do „awantur”, a sam Morawiecki był podobno przedmiotem publicznej krytyki wielu wpływowych polityków PiS, którzy oskarżali go o rozbijactwo. „Panuje powszechna opinia, że wyjście Morawieckiego z PiS jest kwestią czasu. Powtarzam, to nie kwestia »czy« tylko »kiedy«” – opowiada nam wpływowy działacz tej partii.

Rozbijanie Konfederacji

PiS ma załatwić Morawiecki, natomiast dynamitem na Konfederację ma być afera ZondaCrypto i udział w niej posła Przemysława Wiplera. To Wipler pozyskał pieniądze z Zonda dla swojej fundacji, to o dobrej znajomości z nim mówił w swoim ostatnim publicznym wystąpieniu na portalu X szef Zonda Przemysław Kral, już z miejsca, do którego uciekł, czyli z Cezarei w Izraelu. Do rozrabiania sprawy została skierowana jedna z głównych propagandystek TVP w likwidacji, czyli Justyna Dobrosz-Oracz, która nagabywała w tej sprawie w sejmie Sławomira Mentzena. Mentzen bronił Wiplera, przekonując, że ten popełnił jedynie „nieroztropność”.

„To na razie tylko sygnał ostrzegawczy – mówi „NCz!” znany polityk koalicji. – Budowanie narracji. Potem się zrobi badania i jeśli wyjdzie, że to dynamit, to się go odpali. Albo się go nie odpali, tyko schowa do szafy z gotowym lontem” – dodaje.

Braun dotrwa do wyborów

Planem na destabilizację Konfederacji Korony Polskiej było oczywiście „wyprocesowanie” Grzegorza Brauna przez ministra Waldemara Żurka. Plan ten jednak się nie powiódł – już wiadomo, że jeśli Grzegorz Braun zostanie w ogóle skazany, to nie nastąpi to przed wyborami. Czy to z tego powodu Donald Tusk postanowił uruchomić Mateusza Morawieckiego, by mieć pewność, że koalicji z Braunem na prawicy nie będzie? Wszystko na to wskazuje.

Najnowsze