Strona głównaWiadomościŚwiatCiemne chmury nad brytyjskim premierem. Zastąpi go gej?

Ciemne chmury nad brytyjskim premierem. Zastąpi go gej?

-

- Reklama -

W Wielkiej Brytanii główny rywal premiera Keira Starmera w Parii Pracy, a obecnie minister zdrowia, ogłasza swoją rezygnację z udziału w rządzie. Komplikuje to sytuację premiera, który od czasu porażki Partii Pracy w wyborach lokalnych znalazł się pod presją.

Wes Streeting jest typowany jako rywal Keira Starmera w wyścigu o przywództwo w Partii Pracy i także do przeprowadzki na Downing Street. 14 maja ogłosił, że rezygnuje z udziału w rządzie, co jest odbierane jako możliwa zmiana premiera i otwarta walka o przywództwo. To początek politycznej burzy w Wielkiej Brytanii po porażce Partii Pracy w wyborach lokalnych 7 maja. Keir Starmer znalazł się pod presją, a nazwisko Wesa Streetinga, obecnego ministra zdrowia, krążyło jako jego potencjalnego następcy już wcześniej.

Teraz wydał Starmerowi otwartą wojnę. Napisał do niego m.in.: „jest już jasne, że nie będzie pan liderem Partii Pracy w kolejnych wyborach powszechnych” (są zaplanowane na 2029 rok) i dodał – „tam, gdzie potrzeba wizji, jest pustka”.

Wesley Paul William Streeting został posłem do Izby Gmin w 2015, z wykształcenia jest historykiem. Pochodzi z kryminogennej rodziny, a studia rozpoczął dzięki stypendium w Cambridge. Był pierwszą osobą w swojej rodzinie, która uzyskała wyższe wykształcenie.

Związany jest z ruchem LGBT i sam jest gejem. M.in. kierował wydziałem ds. edukacji organizacji Stonewall działającej na rzecz osób LGBT. Należy do Partii Pracy od czasu studiów. Wystąpił z niej na krótko w 2003, protestując w ten sposób przeciwko decyzji premiera Tony’ego Blaira o udziale Wielkiej Brytanii w wojnie w Iraku.

W parlamencie opowiadał się m.in. za opodatkowaniem dochodów kapitałowych oraz za podwyższeniem podatku dochodowego od osób prawnych. Przed referendum w 2016 wpierał pozostanie Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej. W sumie zamiana na stanowisku szefa Partii Pracy i premiera raczej losu Brytyjczyków nie zmieni.

Źródło: AFP

Najnowsze