Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał w czwartek wyrok pierwszej instancji i skazał 27-letnią Ukrainkę na rok więzienia za pomoc w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy z Białorusi do Polski. – Jeżeli idziemy do kogoś w gości, zachowujemy się tak, by nie popełnić błędu – uzasadnił sąd.
Kobiecie zarzucono, że w 2023 r. przez kilka miesięcy uczestniczyła w procederze przemytu ludzi przez wschodnią granicę. Według ustaleń śledztwa na jej rachunek bankowy trafiały pieniądze – wynagrodzenie dla kierowców przewożących nielegalnych migrantów z granicy polsko-białoruskiej w kierunku zachodnim.
Jej zadaniem było też wypłacanie im tych pieniędzy. W ten sposób trafiły one co najmniej do dziesięciu osób.
Pół roku temu Sąd Okręgowy w Suwałkach skazał ją nieprawomocnie na rok więzienia bez zawieszenia. Orzekł też o przepadku ponad 54 tys. zł, czyli pieniędzy pochodzących z przestępstwa.
Apelację – co do kary – złożył obrońca. W jego ocenie rok więzienia dla młodej, niekaranej kobiety, która przyznała się do udziału w tym przestępstwie, to kara rażąco surowa. Chciał kary 15 tys. zł grzywny, ewentualnie warunkowego zawieszenia kary więzienia. Prokuratura chciała utrzymania wyroku.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku jednego dnia zakończył postępowanie odwoławcze i ogłosił wyrok, utrzymując w czwartek w mocy rozstrzygnięcie pierwszej instancji. Jak mówił w uzasadnieniu tego wyroku sędzia Jacek Dunikowski, nie można się zgodzić z argumentacją obrony, że 24-letnią (w dacie przestępstwa) osobę można uznać za niedoświadczoną życiowo.
– Może 30, 40 lat temu wiek 24 lat znamionował niedoświadczenie życiowe. Dzisiaj kilkunastoletnie osoby popełniają ciężkie przestępstwa – podkreślał sędzia.
Zwracał przy tym uwagę, że skazanej groziło od pół roku do ośmiu lat więzienia, więc rok pozbawienia wolności to kara, którą trudno ocenić jako rażąco surową.
– Gdy część rówieśników oskarżonej walczy na froncie, oskarżona podejmuje się działań, które w przypadku Rzeczypospolitej Polskiej cechują się znaczną społeczną szkodliwością – powiedział sędzia. – Jeżeli idziemy w gości do kogoś, zachowujemy się tak, żeby nie popełnić żadnego błędu. Jeżeli przyjeżdżamy do innego kraju, który ma problem z tymi imigrantami na granicy, to nie popełniamy tego przestępstwa. Oskarżona korzystała z gościnności Polski, nie powinna tego popełnić – dodał.
W ocenie sądu w tej sytuacji kara roku więzienia jest w pełni uzasadniona.
Wyrok jest prawomocny. Ukrainka od zatrzymania przebywa w areszcie.
