Na statku wycieczkowym, na którym stwierdzono zakażenie hantawirusem, mogło dojść do przeniesienia patogenu z człowieka na człowieka – poinformowała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Jak dodała, wysiłki koncentrują się obecnie na ewakuowaniu chorych pasażerów.
Statek, który znajduje się obecnie u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka, ma kontynuować rejs i zakończyć go na Wyspach Kanaryjskich – w swoim punkcie docelowym. WHO podała, że władze Hiszpanii wyraziły na to zgodę, ale hiszpańskie ministerstwo zdrowia poinformowało nieco później, że nie podjęto na razie żadnej decyzji w tej sprawie. Według WHO zagrożenie dla ludności pozostaje niewielkie.
Hantawirusa wykryto na pokładzie luksusowego holenderskiego statku MV Hondius, który około trzech tygodni temu wypłynął z Ushuai w południowej Argentynie ze 150 osobami na pokładzie.
Troje pasażerów statku zmarło, a jeden w stanie krytycznym jest leczony w Republice Południowej Afryki. Pozostałe osoby mają łagodne objawy. Zmarli to holenderskie małżeństwo oraz osoba z niemieckim obywatelstwem.
WHO powiadomiła, że wśród pasażerów potwierdzono dwa przypadki zakażenia i podejrzewa się pięć kolejnych.
Pierwszy chory – Holender – zmarł 11 kwietnia, gdy statek zmierzał do archipelagu Tristan da Cunha. Jego ciało pozostało na pokładzie do 24 kwietnia, gdy przeniesiono je na ląd na Wyspie św. Heleny. Trzy dni później zachorowała także jego żona. Ona również zmarła. Władze holenderskie podały, że była zarażona hantawirusem.
Również władze RPA potwierdziły, że osoba z brytyjskim obywatelstwem, która przebywa w szpitalu w Johannesburgu, jest zakażona hantawirusem. Pozostali pasażerowie nadal przebywają na pokładzie jednostki. Statkiem płynęli głównie Brytyjczycy, Amerykanie i Hiszpanie.
Hantawirusy są niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi; przenoszą się przez kontakt z odchodami, moczem lub śliną gryzoni. Mogą wywoływać ciężkie choroby układu oddechowego. W rzadkich przypadkach wirusy mogą być też przenoszone między ludźmi.
Bilety na rejs MV Hondius, który określono jako „ekspedycję antarktyczną” kosztowały od 14 tys. do 22 tys. euro. WHO podała, że otrzymała informację, iż na pokładzie statku nie było szczurów
