Partnerka zmarłego tragicznie pod koniec kwietnia posła Łukasza Litewki zabrała głos. Kobieta wskazała na próby oszustwa, a także zwróciła się z apelem do internautów.
„Włączyłam na chwilę internet, od razu tego pożałowałam. Ilość dezinformacji oraz chaosu jest zatrważająca… ale postarajmy się to uporządkować w miarę możliwości” – napisała na InstaStory partnerka Litewki.
Kobieta zwróciła uwagę na dużą liczbę zbiórek, które bazują na działalności zmarłego posła. „Jeżeli chcecie pomóc/wpłacić na zrzutkę – róbcie to tylko i wyłącznie z czystej chęci i intencji. Nie wierzcie w posty tworzone na bazie «Łukasz by tego chciał», «Łukasz miał pomóc tej zrzutce», takie informacje posiada tylko i wyłącznie fundacja i mogą takie zrzutki wychodzić tylko z rąk fundacji. Jeżeli dana osoba, tworząc taki post dodatkowo wrzuca zdjęcie Łukasza, podając się za jego przyjaciela/ bliskiego niestety wprowadza Was w błąd i bazuje na emocjach” – zastrzegła.
Przestrzegała także przed innymi formami naciągania, również opartymi na postaci śp. Litewki. „Wszystkie wywiady opierające się na zdjęciach z AI z linkami naładowanymi reklamami są wirusem i kłamstwem” – oświadczyła.
Partnerka polityka zaapelowała także do internautów, by nie podawali dalej niesprawdzonych informacji i „teorii spiskowych” na temat tragicznej śmierci jej partnera. „Nie twórzmy i nie powielajmy teorii spiskowych. Jeżeli posiadacie sprawdzone i przydatne informacje – możecie je przekazać. Pamiętajcie, że nie każdy szuka prawdy, a jedynie sensacji” – podkreśliła.
Przestrzegała również, by internauci nie dawali się nabierać na samozwańczych „następców” Litewki, którzy mieli rzekomo wspólne z nim plany, których – jak napisała – nie było. Wskazała, że takie treści tworzą oni „dla własnych korzyści, wiedząc że aktualnie nikt nie ma siły z tym walczyć, a dobre serca wierzą w dobre intencje”.
„Wstawianie prywatnych rozmów, bez zgody rodziny, jest krzywdzące i niezgodne z prawem” – oświadczyła.
„Bądźcie czujni i w gotowości, pomoc innym i czynienie dobra to wartości, które łączą. Tak właśnie powstał #teamlitewka a w chaosie łatwo się zgubić. Głęboko wierzę, że wszyscy patrzymy w jednym kierunku i czekamy” – zakończyła kobieta.

Łukasz Litewka zginął w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku, do którego doszło 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. 36-letni polityk jechał rowerem. Został potrącony przez Mitsubishi kierowane przez 57-latka. Bezpośrednią przyczyną śmierci było przecięcie kluczowych arterii kończyn dolnych i w konsekwencji wykrwawienie.
Kierowca samochodu został zatrzymany, a następnie wypuszczony z aresztu po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. zł. Mężczyzna otrzymał także ochronę policyjną, ponieważ służby obawiają się, że mogłoby dojść do samosądu. Internauci próbowali bowiem ustalić tożsamość kierowcy, część z nich nie wierzy w wypadek. W sieci znalazło się wiele informacji, pozwalających na zidentyfikowanie 57-latka.
Śledztwo ws. śmierci Łukasza Litewki. Nie wszystkie kamery na trasie przejazdu działały
