Poseł Janusz Kowalski w blisko 15-minutowym nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych wyjaśnił powody swojej rezygnacji z Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem media podają nieoficjalne, nieco inne powody odejścia z partii.
Ostatniego dnia kwietnia Kowalski poinformował na platformie X, że złożył rezygnację z członkostwa w Klubie Parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości i zapowiedział dalszą aktywność jako poseł niezrzeszony. Rezygnację potwierdził rzecznik PiS Rafał Bochenek, zaznaczając, że zgodnie ze statutem partii jej konsekwencją jest również automatyczne wystąpienie z ugrupowania.
Następnego dnia poseł opublikował obszerne nagranie, w którym wyjaśnił kulisy decyzji. – Jestem w polityce dlatego, że traktuję zasady na serio, od 2,5 roku walczę o to, żeby obalić Koalicję 13 grudnia i żeby Zjednoczona Prawica wygrała wybory. Ale wszystko ma swoje granice – rozpoczął narrację.
Jako bezpośredni powód odejścia Kowalski wskazał tolerowanie przez centralę partii lokalnych układów na Lubelszczyźnie. – Poinformowałem wiele miesięcy temu władze partii, że jeżeli mam bardzo mocno angażować się na Lubelszczyźnie, w okręgu nr 7, gdzie można zbudować silne PiS, można odzyskać zaufanie wyborców, to jest jedna zasada – nie można tolerować tego, co doprowadziło do naszej klęski w 2023 roku. Nie można tolerować układów lokalnych, które ludzie widzą – stwierdził.
Kowalski wprost wymienił, na jakie praktyki nie może się zgodzić. – Jeżeli w Biłgoraju mieszkańcy widzą, że politycy PiS zapisują do partii ludzi Palikota, współpracują z byłymi komunistami, kolekcjonują sobie rady nadzorcze i spółki, zamiast zajmować się szpitalem, zajmują się sprawami jakiegoś autodromu, który jest wielkim znakiem zapytania w kontekście aferalnym, to ja wysiadam – kontynuował poseł.
CZYTAJ TAKŻE: Przetarg na Autodromie Biłgoraj pod lupą CBA. Kontrakt zdobyła spółka żony pełnomocnika ds. rewitalizacji toru
– Nie ma mojej zgody na to, żebym na poziomie centralnym walczył o silną prawicę, która będzie naprawiała Polskę, a z drugiej strony jest tolerowanie układów lokalnych. I to jest główny powód, dla którego odszedłem z Prawa i Sprawiedliwości – zaznaczył Kowalski. Datę 30 kwietnia określił jako swoją „graniczną datę”, po której podjęcie dalszej współpracy z partią uznał za niemożliwe.
Kowalski a Zondacrypto
Tymczasem Wirtualne Polska zasugerowała, że rzeczywistą przyczyną odejścia Kowalskiego z PiS były jego domniemane powiązania z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto.
Według ustaleń Szymona Jadczaka i Karoliny Lasoty, Kowalski miał co najmniej czterokrotnie odwiedzać w Katowicach miejsca związane z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem: latem 2023 roku, na początku grudnia 2023 roku, w maju 2024 roku oraz w maju lub czerwcu 2025 roku. Według informatorów „w czasie jego wizyt włączano w firmie zagłuszarki”.
Dalej Wirtualna Polska pisze, że Kowalski nigdy nie zajmował stanowiska ws. kryptowalut, aż do lata 2025 roku, gdy stał się jednym z najgłośniejszych krytyków rządowej ustawy o rynku kryptoaktywów. Informacje o możliwych powiązaniach Kowalskiego z aferą dotarły do kierownictwa PiS. Na adres partii przy ul. Nowogrodzkiej miał wpłynąć nawet anonimowy list, zawierający – jak opisuje WP – „wiele informacji, które obciążały Kowalskiego” i opisujących jego domniemane związki z giełdą. Według tej wersji wydarzeń Kowalski, uprzedzając ruch partii, sam złożył rezygnację.
Kowalski oczywiście zaprzeczył doniesieniom, jakoby jego decyzja miała związek z aferą Zondacrypto. Zarzuty o powiązania z prezesem firmy Przemysławem Kralem określił jako „w całości wyssane z palca” i zapowiedział skierowanie sprawy do sądu w trybie cywilnym i karnym bezpośrednio po majówce.
1 dzień jako poseł niezależny. Krótkie uzasadnienie dlaczego odszedłem z @pisorgpl oraz zapowiedź dalszych działań. Serdecznie pozdrawiam pic.twitter.com/o4DXwTYaUQ
— Janusz Kowalski 🇵🇱 (@JKowalski_posel) May 1, 2026
