Strona głównaWiadomościPolitykaMejza będzie walczył we freak fightach? Już szykują mu rywala

Mejza będzie walczył we freak fightach? Już szykują mu rywala

-

- Reklama -

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Mejza wejdzie do świata freak fightów? Według doniesień „Rzeczpospolitej” polityk ma ustalać warunki swojej pierwszej walki. Jako potencjalny rywal Mejzy jest wymieniany Jacek Murański.

Informacji o zainteresowaniu udziałem we freak fightach nie dementuje sam Mejza. „Szczerze? Rozważam” – napisał w oświadczeniu przesłanym „Rz”. Nie zaprzecza temu także federacja, w które miałby walczyć poseł.

Przypomnijmy, że podczas gali freak fihtów Prime MMA w Nysie Mejza pojawił się, by dopingować Przemysławowi Czarneckiemu, który ostatecznie wygrał z Piotrem Korczarowskim. Atrakcją główną wieczoru była walka Jacka „Murana” Murańskiego z Pawłem „Popkiem” Mikołajuwem, którą wygrał raper.

„Wsparcie posła Łukasza Mejzy dla Przemysława Czarneckiego” – czytamy wpis PRIME SHOW MMA, okraszony zdjęciem polityka podczas gali.

- Prośba o wsparcie -

Później Mejza sfotografował się także z Marianną Schreiber i Przemysławem Czarneckim.

„Pirat”

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Mejza ma negocjować swój debiut we freak fightach. Cena ma być wysoka. Jak wyjaśnia polityk, byłby bowiem w Europie pierwszym czynnym posłem biorącym udział w takich walkach. Jeden z informatorów dziennika wskazał natomiast, że polityk PiS chciałby wykorzystać swoje „pięć minut”, bo nie jest pewien, czy w kolejnych wyborach znajdzie się dla niego miejsce na listach.

Wszystko przez liczne kontrowersje wokół Mejzy. W 2021 r. stracił stanowisko wiceministra sportu po tym, jak Wirtualna Polska ujawniła informacje na temat jego firmy, oferującej kosztowne terapie, które nie miały medycznego uzasadnienia. Kolejny cios wizerunkowy związany był natomiast z wykroczeniami drogowymi. Przed kilkoma tygodniami Mejza zrzekł się w związku z tym immunitetu.

„Jeśli zsumować wszystkie wykroczenia Łukasza Mejzy, także te wykryte przez policję, na jego konto wpadną 163 punkty karne. Suma mandatów wyniesie 17 tys. zł” – podkreślało RMF FM.

Drogowe „perypetie” Mejzy miałyby nawet znaleźć odzwierciedlenie w świecie freak fightów, do którego poseł miałby wejść pod pseudonimem… „Pirat”.

„Jedyną przeszkodą są pieniądze”

Według rozmówcy „Rz” do tego ma być coraz bliżej, bowiem „są już końcowe dogadywania kontraktu”. – Jedyną przeszkodą są pieniądze, które chciałby otrzymać Mejza. Po prostu bardzo wysoko się ceni – wskazało cytowane przez dziennik źródło.

Informacji o wejściu Mejzy do walki nie dementuje także Prime MMA. – Wiadomo, że biznes lubi ciszę, więc nie mogę oficjalnie powiedzieć, że prowadzone są takie rozmowy. Krótko mówiąc: nie potwierdzam i nie zaprzeczam, co nie zmienia faktu, że chętnie zobaczyłbym we freak fightach Łukasza Mejzę – stwierdził w rozmowie z „Rz” współtwórca federacji Paweł Jóźwiak.

Jak podkreślił, posła zna od „wielu lat” i wie, że „lubi boks i systematycznie trenuje”. – Uważam, że aktywny poseł we freak fightach byłby gamechangerem. Wielu polityków krytykuje freak fighty. Zresztą zgadzam się z nimi, że pewne rzeczy wymagają uregulowania, choć jest też wiele pozytywów, o których politycy już nie mówią. Popularność freak fightów spowodowała zwiększenie zainteresowania młodzieży sportami walki, a krzewienie ducha sportowego jest szczególnie ważne w dobie zagrożenia ze Wschodu. Udział aktywnego posła mógłby rozpocząć proces cywilizowania freak fightów – dodał.

Pojawiają się głosy, że Mejza mógłby próbować swoich sił w Fame MMA. Ta federacja jednak temu zaprzecza. – Nie potwierdzamy tych informacji. Na ten moment nie prowadzimy takich rozmów – powiedział Michał „Boxdel” Baron z Fame MMA.

Do sprawy odniósł się także sam Mejza. „Z kim i o czym rozmawiam, to zostawiam dla siebie, bo nie jestem, jak większość polityków, licealną plotkarą sprzedającą swoich rozmówców za chwilę atencji i kilka wyświetleń” – stwierdził.

„Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość… Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna” – podkreślił.

Jednocześnie Mejza zadeklarował, że „całe wydarzenie potraktowałby charytatywnie”. „Jeśli mógłbym pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć” – utrzymywał polityk.

Poseł PiS zaznaczył też, że chętnie jeździ na różne gale, ponieważ „bardzo lubi sporty walki”. „Teraz, wśród polityków w modzie jest krytykowanie freak fightów. Ale ja tam widzę również dużo dobrych stron. Chociażby pełne młodzieży kluby sportów walki. To właśnie dzięki freak fightom u młodych ludzi nastąpił renesans tych dyscyplin sportowych. Jasne, że jest wiele do zmiany i trzeba freak fighty uregulować ustawowo, ale nie zgadzam się na bezpardonową krytykę. A najśmieszniejsze jest to, że najbardziej krytykują politycy Lewicy, którzy mają w partii Roberta Biedronia, który tłukł własną mamę. Hipokryzja głębsza niż deficyt intelektualny Treli. To ja zdecydowanie wolę freak fighty” – grzmiał.

Walka z Murańskim?

Mówi się już także o potencjalnym rywalu Mejzy. To Jacek Murański. – Rozmowy Łukasza Mejzy z federacjami to tajemnica poliszynela – powiedział sam Murański.

Atmosferę tego starcia miałby podgrzewać negatywny stosunek Murańskiego do Nawrockiego, a także jego wypowiedzi z kampanii prezydenckiej. Wskazywał on bowiem na związki Karola Nawrockiego z Patrykiem Masiakiem „Wielkim Bu”, który był skazany za porwanie i siedział w celi dla niebezpiecznych więźniów. Na ostatniej prostej przed wyborami prezydenckimi Murański zarzucał Nawrockiemu „współpracę” z „Wielkim Bu”.

– Nawrocki pracował dla Masiaka. Panowie współpracowali, jeśli chodzi o ochronę agencji towarzyskich – mówił wówczas w TVP Info. Miał się o tym dowiedzieć od „Wielkiego Bu”, z którym wspólnie trenował. Masiak bowiem także walczył we freak fightach. Obecnie przebywa on w areszcie w związku z podejrzeniem o udział w zorganizowanej grupie przestępczej handlującej narkotykami.

– Jacek Murański od dawna zgłaszał chęć walki z Łukaszem Mejzą. Myślę, że to byłby ciekawy pojedynek. Chciałbym doprowadzić do takiej walki, a jeśli nie, to w ogóle do debiutu Łukasza Mejzy we freak fightach – stwierdził Jóźwiak.

„Jacula powinien dostać pomnik od wszystkich, którzy Polskę mają w sercu, bo gdyby nie został ekspertem Donalda Tuska, to Trzaskowski mógłby wygrać wybory prezydenckie. A tak wjechał cały na biało na końcówce kampanii i z Tuskiem przegrali Rafałkowi wybory. Więc z jednej strony jako patriota chcę mu podziękować, a z drugiej powinien zostać przykładnie ukarany za to, że wraz z wygraną Trzaskowskiego, chciał nam naściągać migrantów jak we Francji czy Niemczech. Zwycięstwo Karola Nawrockiego zablokowało napływ przestępców do naszej Ojczyzny na wzór krajów zachodnich i na szczęście na polskich ulicach nie są gwałcone kobiety, nie ma codziennych strzelanin czy masowo palonych samochodów” – napisał „Rz” sam Mejza.

Źródło:rp.pl

Najnowsze