Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zatrzymała żołnierzy z rekrutacyjnego ośrodka. Wojskowi żądali łapówki w wysokości 30 tys. dolarów. To kolejny skandal korupcyjny na Ukrainie w ostatnich dniach.
Ukraińskich żołnierzy Rejonowego Centrum Rekrutacji i Wsparcia Społecznego zatrzymano we wtorek w Odessie, łącznie osiem osób. Mieli oni zażądać od mężczyzny posiadającego dokumenty zwalniające ze służby 30 tys. dolarów. Mężczyzna zgłosił próbę wymuszenia do SBU.
Jak przekazał w komunikacie Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski, w związku z zatrzymaniem żołnierzy wszczęto dochodzenie. Wszyscy oni zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków służbowych. Śledztwo w tej sprawie powierzono szefowi Głównego Zarządu Wojskowej Służby Porządkowej ukraińskiej armii.
„Wszelkie naruszenia przepisów, nadużycia uprawnień służbowych lub działania niezgodne z prawem są niedopuszczalne i muszą zostać odpowiednio ocenione pod kątem prawnym. Organy ścigania otrzymują wszechstronną pomoc w przeprowadzaniu odpowiednich kontroli i dochodzeń” – oświadczył Syrski.
Obwodowy Komitet Wojskowy w Odessie poinformował natomiast, że zatrzymani żołnierze współpracują z organami ścigania, by wyjaśnić szczegóły zdarzenia.
To kolejny przypadek korupcji na Ukrainie tylko w ostatnich dniach. Przypomnijmy, że we wtorek sąd wydał zgodę na aresztowanie byłego zastępcy szefa kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego Rostysława Szurmy oraz jego brata. Ma to związek z zarzutami o przywłaszczenie pieniędzy przeznaczonych na wypłaty w ramach tzw. zielonej taryfy.
Szurma nie został jednak zatrzymany, gdyż obecnie przebywa w Niemczech. Sam zainteresowany odniósł się jednak do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych. Opublikował oświadczenie, w którym ocenił, że decyzja sądu była nielegalna, podjętą wbrew podstawowym procedurom, a jej podstawą miały być motywacje polityczne.

