Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że „nie jest zadowolony” z wyboru Modżtaby Chameneia na nowego najwyższego przywódcę Iranu. Przekazał też, że nie podjął decyzji o wysłaniu amerykańskich sił do jednego z obiektów jądrowych w tym kraju.
– Nie podjęliśmy decyzji w tej sprawie. Jesteśmy jeszcze daleko od tego – powiedział Trump dziennikowi „New York Post”, komentując doniesienia mediów na temat rozmów o potencjalnym wysłaniu amerykańskich sił do irańskiego podziemnego obiektu jądrowego Isfahan.
Prezydent przyznał też, że „nie jest zadowolony” z tego, że Modżtaba Chamenei został w niedzielę wyznaczony na najwyższego przywódcę Iranu. Zastąpił na tym urzędzie swojego ojca Alego Chameneia, zabitego w amerykańsko-izraelskich ataku.
Nie ujawnił, jakie ma plany względem nowego przywódcy Iranu. – Nie powiem. Nie jestem z niego zadowolony – odparł w rozmowie telefonicznej, którą przeprowadził ze swojego klubu golfowego na Florydzie.
56-letni Modżtaba Chamenei nosi średniej rangi tytuł duchowny w szyickim islamie – hodżatoleslama, niższy od ajatollaha i wielkiego ajatollaha. Jest znany z bliskich, pielęgnowanych od dziesięcioleci powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), znanym też jako Gwardia Rewolucyjna. Przez lata był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji.
W ubiegłym tygodniu Trump powiedział portalowi Axios, że musi być osobiście zaangażowany w wybór nowego przywódcy Iranu, tak jak było to w przypadku Wenezueli. Amerykański prezydent przyznał wówczas, że Modżtaba Chamenei najprawdopodobniej przejmie władzę po ojcu, lecz oświadczył wtedy, że jest to dla niego nie do przyjęcia.
– Tracą czas. Syn Chameneia to przeciętniak. Muszę być zaangażowany w wyznaczenie, tak jak w przypadku Delcy (Rodriguez) w Wenezueli – powiedział w czwartek Trump.
W niedzielę Trump zapowiedział w telewizji ABC News, jeszcze przed ogłoszeniem decyzji o wyznaczeniu przywódcy, że nowy lider „nie przetrwa zbyt długo”, jeśli nie otrzyma jego poparcia. Prezydent argumentował, że chce uniknąć konieczności powrotu do działań zbrojnych za pięć czy 10 lat, a zwłaszcza nie chce dopuścić do tego, by Iran wszedł w posiadanie broni jądrowej. Prezydent dopuścił poparcie dla przywódcy związanego z dotychczasowym reżimem w Teheranie, jeśli byłby to dobry lider.
W rozmowie z tą stacją nie wykluczył też użycia wojsk lądowych, by przejąć zapasy irańskiego wzbogaconego uranu. Zapasy te mają być ukryte m.in. w głęboko zakopanych tunelach w Isfahanie, znajdujących się poza zasięgiem bomb penetrujących. Jak podał „New York Times”, amerykański wywiad uważa, że Iran ma dostęp do tych materiałów. Wzbogacenie uranu z obecnych 60 proc. do 90 proc. potrzebnych do konstrukcji bomby atomowej wymaga – według amerykańskich urzędników – ok. 7-10 dni.
Zgodnie z doniesieniami portalu Axios i innych mediów, taka opcja jest omawiana w Białym Domu, a pytany o to wprost w sobotę, Trump powiedział, że jest to możliwe, choć zaznaczył, że konieczne byłyby do tego odpowiednie warunki na miejscu. Jak podał „Washington Post”, słynna jednostka spadochroniarzy, 82. dywizja powietrznodesantowa, odwołała planowane wcześniej ćwiczenia, co wywołało spekulacje o możliwości wysłania jej do Iranu.


