Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek podkreślił, że Polska wciąż będzie pomagać Ukrainie w walce z Rosją, ale – jak dodał – nasz kraj żąda szacunku od prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i ukraińskich władz. Ocenił, że Polska musi znaleźć w Ukrainie „partnera, a nie bezczelność”.
W trakcie sobotniego wystąpienia wiceprezes PiS, b. minister edukacji Przemysław Czarnek zaznaczył, że należy z Polski uczynić lidera naszej części Europy i świata, Grupy Wyszehradzkiej oraz Inicjatywy Trójmorza.
– Musimy z Polski uczynić państwo, które będzie dbało o swoją godność, państwo, które może być partnerem dla wszystkich, może pomagać Ukrainie tak, jak to zrobiliśmy za rządów PiS – mówił.
Jego zdaniem, w polskim interesie jest dalsza pomoc Ukrainie, aby „Ruski nie wjechał do Polski”. – Ale żądamy szacunku od pana Zełenskiego, od władz Ukrainy – grzmiał. Czarnek ocenił, że to dzięki Polsce i rządowi PiS „Ukraina jeszcze żyje i niech żyje”. – W tym interesie będziemy pomagać, ale będziemy pomagać, jeśli we władzach Ukrainy będziemy mieć partnera, a nie bezczelność – zaznaczył.
Jak mówił Czarnek, bezczelność Ukrainy widzi m.in. w blokowaniu możliwości ekshumacji na Wołyniu.
Po zakończeniu wystąpienia rzecznik PiS Rafał Bochenek podkreślił, że w sobotę ugrupowanie rozpoczyna marsz w stronę zwycięstwa w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Pomaganie Ukrainie to chyba nie jest najlepszy pomysł na przyciągnięcie prawicowego wyborcy, bo właśnie między innymi z tego powodu PiS traci w sondażach.
Partia Kaczyńskiego niesie na plecach potężny bagaż złych decyzji podczas swoich rządó, od ulegania żydowskim naciskom, przez uleganie brukselskim i waszyngtońskim żądaniom, po covidowy zamordyzm, cenzurowanie niezależnych mediów i klękanie przed Ukrainą. PiS nigdy się z tego nie rozliczył, tylko chce zamieść wszystko pod dywan. Brakuje refleksji, brakuje przyznania się do winy, wiec prawdopodobnie zabranie też wielu głosów w wyborach.


