Strona głównaWiadomościPolitykaKatowice muszą wprowadzić SCT albo nie dostaną pieniędzy. Władze miasta mają plan

Katowice muszą wprowadzić SCT albo nie dostaną pieniędzy. Władze miasta mają plan

-

- Reklama -

Władze Katowic, mimo wcześniejszych zapewnień, pracują nad zakazem wjazdu dla biedaków w mieście, formalnie zwanym strefą czystego transportu. Ze względu niewłaściwe miejsce urządzenia do pomiarów powietrza, zażądano od władz miasta, by wprowadzić SCT Wiceprezydent Bogumił Sobuła zapewnił, że „Katowicka strefa ma być jednak łagodna – prawa nabyte mieszkańców metropolii zostaną zachowane”. W przeciwieństwie do poprzednich miast, w Katowicach zakaz wjazdu zostanie najpewniej umieszczony na małym terenie i tylko formalnie.

Katowice to trzecie miasto, po Warszawie i Krakowie, które zamierza wprowadzić zakaz wjazdu dla biedaków na swoim terenie. Wcześniej władze przekonywały, że jej nie wprowadzą.

- Reklama -

– Według projektu, który przekazaliśmy dziś do rady miasta SCT ma powstać w ścisłym centrum miasta – powiedział wiceprezydent Katowic Bogumił Sobuła.

Zakaz ma objąć okolice rynku, gdzie obecnie wjazd i tak jest ograniczony.

- Prośba o wsparcie -

Choć oficjalnie mówi się o „złych pomiarach”, to w rzeczywistości jest to przymus forsowany przez Brukselę i przyjęte założenia KPO. W razie braku wprowadzenia zakazu wjazdu dla biedaków, środki z KPO zostaną zablokowane.

– Powody jej [SCT] wprowadzenia w Katowicach są następujące: Stacja pomiarowa, która przez lata zlokalizowana była bezpośrednio przy autostradzie A4, którą każdej doby przejeżdża 100 tys. pojazdów, wykazała w 2024 roku przekroczenie norm – zaznaczył wiceprezydent Sobuła.

– My wielokrotnie mówiliśmy, że położenie tej stacji jest niewłaściwe. Nasze starania zakończyły się sukcesem, stacja została przeniesiona na ul. Dudy-Gracza. Natomiast wskazanie za 2024 rok poszło w świat i na jego podstawie Ministerstwo Klimatu i KE zdecydowały, że w Katowicach powinna być utworzona Strefa Czystego Transportu. Brak decyzji w tym zakresie środki z KPO zostaną zablokowane, nie chcemy do tego dopuścić – podkreślił.

Prościej mówiąc, umieszczono czujnik przy autostradzie, a teraz UE żąda, by wprowadzić ograniczenie w centrum miasta „dla klimatu”, choć są to zupełnie różne i oddalone od siebie miejsca. Miasto ma tylko miesiąc na „konsultacje dotyczące projektu uchwały w tej sprawie”.

– Warszawa i Kraków, które te strefy uruchomiły, pracowały nad tym dwa lata. Nie da się w ciągu miesiąca przeprowadzić niezwykle subtelnej i wielowątkowej analizy. My musimy się zdecydować na pewne rozwiązania pod przymusem czasu – wyjaśnił wiceprezydent miasta.

Następnie podkreślił, że „nie likwidujemy praw nabytych”.

– Dlatego wszyscy ci, którzy mają pojazdy spełniające, bądź niespełniające wymogów określonych norm, do strefy będą mogli wjeżdżać i się po niej poruszać, mówię o mieszkańcach Katowic i górnośląsko-zagłębiowskiej metropolii, ale do czasu, gdy te pojazdy są sprawne i przechodzą przeglądy techniczne – podkreślił.

Najnowsze