Rekrutacja studentów na wojnę z Ukrainą idzie podobno dość mozolnie. Armia rosyjska próbuje przekonać studentów do zaciągania się do wojska, zwłaszcza do pilotowania dronów bojowych. Apeluje się do kieszeni, serca, a nawet tytułu naukowego.
Cztery lata po rozpoczęciu przez Moskwę wojny na Ukrainie, rekrutacja do armii rosyjskiej wydaje się nasilać. Nic dziwnego, bo co miesiąc potrzeba od 30 000 do 35 000 nowych żołnierzy, aby zrekompensować straty. Idea powszechnego poboru jest niepopularna społecznie, więc tworzy się zachęty finansowe, apeluje do patriotyzmu, proponuje się pewne przywileje po zakończeniu służby.
W niektórych regionach podwyższyły premie, a armia wydaje się teraz celować w studentów. Próbuje ich rekrutować nawet bezpośrednio na uniwersytetach, nawet jeszcze przed ukończeniem studiów. W Nowosybirsku, dyrektor Instytutu Technologii Transportu Maria Kirsanowa zebrała swoich studentów na spotkanie rekrutacyjne operatorów dronów, ale nikt się zgłosił. Publicznie zbeształa swoich studentów, a nagranie trafiło do sieci…
„To straszne. Dla mnie, jako dyrektora jest to szok. Młodzi, ojczyzna was potrzebuje! Skąd ten strach? Kto nas obroni? Czy wy wszyscy jesteście tchórzami? Obiecuję ci – podpisz teraz umowę, a dostaniesz dyplom. Na twoim miejscu bym poszła, ale niestety, jestem za stara…” – zachęcała swoich studentów Kirsanowa.
Nagranie to krążyło szeroko w rosyjskich mediach społecznościowych. Otwartą akację rekrutacji rosyjska armia prowadzi już obecnie na 57 uniwersytetach i w 11 instytutach. Oferuje się uprawnienia do pilotowania dronów, ale kontekstem jest też operowanie dronami w strefach działań wojennych.
College students in Novosibirsk were reprimanded for refusing to sign a contract for the Russia’s murderous war and genocide of Ukrainians.
The director of the "Novosibirsk College of Transport Technologies named after N.A. Lunin", Maria Kirsanova, reprimanded the students for a… pic.twitter.com/4D5GnqxPdG
— Beefeater (@Beefeater_Fella) February 19, 2026
Źródło: France Info


