Premier Włoch Giorgia Meloni ma takie same problemy jak Polska. Chodzi o „lewicowe odchylenie” sądów i wymiaru sprawiedliwości w jej kraju. Wykorzystywanie trzeciej władzy do walki politycznej to metoda lewicy i to dość skuteczna.
Meloni zabrała się więc za reformę wymiaru sprawiedliwości, która stała się we Włoszech przedmiotem ożywionej debaty, a nawet może spowodować perturbacje dotyczące przyszłości jej rządu. Zwłaszcza, jeśli jej reforma zostanie odrzucona.
Giorgia Meloni zamierza sfinalizować zmiany w ramach referendum, które jest zaplanowane na 22 i 23 marca. Włosi zagłosują w referendum w sprawie reformy konstytucyjnej, która została uchwalona jeszcze w 2025 roku, ale niewystarczającą większością głosów, aby wejść w życie bez takiego etapu głosowania.
To sprawdzian dla rządu. Jeśli ponad 50% oddanych głosów będzie „za”, niezależnie od frekwencji, reforma zostanie przyjęta. Opozycja podnosi jednak, że projekt, który dotyczy organizacji sądownictwa zgodnie z Konstytucją, ma charakter „polityczny”.
W Italii, podobnie zresztą jak w Polsce sędziowie są mocno upolitycznieni, a relacje pomiędzy trzecią i drugą władzą są niezwykle napięte. Sędziowie często blokują poczynania rządu. Jest to najważniejsza reforma tego rządu, która forsował jeszcze i premier Silvio Berlusconi, ale której nigdy nie udało mu się wdrożyć.
Na miesiąc przed głosowaniem, gdy konfrontacja między obozami „za” i „przeciw” jest w szczytowym momencie, sondaże wskazują, że wynik referendum może być różny. Upadek reformy byłby sporym ciosem dla rządu Giorgii Meloni i zachwiałby jego pozycją.
Źródło: Le Figaro International

