Strona głównaMagazynCzwarty moment Hamiltonowski. Najpierw wspólny dług, później superpaństwo

Czwarty moment Hamiltonowski. Najpierw wspólny dług, później superpaństwo

-

- Reklama -

Unia Europejska stała się ostatnio przedmiotem powszechnych kpin, ale eurokraci realizują konsekwentnie swój plan, który ma spełnić ich sny o uzyskaniu statusu prawdziwej potęgi. Tuż po amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli media społecznościowe podbijał żartobliwy wpis austriackiej ekspertki ds. geopolityki Veliny Tchakarovej, która pod zdjęciem pojmanego wenezuelskiego prezydenta napisała: „Po wnikliwym przestudiowaniu sytuacji (…) Unia Europejska odkryła, że butelka na wodę Maduro nie posiada nakrętki spełniającej unijne normy”.

Jeszcze do niedawna tego rodzaju żarty można było usłyszeć co najwyżej w prawicowej bańce; obecnie weszły już do mainstreamu. Nie ma w tym nic zresztą nic dziwnego, skoro Unia Europejska z elitarnego klubu zamożnych państw przekształciła się w ostatnich latach w imperium regulacji, woke’izmu i klimatyzmu. W efekcie tuż po śmiałej akcji Delta Force w Caracas światowa opinia publiczna nie była nawet zainteresowana stanowiskiem Europy, ponieważ Europa sama zdegradowała się do roli gracza z drugiej ligi.

- Reklama -

Negocjacje Trumpa

Obecny status Unii Europejskiej najlepiej oddaje treść ogłoszonej niedawno przez Biały Dom strategii bezpieczeństwa, mylnie odczytywanej jako zapowiedź wycofania się USA z Europy. Administracja Trumpa pogroziła Europie palcem, że w razie braku podniesienia wydatków na obronność poniesie poważne konsekwencje. Zastosowanie tego rodzaju taktyki nie jest z punktu widzenia obecnego prezydenta USA niczym nowym. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądały ubiegłoroczne negocjacje w sprawie umowy handlowej, w których Trump zagroził Unii cłami w wysokości nawet 50 proc., aby ostatecznie porozumieć się co do 15 proc.

W analogiczny sposób na nową strategię bezpieczeństwa należy patrzeć jak na kolejne negocjacje, w których USA, wykorzystując pozycję siły, zaczynają od wysokiej stawki, aby dobić targu na nieco niższym pułapie. Amerykańskie wojska nie ruszą się nigdzie z Europy, ale na użytek negocjacji trzeba było zarysować czarny scenariusz, którego Europa chciałaby póki co uniknąć.

Czego jednak dotyczą obecne negocjacje między USA a Unią Europejską? Amerykanie nie są ślepi i już od dłuższego czasu dostrzegają, że Europa, korzystając z ich gwarancji bezpieczeństwa, podejmuje coraz bardziej zaawansowany flirt z globalnym Wschodem. Wykorzystując globalny ruch kontestacji wobec amerykańskiej dominacji Europa chciałaby się stać nową, lepszą Ameryką i zapewnić światu alternatywę dla systemu dolarowego.

Biorąc pod uwagę narastającą słabość europejskich gospodarek, można wprawdzie żywić poważne wątpliwości, czy tego rodzaju projekt ma w ogóle szanse powodzenia, lecz eurokraci cierpliwie i konsekwentnie wylewają kolejne fundamenty pod gmach superpaństwa, wykorzystując niezorientowanie opinii publicznej. Najczęściej uważa się bowiem, że unijne państwo federalne z prawdziwego zdarzenia zostanie ustanowione dopiero w momencie, gdy powstanie wielka unijna armia lub gdy pozbawi się rządy krajowe najważniejszych prerogatyw. W rzeczywistości unijne państwo zacznie w pełni działać w momencie, gdy rynki uznają je za właściwy podmiot ręczący za wspólne zadłużenie.

Zaczęło się od Morawieckiego

Trzeba niestety przypominać w nieskończoność, że Unia Europejska swój „moment Hamiltonowski” ma już dawno za sobą. Uruchomiony w czasie „pandemicznej” zawieruchy Fundusz Odbudowy (NextGenerationEU) zapewnił pretekst do pierwszej w dziejach emisji wspólnego zadłużenia, które przestało być już długiem państw członkowskich z osobna. Zgodę na ten haniebny mechanizm wyraził nie tylko Mateusz Morawiecki, ale i Wiktor Orban.

Tuż po Funduszu Odbudowy przyszedł czas na drugi moment Hamiltonowski, którym był fundusz SURE mający rzekomo na celu pomóc przeciwdziałaniu skutkom bezrobocia. Przeciwko dalszemu zwiększaniu wspólnego zadłużania zaprotestowały wybrane kraje północne i przez jakiś czas cały projekt znalazł się w defensywie.

Wszystko zmieniło się wraz z pamiętną, ubiegłoroczną wizytą Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu, w następstwie której przywódcy unijni „spontanicznie” ogłosili uruchomienie kolejnego funduszu opartego na wspólnym zadłużeniu o nazwie SAFE. Stało się tak zaledwie kilka dni po spięciu, które komentował cały świat. Głównym „beneficjentem” trzeciego momentu Hamiltonowskiego państwa europejskiego uczyniono Polskę, której przyjdzie spłacać aż 43,7 mld euro długu nazywanego wszędzie kłamliwie „funduszem”. Warte odnotowania jest to, że z udziału w funduszu na rzecz obronności SAFE zrezygnowali nawet Niemcy, dla których warunki kredytu okazały się zbyt niekorzystne, lecz rządzona przez Donalda Tuska Polska bohatersko wzięła na siebie ciężar budowy euro państwa.

Ukraina buduje Unię

Najnowszym, czwartym już momentem Hamiltonowskim dla państwa Unia Europejska stała się niedawno pożyczka dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Przy jej udzielaniu w mediach trafnie zauważono, że wspólne zadłużanie wchodzi Unii w krew. I rzeczywiście, w całej tej zabawie chodzi właśnie o to, żeby znaleźć pretekst do ustanowienia mechanizmu rolowania długu. We współczesnym systemie finansowym żadne państwo nie spłaca nigdy długów do końca, lecz co najwyżej spłaca stare przy pomocy nowych i taki właśnie efekt chce osiągnąć Unia.

Czy nam się to podoba, czy nie, Unia Europejska ma wystarczająco duże zasoby ludnościowe, terytorialne i majątkowe, aby gwarantować dług o znacznie większej wartości niż teraz. Obecnie zadłużenie to jest rozproszone między 27 krajów członkowskich, lecz gdyby Brukseli udało się zbudować mechanizm umożliwiający jej zadłużanie się w trybie ciągłym, bez konieczności ciągłych negocjacji z krajami członkowskimi, euro państwo uzyskałoby naprawdę sporą potęgę finansową. Dokładnie w ten sam sposób zbudowano przecież Stany Zjednoczone: najpierw był wspólny dług wszystkich stanów, a dopiero potem mocarstwowość.

Żarty na temat zapóźnionej Unii Europejskiej powinny więc zostać zdecydowanie powściągnięte, ponieważ za kilkanaście momentów Hamiltonowskich może się okazać, że eurokraci osiągną wreszcie swój cel i stworzą bardzo atrakcyjny instrument dłużny, otwierający przed nimi prawdziwy worek z pieniędzmi. Dotychczasowe momenty Hamiltonowskie zostały ledwie zauważone, kto zwróci uwagę na kolejne?

Najnowsze